Posty

Rozleniwiłam się przez to wolne

Och tak, tak, jestem wam coś winna. Choćby wytłumaczenia. Ale tak naprawdę, nie mam nic na swoją obronę – zwyczajnie tak się rozlazłam i rozleniwiłam, że nic mi sie robić nie chciało – nawet odpalać komputera. Dobrze mi było z rodziną w domu i tyle. Jasne, wiecie przecież, prawda? No byłyśmy u drugich, byłyśmy. Od pierwszej chwili podróż była niezwykle udana, bo pogoda zadbała o nas wyjątkowo. Tzn. o pasażera, bo kierowcy słońce w oczy. Jechałyśmy sobie z Krynią okrężnymi drogami, przez lasy i pola, gadałyśmy do upadłego niespiesznie, aż się drudzy zniecierpliwili i upomnieli nas telefonicznie, że się czajnik spalił. I już nie było wymówek, więc wyskoczyłyśmy na główną trasę, odważnie pokonałyśmy korki i zaparkowałyśmy, blokując bramę. A potem to już były same przyjemności. Ściskanie drugich, dzieci drugich, zwierząt drugich i nawet mamy drugich, która pędem przybyła. Posiłki wydawano z podziwu godną regularnością. I nawet był wyszynk. Choć dla niektórych niedostępny. Salony...

Zabawne Zbiegi Zdarzeń – rulez!

Passa zbiegów okoliczności nadal trwa i wciąż świetnie się z tym bawię. Muszę wyznać, że na początku grudnia zmartwiłam się trochę dowiedziawszy się, że moi lokatorzy* się wyprowadzają. Pomyślałam o kolejnych poszukiwaniach najemców, o tym, że człowiek nigdy nie wie, na kogo trafi, że chciałabym mieć spokój… Ale cóż. Nie ma co narzekać, sprawa przesądzona. Przed śwętami dałam ogłoszenie i czekałam sobie spokojnie na odpowiedzi. Koniec watku. Tymczasem wczoraj wypadło nam spotkanie klasowe, na które punktualnie przybyły tylko dwie osoby. Ja i T. Spędziliśmy we dwoje około pół godziny, a że nie widzieliśmy się 17 lat (BOŻE!!!!!!!!!!!!!!! – teraz sobie to uświadomiłam….), opowiadaliśmy sobie spokojnie, co się z nami działo przez ten czas. - No i tak właśnie wylądowałem z powrotem na łonie rodziny – T. sfinalizował swoją dłuższą wypowiedź o nieudanych związkach – Mieszkam z mamą i siostrami. Niedługo oszaleję. Szukam czegoś za wszelką cenę. No… może nie z...

Nie wytrzymałam

Muszę się z wami podzielić moimi małymi radościami. Otóż, jak wiadomo, dostałam pod choinkę panią do kłócenia się. Teraz mogę się kłócić, ile tylko zechcę i nikomu to nie przeszkadza. Dziś przetestowałam to pierwszy raz. Jadę sobie trasą, którą doskonale znam i pani mówi do mnie: - Za 50 metrów skręć w lewo. A ja doskonale wiem, że to jest głupia droga. Więc mówię do pani pieszczotliwie: - Wal się na ryj, kretynko. Wiem lepiej. I co? I ona w ogóle nie oponuje. Tylko zgadza się ze mną bez słowa, skanuje i szuka nowej drogi. Tylko dla mnie. I tak sobie możemy dwadzieścia razy. Dojeżdżamy do celu i ja się zwracam do niej w te słowa: - I co? Wyszło na moje, nie? I ona znów nie oponuje. Cudownie. Uwielbiam takie rozwiązania. Powinni jej jeszcze zaprogramować tekst: - Jasne. Jesteś przecież genialna. No i troszkę szkoda, że to jest pani, a nie pan Hołowczyc. Ale cóż…  nie można mieć wszystkiego. I tak jest super. A w ogóle to strasznie fajnie jest mieć koty, wiecie? Przychodzę sobie do ...

Płyną sobie święta

Aż wstyd się przyznać, ale spędzamy te święta wyjątkowo rodzinnie i okropnie drobnomieszczańsko. Właściwie to jemy (za dużo) i oglądamy TV. Ale za to razem. Obecnie uznaliśmy, że cierpimy na przesyt oglądactwa i rozeszliśmy się każdy do innego pomieszczania i komputerka. Co oni tam robią, nie mam pojęcia, ja natomiast zabawiam się prezentem, który znalazłam w tym roku pod choinką, o którym cichutko marzyłam już od dawna i na który moje dzieciątko zarobiło ciężką pracą dodatkową. Nie trzymam was w niepewności – dostałam GPS, a więc wszędzie teraz trafię, włączając w to własną ubikację. Sprzęt ma piękną opcję – prowadź do domu. Obojętnie, gdzie się człowiek znajduje. I to powoduje, że myślę o nim ciepło. I pewnie nawet nadam mu jakieś imię. To tylko kwestia czasu. Koniec błądzenia. Koniec pytania i dzwonienia z trasy, że nie mam pojęcia, gdzie się obecnie znajduję. HA! Zamierzam go przetestować na wszystkie sposoby w najbliższym czasie. A o 20.00 „Pada Shrek”. Więc...

Boże Narodzenie

Obraz
Drodzy i Kochani! Nauczona licznymi doświadczeniami tego roku, spieszę, by złożyć Wam życzenia z głębi serca. Abyście zawsze wiedzieli, co jest NAPRAWDĘ ważne. Abyście umieli śmiać się z tego, co chce zaprzątnąć Waszą uwagę, a nie jest tego warte. Abyście zawsze potrafili odnaleźć Miłość. Abyście pamiętali, że wszystko wokół jest ulotne i nietrwałe, więc to – co ważne – trzeba pielęgnować i chronić. I cieszyć się każdą chwilą. I niczego nie żałować. Życzę Wam, byście mogli być dumni, że jesteście dobrymi ludźmi. I potrafili cieszyć się każdym drobiazgiem, a zrezygnować z Rzeczy Wielkich, które zwykle nas nie spotykają (choć ja uważam, że to, co mnie spotyka, jest WIELKIE i nie zamierzam rezygnować z takiego oglądu rzeczy). Żebyście potrafili zauważać to, co wokół Was jest dobre. Życzę Wam Spokoju. Zdrowia. Uśmiechu. I wielkiej, wielkiej miłości. Bo z resztą sami dacie sobie świetnie radę. Dziękuję Wam za cały miniony rok. Uśmiecham się na myśl, ile jeszcze przed nami fascynu...

Idą święta – fotoreportaż

Obraz
Karolek wyczuwa napięcie z powodu wielkiej znajomości rzeczy sedna. Atmosfera świąt składa się bowiem z różnych pysznych zapachów i smaków. Na przykład z… suszonych jabłuszek. A co tu mamy pysznego? Mmmm… Jabłuszka! Moje ulubione! Gdzieś tu musi być wejście… Jeszcze trochę i przecisnę się przez tę dziurę! Ach, święta, święta… Lubię!

Dyskusje z Archiwum X

Osoby : prezesowa Adaś Miejsce akcji : sala konferencyjna zakładu dla obłąkanych Czas akcji : wigilia zakładowa Adaś i prezesowa zderzają się plecami w ferworze składania sobie życzeń wzajemnych przez ludzkość, obracają się i z błyskiem w oku… prezesowa : Adasiu! Adaś : O nie! Na pewno nie! Życzę ci wszystkiego najlepszego i nie dopuszczam cię do głosu! Ty potem gadasz i gadasz, a ja zapominam języka w gębie i stoję jak ten kołek! Masz, łam się opłatkiem!