Posty

1366

A teraz chwila dla zainteresowanych. W pewnym sensie nakręciła mnie na to martuuha  (ładną ma najnowszą notkę o feminizmie, idźcie zobaczyć) - ona ma takie zwyczaje bezbożne, pisać do mnie nocą ciemną z żądaniem porad językowych. Niby przypuszczenie posiada, że ja coś wiem. I tak nam się wczoraj złożyło, że wyjaśniałyśmy pisownię pewnego słowa, sięgając przy tym do jego etymologii, gdyż martuuha jest osóbką niezwykle dociekliwą i nie daje się spławiać formami typu "a skąd ja to mam wiedzieć". Uważa po prostu, że wiem i mam obowiązek natychmiast się z nią podzielić. Kocham tę moją martuuhę i się dzielę, no przecież nie będę udawała, że jestem z wykształcenia inżynierem górnictwa. Nawet zwlekłam się z fotela i poszłam na pięterko po Brücknera, który co prawda niczego nie rozjaśnił, ale dał nam chwile radości (Marcie jedną, mnie - jak zwykle - znacznie więcej). Owszem, mam w domu TEGO Brücknera z 1927 r. Mam i nie oddam*. Dzięki tej chwilowej, nocnej uczcie intelektualnej, ...

1365

Ktoś powiedział, że zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno. Był to człowiek przepełniony mądrością. Krynica. Chwała mu. Chwila mojego tryumfu nadchodzi. Jest już blisko. Rączki zacieram. I tak się jakoś układa, że to, co spędzało mi sen z powiek , denerwowało - niepotrzebnie przecież, niebawem obróci się przeciw sprawcy. Mało tego, z całej afery wynika kilka dobrych dla mnie rzeczy, bo ja wiedzę uważam za jedną z najwyższych wartości. Może ja wreszcie zaczynam iść w dobrym kierunku?

1364

95 lat temu, 28 listopada 1918 r. marszałek Józef Piłsudski podpisał dekret, na mocy którego Polki uzyskały prawa wyborcze. Mamy więc co dziś świętować, Drogie Panie. A poza tym ładnie się zbiegło z numerem notki. W roku 1364, staraniem króla Kazimierza Wielkiego, powstał Uniwersytet, dziś zwany Jagiellońskim. Fajnie być kobietą. Inteligentną kobietą jeszcze fajniej. Wypijmy za to! I teraz to naprawdę brakuje guzika "lubię to" ;o)

1363

Obraz
Całkiem niespodziewanie napadła mnie dziś jedna z ulubionych piosenek w wykonaniu Anny Marii Jopek (i oczywiście trzyma). Chodzę sobie i mruczę, mruczę sobie i chodzę. Wiecie, jak to jest. I nagle... Pogadajmy o cichych wielbicielach. To swoisty gatunek, naprawdę. Mawia się, że każda przyzwoita kobieta powinna mieć przyjaciela geja, ale ja uważam, że choć jednego cichego wielbiciela. Żeby można było za lat iks, w długie zimowe wieczory, trzęsąc się starczo - opowiadać wnukom (wnuczkom!): och! jak on się we mnie kochał! Onegdaj w zdecydowanie za krótki i zdecydowanie niewieczór opowiedziałam martuuże (żebyś wiedziała, że tak, skoro piszesz przez h) o moim osobistym cichym wielbicielu, co nie doprowadziło jej do spazmów ze szczęścia tylko dlatego, że jest niezwykle dobrze wychowana. W każdym razie nie omieszkała wydobyć na światło dzienne kilku niepochlebnych uwag pod moim adresem. (Znowu kwestia bruzdy - lub też jej braku, kto wie - wypłynęła). Otóż mój wielbiciel był tak ...

1362

Kiedy dotarła do mnie informacja, że TVP1 postanawia po przeszło dwudziestu latach wskrzesić Kobrę, poczułam ten miły dreszcz, który towarzyszy mi, gdy dowiaduję się, że (ach!) wreszcie wznowiono "Cholonka", w telewizji niepublicznej jakiś maniak wygrzebał spod kurzu "Zacne grzechy" lub mogę kupić na DVD "Kolację na cztery ręce". Dla smaku dodam, że po obejrzeniu tej ostatniej wstałam z fotela i biłam brawo. Tak, u siebie w domu. Aż cud, że się nie popłakałam. Geniusz w czystej postaci. Naturalną konsekwencją było więc i napisanie notki, i informacje na fejsie. Ludzie - bierzcie i jedzcie. Nie będę takich wiadomości zostawiała zazdrośnie dla siebie. Mam nadzieję, że przyłożyłam rękę do oglądalności, czyli ok. półtoramilionowej widowni ostatniego Teatru Sensacji. Krzew się, kulturo. Rzadko się widujemy. Pełni zapału zgromadziliśmy się przed telewizorem z dziesięciominutowym wyprzedzeniem. Sensacja to nie lada - mało się u nas ogląda telewizji, a już kup...

1361

Obraz
Pewien Bob Budowniczy otrzymał dar serca matki w postaci swojego pierwszego "dorosłego" łóżka. Matka natomiast otrzymała dar serca Boba w postaci nocy spędzanych w pojedynkę. Oboje wydają się zadowoleni z zaistniałej sytuacji. Dowód (połowniczny, ale zawsze): Wpadłam tam dziś na chwilę, korzystając z przytomności Boba (zwykle, gdy przypływam, on odpływa). Na mój widok zawył radośnie: - Ciociuuuuuu! A widziałaś moje nowe łóżko?! Mama takiego nie ma!!! Widziałam, ale nie podzieliłam się z nim tymi szczegółami. Co ma się dziecko nie cieszyć.

1360

Ostrzeżenie: NIE JEMY, NIE PIJEMY! Żeby mi potem nie było. Nie mogłam się oprzeć... Oczywiście chciałabym umożliwić wszystkim obejrzenie tego filmu tutaj, ale blogspot pozwala wyłącznie sięgnąć do YouTube'a albo zasobów osobistych. Więc zapraszam do przeskoczenia na chwilę w inne miejsce. Nie pożałujecie. Wraz z córką rozważamy kwestię wdrożenia tej techniki.