Posty

Wyświetlam posty z etykietą dom

2512

Długo tu nie zaglądałam, więc dla porządku należy się aktualizacja. Przez ostatnie trzy lata przez moje życie przetoczyło się prawdziwe tsunami chorób i umierania. Najpierw odeszła Zosia, potem tato, po nim mój młodszy brat stryjeczny Grześ, mama, Edzio, Karolek i Lesio, by na koniec zdzielić mnie w twarz drugim udarem Loli. Nigdzie o tym nie pisałam, ale w pewnej chwili było ze mną już naprawdę źle. Depresja została członkiem z ramienia wysuniętym na czoło, miesiącami siedziałam w kącie, przestałam robić cokolwiek - w szczytowym momencie miałam nawet problem z wejściem pod prysznic. Kropkę nad i postawiło przedwczesne odejście Lesia, na myśl o czym do dzisiaj nie wytrzymuję "na sucho". Na szczęście totalizator wylosował dla nas dwie malutkie koteczki i całkiem pokaźnego szczeniaka, które to osoby zostały kolejnymi plasterkami na poranione serca. Uspokoiłam się odrobinę, planuję wizytę osobistą u Doktora, a ten z pewnością zmieni mi leki na jakieś grubsze. Poza tym guz w pier...

2511

Obraz
 Do naszego stada dołączyła Maryja. Ładne to, malutkie, mordercze i szerzące rozpierdol. Na temat Marysieńki piszę na Fejsie prawie codziennie, gdyż uporczywie odblokowuje coraz to nowe poziomy wyposażenia. No. Cieszymy się niezmiernie.

2508

Obraz
Znowu przegapiłam urodziny bloga i w chwili nieadekwatnej skonstatowałam, że nieuchronnie zbliżamy się do pełnoletności. Okazuje się, że jestem wyjątkowo stała w uczuciach: stary blog, mąż, samochód, stare koty i psy, nawet dziecko stare i w Imielinie mieszkamy już dziewiąty rok. Jaki z tego wniosek? Tak, trzeba będzie pomalować. Nie blog - niech mu patronuje Zofia, za którą tęsknię nieustannie - ale przynajmniej piętro. Napomknęłam o tym ostatnio Prezesowi i zemdlał. Gdy tymczasem samo się nie pomaluje, nie ma to tamto. Znów trzeba się będzie pomodlić do aniołka, bo czasem miewa w dupie. Ostatnio na weterynarza, więc liczę, że i na malowanie się uda. Żeby nie było, że nic z tym nie robię. Zagrałam! Wygrałam 24 zeta, więc poszłam do lumpa i kupiłam sobie sweter, a dziecku piżamę w pieski. I to by było tyle z szaleństw, dziękuję za uwagę, zapraszam na fejsa.

2506

Obraz
 Jak zwykle zapomniałam o rocznicy, a tu w listopadzie, imaginujcie sobie, stuknęło mi 16 lat blogowania. Dłużej to mam tylko prawko. Zabawne, że nadal plotę trzy po trzy, w tym samym miejscu zresztą (fp jest jednostką wysuniętą), w dodatku nad podziw regularnie. Mało tego! Żyją jeszcze czytelnicy, którzy towarzyszą mi od samego początku! No, przecież nie mówię, że mają się dobrze. Ledwie, ale dyszą. Musze mieć jednak barwne życie. Wiecie, że kiedyś nie mieliśmy psów? Śmieszne, nie? Blogu stacjonarnemu nadal patronuje Zofia, bo smutno bez Zofii. Cały czas widzę ją gdzieś kątem oka i wieczorami, odliczając obecnych, zawsze ją odfajkowuję. 1, 2, 3, 4 - psi są. 1, 2, Zofia - koci są. Można iść spać. Tęsknię. Na szczęście zawsze tu jest, więc co rano patrzę na nią przez okno. I na Cześka też. Ale ja nie o tym. Prezes wrył mi się do pracowni po całości. Jest już tak urządzony, że nie ma siły, żeby go wyhuśtać. W dodatku założył blog (Sterta Plastiku na Blogspocie) i ja nawet w nim wystę...

2502

Obraz
W niedzielę wyszło na jaw, że obchodzimy równocześnie 2 bardzo ważne rocznice. 1. 16 stycznia 2016 przybył Nasz Pierwszy Pies. I zmienił wszystko na zawsze. 2. 16 stycznia 2021 przybyła Ciapunia. I zmieniła wszystko na zawsze. Niesamowite, jak to się życie plecie. Panu Dyrektorowi Podwórka L. Eśniewskiemu znacznie się urosło, zmężniało i zmądrzało. Wciąż ze szczyptą szaleństwa. Ale, zgodnie z przypuszczeniami, wyrósł na bardzo mądrą, czułą i opiekuńczą osobę. Oraz zdobył wykształcenie uniwersyteckie. Przez pierwsze kilka miesięcy myślałam, że zatłukę go kapciem, jednak potem dostał Hanusię w prezencie, dojrzał i sprawił, że pokochałam ten gatunek całym sercem. Choć nadal uważam, że robienie sobie beki z psa jest jedną z lepszych rozrywek. Z kotami się to nie udaje. Lolunia Ciapunia przeżyła z nami rok i nigdzie się nie wybiera, mimo że wg wyliczeń schroniskowego weterynarza powinna już mieć lat 13. I pomimo że przeszliśmy razem kilka naprawdę ciężkich chwil, bo i początkowe trudności z...

2501

Obraz
Nie jest jakoś szczególnie źle. Podłoga drewniana, a na niej legowisko. I buda. Buda też jest. Gdy wieje, mogę się tam schować, udeptać, udeptać, udeptać chodząc w kółko, a potem położyć się i patrzeć przez otwarte wejście. Przede mną jest krata, ale w sumie jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, bo i tak źle widzę. Właśnie odkryłem, że choroba oczu może mieć zalety! Kiedy je przymrużę, krata znika i mam wrażenie, że gdybym tylko zechciał, mógłbym biec przed siebie. I głodny też nie jestem. Kasia, tarmosząc mnie za ucho, mówi, że przydałoby się trochę zrzucić. Ale nie jestem do końca przekonany, czy ona tak dobrze zna się na psiej urodzie. Jeśli się głębiej zastanowić, to jednak się nie zna. I na sztuce też nie. Kula, moi drodzy, kula jest figurą idealną. Każdy porządny pies o tym wie. No, więc na głowę mi nie kapie, mam kocyk, to pod niego włażę, a personel przychodzi i napełnia mi miski. Bo, wyobraźcie sobie, mam też obsługę! Tylko ze spacerami kiepsko i strasznie głośno, bo jest n...

2500

Obraz
 Ktoś skomentował, że Lola pięknieje z dnia na dzień. Opowiem Wam więc, jak to jest z tymi adoptowanymi psami (i innymi zwierzętami też). --- Kiedy znaleziono Brendę, była brudna jak nieszczęście, wielka, stara, ślepa i nie współpracowała. To o niej wiemy z relacji wolontariuszek, które oddają swój czas i serce zwierzętom ze schroniska we Wrześni. Gdy zobaczyłam ją ja, nadal była wielka, stara, ślepa, ale trochę odszczurzona i zaczynała się starać. Co zobaczyliście Wy? Na początek – wielką głowę z kłapciatymi uszami i oczy zasnute bielmem. Oraz informację, że do nas jedzie. Zdradzę Wam tajemnicę: przez sam fakt, że ją wybraliśmy, wydała Wam się ładniejsza i godna miłości. W końcu – lepiej lub gorzej, ale zawsze jakoś – nas znacie i pewnie trochę lubicie, skoro ciągle tu jesteście. Uwierzyliście mi na słowo, że zamieszka z nami ktoś wyjątkowy. Tak traktowaliście ją od początku. I słusznie. Jaka naprawdę jest Lola? Wyjątkowa! Jest przepięknym psem o zgrabnej, harmonijnej sylwetce, dł...

2494

 Dziś #KącikKulinarnyCiociŁoterloo, czyli podziękowania dla Matki Ziemi. Witam serdecznie wszystkich radiosłuchaczy, szczególnie liczną grupę nowych, którzy za kilka tygodni będą zachodzić w głowę, po co to wogle polubili. Mam na imię Asia, bloguję od niepamiętnych czasów (ostatnio częściej na Fejsie niż w porcie macierzystym), jestem stara, gruba i mam na wszystko wyrąbane. Mieszkam z mężem mym małżąkiem, zwanym słusznie Prezesem oraz nadmiarem zwierzyny dwojga gatunków (plus dochodzące niezliczonych gatunków) w zielonym domku na krańcu świata, a konkretnie zbiegu województw śląskiego i małopolskiego. Dziecko odchowane, wykształciło się na nasz koszt, po czym wyemigrowało na antypody i uporczywie nie chce przysyłać pieniędzy. Mieszka tam sobie z drugim dzieckiem, przysposobionym i podobno cała mamona jest im do czegoś potrzebna. No, ja nie wiem. Wymądrzam się na każdy temat, gdyż myślą przewodnią tego narodu jest "nie znam się, to się wypowiem". Ja tam się na niczym nie znam...

2479

Obraz
Kochani! Z okazji świąt - jakiekolwiek obchodzicie, a także w sytuacji, jeżeli nie obchodzicie ich wcale - życzę Wam dobrego, spokojnego czasu przepełnionego bliskością. Życzę Wam wzajemnego przebaczania, ciepła, wyrozumiałości, obecności, poczucia humoru, dystansu do świata, a nade wszystko do samych siebie. Żeby było to, co trzeba, a tego, czego nie trzeba, było jak najmniej. Spędźcie ten czas najlepiej, jak potraficie - obojętnie, co zamierzacie robić (odradzam łupienie staruszek w ciemnych bramach, może akurat znajdzie się jakaś zabawniejsza czynność do wykonania). Uśmiechnijcie się do kogoś bez powodu i niech ktoś się do Was bez powodu uśmiechnie. I żeby Wam było dobrze, cokolwiek tym słowem określacie. Aha! I nie zapomnijcie nażreć się do nieprzytomności. Co by to były za święta?!

2468

Obraz
Długo oczekiwana recenzja robota kuchennego. Nie mogłam wcześniej, bo ciagle miałam niesprawdzoną jedna nakładkę. Wstałam więc dziś rano z myślą, że coś zmielę i w końcu napiszę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Omawiamy robota kuchennego BOSCH MUM model 58420. Opis producenta: do częstego gotowania i pieczenia ochrona przed przeciążeniem zabezpieczenie przed włączeniem urządzenia w przypadku złego podłączenia wyposażenia dodatkowego łagodny rozbieg funkcja EasyArmLift automatycznie ustawia mieszadła w położeniu neutralnym dla komfortowego montażu narzędzi automatyczna funkcja stand-by do łatwego napełniania miski planetarny, trójwymiarowy ruch mieszadeł praca pulsacyjna schowek na przewód silikonowe przyssawki zapobiegają przesuwaniu się urządzenia podczas pracy możliwość indywidualnej rozbudowy wszystkie elementy z tworzywa sztucznego wolne od BPA Dane szczegółowe: Pojemność: 3.9 l Liczba prędkości: 7 Moc urządzenia: 1000 W Waga: 6.4 kg Wymiary: 282x280x27...

2442

W związku z wczorajszo-dzisiejszą przygodą Zuzi, związaną z opóźnieniem lotu o sześć godzin, czego ślady znajdują się na Facebooku, moim nastawieniem do tego, a także do wielu spraw, chciałabym coś wyjaśnić. Zuzia nie lubi latać WizzAirem, bo tam jest burdel na kółkach i czyhanie na każdy grosik, co wcale nie charakteryzuje tanich linii lotniczych. Tym razem nie miała innego wyjścia, szczególnie że prosiłam ją, aby nie rezerwowała połączeń z Wrocławiem, bo to i koszty, i mnóstwo straconego czasu na dojazdy. W końcu mamy w rozsądnej odległości dwa lotniska (Katowice i Kraków), więc jakoś to można pożenić. Przyleciała do Balic - ach, te korki na A4 w kierunku Krakowa w piątki - odleciała z Pyrzowic. Bo w końcu przecież odleciała. Nie mamy pojęcia, dlaczego tak naprawdę jej lot opóźniono o 1/4 doby. Wszakże ci sami piloci, którzy nie mogą wystartować z Anglii czy też w Anglii wylądować z powodu opadów śniegu, od wielu lat bez problemu startują i lądują zimą w Polsce. A warto podkreśli...

2441

Obraz
Choinka aż do sufitu, bo taką lubię. Ubrana. Zuzia w domu, a z nią ciepło. Zainteresowanie choinką: 0%. Zocha wpadła na moment, wąchnęła i poszła spać. Leśka zainteresował ścięty czubek, ale Prezes mu odebrał. Zainteresowanie winem: 100%. Cała ja interesuję się zgromadzonym w domu winem. Organoleptycznie. Mam już upieczone serniki, ugotowaną kapustę i kompot, zamrożone pierogi, usmażony mak. Teraz będę piekła drożdżowe zawijańce, smażyła ryby, gotowała zupy (u nas są cztery!). Miejcie dobry czas, ludzie. Unikajcie konfliktów. Za każdym razem, gdy ktoś zacznie wyprowadzać Was z równowagi, pomyślcie, jakby to było, gdyby zabrakło go przy stole. A potem odpuśćcie. Warto i opłaca się. Zdrowia Wam życzę. Miłości. I żeby było troszkę mniej kłopotów. Stresów. Albo żebyście sobie z nimi lepiej radzili. Bądźcie sobą i bądźcie dobrzy dla siebie samych i innych osób. Wszystko się jakoś ułoży.

2421

Obraz
Piękną mamy złotą, polską jesień, więc zabrałam Prezesa i sraluchy na spacer do lasu.  Czyli jakieś 500 m. Przy naszej wiejskiej ulicy Nie narzekamy na widoki Ani na otoczenie Ani nawet na sąsiedztwo Miłe w sumie Jestem już samowystarczalna w spacerowaniu - spinam je razem i tylko pilnuję, żeby się nie pozabijały A to nasze własne kwiatki, które za nic mają jesień A jak Wy spędziliście niedzielę? Bo my akurat w promocji mamy też dziecko, ale pilnowało kołdry.

2420

Monsieur O., zwany roboczo Okoniem, którego pole orne graniczy z naszym ogrodem i któren był uprzejmy w 2015 roku, w ramach tańca świętego Wita na kombajnie, skosić nam płot, chyba wytrzeźwiał. Aż miło popatrzeć, jak on orze na traktorze, trzymając się od naszej siatki na odległość czułą. Inna sprawa, że się nie rzucaliśmy. Nie żądaliśmy odszkodowań. Nie windykowaliśmy mu majątku i nie nachodziliśmy w domowych pieleszach, choć wiemy, gdzie to jest. Określiliśmy oczekiwania na wymianę siatki z zapasem jednego przęsła z każdej strony. Zakończywszy prace polowe, Okoń po prostu przyjechał i wymienił. Nie miał z tym wielkiego kłopotu, bo tego typu płoty ma tu co drugi mieszkaniec i łatwo nabyć części w lokalnym budowlanym. Nie miał tez przesadnych kosztów. Rozstaliśmy się w pokoju. W kolejnym sezonie Okoń przybył na swym wielokonnym, stalowym rumaku, podjechał nam do płota, aż zamarliśmy w niemym oczekiwaniu, a następnie ustawił się równolegle ze stosownym zapasem i jął żąć. Dojechawszy...

2418

Z uwagi na porzucenie przez męża, co się bezpośrednio wiąże z pobytem w domu samosześć, rzuciłam się do różnych czynności, bo co tak tu będę sam siedział*. Skutkiem czego nie mamy już nic do wyprania (czy wysuszenia) ani do umycia i schowania w szafkach. Posunęłam się nawet do pielenia w ogrodzie oraz - mimo całkowitego braku wiary we mnie - napaliłam sama w piecu i nagrzałam sobie wodę (może się z nudów wykapię w wannie). W odruchu rozpaczy i poszukiwania zajęcia zlikwidowałam również barek. Nie, no co Wy?! Nie, że zlikwidowałam całkowicie, przecież nie jestem szalona, tylko przeniosłam wszystko, co w nim było, w inne miejsce, uprzednio rzeczy z innego miejsca przenosząc w inne miejsce. Tym samym przysięgłam sobie: a. nie kupować żadnego alkoholu (wyjąwszy wino), póki nie wypijemy wszystkiego, co zgromadziliśmy obecnie w spiżarni**, b. kupić wymarzoną kolonialną szafę na wina, którą obwąchuję od - bez mała - roku. W celu realizacji powyższych śmiałych planów: a. wypiłam resztę Me...

2405

Obraz
W moim pięknym mieście, roboczo zwanym "tą wsią, gdzie mieszkamy", dystrybuowany jest bezpłatnie miesięcznik, którym jestem zafascynowana do granic wytrzymałości. Za każdym razem, gdy odkrywamy kolejny numer w skrzynce pocztowej, porzucamy wszelkie czynności - choćby nie wiem, jak pilne były - i biegniemy czytać. Zawsze zaczynamy od tego samego miejsca... Jeszcze nigdy się nie zawiedliśmy, bo lokalni reporterzy czuwają, by nie umknęło im najmniejsze zdarzenie niepożądane. Dziś do łez wzruszenia doprowadził mnie następujący przypadek: Cóż za zmotywowany człowiek, naprawdę. Mamy też kronikę strażacką (6 czerwca na ul. Wandy nasi dzielni strażacy uwalniali kota ze rury kanalizacyjnej - trochę martwi mnie słowo "uwalniać", bo sugeruje niepowodzenie), porady prawne mecenasa Orzeła (w tym miesiącu dokonujące wtórnej wiktymizacji ofiary wyłudzenia, ale ufam, że w zbożnym celu), informacje o pakiecie 500+, dofinansowaniu wymiany pieców, dyżurach radnych, ...

2397

Obraz
Kilka dni temu Prezes zawołał mnie do swojego gabinetu. - Chodź - powiedział. - Puszczę ci piosenkę, która zawsze mi się z tobą kojarzy. Od pierwszego usłyszenia. Noooooo - pomyślałam - po siedemnastu latach to pewnie coś z Dr. Hackenbusha. Ale nic nie powiedziałam (serio), tylko poszłam, stanęłam przed komputerem i... Wzrusz. *** Za udział biorą: Prezes Łoterloo Miejsce akcji: przestrzeń telekomunikacyjna Czas akcji: dziś, 14:00 Prezes:  (dzwoni) Łoterloo: No, co tam u ciebie? Prezes: Chciałbym wiedzieć, czy wracasz do domu zaraz po pracy. Łoterloo: Owszem, wracam. A co? Prezes: Nie, nic. Tak tylko. Łoterloo: Stęskniłeś się? Po tylu latach to już przecież możesz mi normalnie powiedzieć. Prezes: (milczy) Wszystkie twoje psy uciekły i wytarzały się w gównie. Chcę wiedzieć, kiedy wrócisz i weźmiesz odpowiedzialność!!! MIŁOŚĆ

2395

Uprzejmie informuję, że różnica pomiędzy zużyciem prądu w marcu ubiegłego, a tego roku - a wzięłam pod uwagę wyłącznie stawkę zmienną (bez opłaty za przesył i innych, złodziejskich manipulacji) - wynosi na niekorzyść 2017 - 5,35 zł . Oczywiście może to zależeć od różnych czynników. Np. w lutym obu lat mieliśmy zużycie identyczne co do 1 kWh, a przecież wymieniliśmy część źródeł światła na ledowe. Albo świecimy więcej, albo przybyły pożeracze prądu (i nie mam tu na myśli suszarki, bo jej jeszcze nie było). Zasadniczo utrafić w punkt się nie da, ale mamy rząd wielkości. Zatem obalam niniejszym mit o drożyźnie. Załóżmy nawet, że cała ta kwota należy do suszarki - a będę rzecz badać dalej - to nam daje zawrotną kwotę w zaokrągleniu... 65 zł ROCZNIE. I to pod warunkiem, że w lecie brudzimy tyle, co w zimie i wszystko suszymy w suszarce. Pomnożyłam rzeczonego piątala z groszem przez dwanaście. Podsumowując: nie mnie, nie niszczy, nie żre prądu i tak, nadal jest głośna, a to si...

2392

Obraz
EDIT: Moja suszarka ma czujnik wilgotności, dzięki któremu skraca lub wydłuża cykl. Co przy dobrze odwirowanym praniu działa też na rachunki. Ostatnie suszenie skróciła o 45 minut. Suszarka przybyła wczoraj. Czy macie świadomość faktu, że co do zasady sprzęt dostarczany jest bez wniesienia? Zderzyłam się z tym idiotyzmem boleśnie, ponieważ do mieszkania dawno nie kupowałam żadnego AGD, a w domu mi nie zależało - i tak wszystko stoi na parterze. Wszystko... prócz suszarki, którą zapragnęłam mieć na piętrze, co było genialnym posunięciem, ale o tym później. Proces kupowania. Najpierw nieprzyjemnie starłam się ze sklepem dla idiotów. Chciałam nieoprocentowane raty, mieli wybraną przeze mnie suszarkę. Dowiedziałam się, że nie ma opcji, żeby wnieśli na piętro, nawet odpłatnie, ponieważ sprzęty przywozi pojedynczy kurier. I zostawia przed domem lub blokiem. Jeśli masz 70 lat, mieszkasz na czwartym bez windy i potrzebujesz nowej pralki - dalej kupuj w Media Markt. Metodą polskiej kom...

2386

Mamy takiego troszkę upośledzonego sąsiada. Nie jest groźny ani szkodliwy, tylko jakby stale naburmuszony. Zawsze uśmiecham się do niego i mówię "dzień dobry", i wtedy on też mówi mi "dzień dobry". Oczywiście jeśli nie powiem, to on też nie powie. Zdarza się nam nawet wymienić po jednym zdaniu, wyłącznie z mojej inicjatywy. Aby nie używać zbyt długich opisów (np. ten śmieszny, trochę upośledzony sąsiad z prawej), bo to nieekonomiczne, mówimy o nim "dziwny chłopek", bo rzeczywiście jest troszkę dziwny i faktycznie jest takim małym chłopkiem. Mówimy to z sympatią, bo nie widzimy powodu, żeby go nie lubić, mimo że jest burkliwy. Lesiek bardzo nie lubi dziwnego chłopka i dziwny chłopek nie lubi Leśka. Trudno orzec, co było pierwsze. Natomiast dziwny chłopek bardzo lubi Hanię, ponieważ Hania, gdy była mała, zawsze zakradała się do tych sąsiadów przez kocią dziurę w płocie, a potem - pełna radości, optymizmu i miłości do ludzi - biegła do dziwnego chłopka, nie...