Posty

1148

Idę sobie spokojnie chodniczkiem do domu, a tu... zwierzę biegnie. Jako żywo nie widziałam takiego zwierzęcia. Było spłoszone, biegało w kółko i miało coś z przednią łapą. Pomyślałam, że spróbuję zrobić mu zdjęcie i zgłosić gdzieś, bo ewidentnie dzikie, ewidentnie zagubione i ewidentnie potrzebujące pomocy. Niestety zwiało. Ale miałam trochę cykora, goniąc je po krzakach. A jak wściekłe? Rzecz nie dawała mi spokoju, więc wytężając zwoje i umiejętności, zaczęłam przedzierać się przez gąszcz internetu. Chciałam wiedzieć, co to było. Eeee... szakal. W Polsce. W środku stutysięcznego przeszło miasta. Powinnam zmienić leki lub przynajmniej dawki?

1147

- Gdzie jesteś? - Zuzanna wykazała pewne wścibstwo. - W sklepie. - Dlaczego jesteś w sklepie, gdy ja mam średnie wykształcenie? Szanowni Państwo! Zuzanna posiadła nieomalże stopień naukowy. Jeszcze trochę cierpliwości i być może zostanie szczęśliwą maturzystką. (Studentką? O, mój Panie...). Hip, hip, hurra!

1146

W świątecznym wydaniu Gazety Wyborczej z 20-21 kwietnia 2013 roku znajduje się artykuł "Dekalog Edelmana". Autorzy, Witold Bereś i Krzysztof Burnetko, jak sami na początku tłumaczą: przypominają, poszerzają i interpretują najważniejsze zasady, które rządziły życiem Doktora. Wiele słów w tym tekście mnie wzrusza. Nad wieloma się zamyślam, wzdycham, kiwam głową. Najdłużej zatrzymuję się nad przykazaniem trzecim. Czytam i czytam bez końca. Nie mogę przestać. Pamiętaj, abyś każdy dzień święcił , nie myśląc wyłącznie o własnych korzyściach, ale pamiętając, że każdy człowiek ma wszystkie prawa i wolności bez względu na jakiekolwiek różnice rasy, koloru, płci, języka, wyznania, poglądów politycznych i innych, narodowości, pochodzenia, majątku czy urodzenia. Święto jest codziennie, bo codziennie człowieka można bronić. Nawet wtedy, gdy się z nim nie zgadzasz, gdy inni - nawet twoi przyjaciele - go atakują. Bo pierwszą konsekwencją tego, że każdy ma swoje prawa i wolności, jest zd...

1145

W tym miesiącu ktoś dotarł do mojego blogu wpisując w wyszukiwarce zapytanie "jak wyglądają odchody świni?". LUDZIE! O czym ja tu piszę? I dlaczego mnie nie upominacie?!

1144

Koleżance klasowej Zuzi umarła mama. Dwa tygodnie przed maturą. Biedne, biedne dziecko. Tak się zastanawiam, czy nauczycieli i dyrekcję tej szkoły stać na to, by uczynić wszystko dla przepchnięcia tej małej przez egzamin dojrzałości. O ile przyjdzie.

1143

Popędzana przez niektóre niewdzięczne jednostki, że mam pisać, a się nie opierniczać (co tygrysy lubią najbardziej), wybrałam się na piechotę. Nie piszę, że na spacer, bo nie należę do spacerujących, więc moja droga miała cel i sens. Mianowicie zdążałam do warsztatu samochodowego, by odebrać mój ulubiony środek lokomocji. I mam refleksje. Otóż. Droga, która samochodem zajmuje mi trzy minuty, pieszo - pół godziny. Bynajmniej nie dlatego, że wlekę się. Chodzenie żwawym (w miarę) krokiem jest męczące. Szczególnie pod górkę. (Nie wiadomo czemu droga wciąż prowadzi pod górkę. Czy ja mieszkam na jakichś nizinach?). Uporczywe chodzenie wzdłuż ulic nie jest fajne. Głośno i smród. Muszę chodzić wzdłuż ulic, bo nie znam innych dróg, gdyż cały czas jeżdżę. Jestem jedynym pieszym w galaktyce, który nie wtarguje na drogę. Wszyscy wtargują. Ja staję i się rozglądam, czy mnie ktoś nie planuje przejechać. Dziwne. Myślałam, że wszyscy się tego uczyliśmy w szkole. Ale może tylko ja nie byłam na ...

1142

Męczy się człowiek Miron męczy  Znów jest zeń słów niepotraf  Niepewny cozrobień Żyję. Wiosna. Jakoś mi się nie chce pisać. PS Zlecono mi stworzenie laudacji. Wyszedł panegiryk. Jednakowoż uważam, że tego lizusy oczekiwały.