26 maja 2008

Domek ciasny, ale własny

Przybywszy w późnych godzinach popołudniowych, zostaliśmy wyściskani przez pełen zestaw futrzany, nadepnięci dwunastoma łapami oraz zaszczyceni potwornie śmierdzącą kupą, którą ktoś skonstruował na naszą cześć w kuwecie w łazience. Winnego nie ustalono.

Moi rodzice są bardzo dobrymi ludźmi i to rzutuje na wszelkie ich działania. W tym karmienie. Dobrze nakarmiony członek rodziny to członek szczęśliwy, myślą oni. Zadziwiające, jak bardzo można utuczyć kota przez 4 dni. Porażające wręcz.
Koty na diecie.
Ja na diecie.
Dziecko chce się wziąć za dietę monotematyczną.
O skutkach się doniesie.

Prezes, po pierwszej nocy, spędzonej w rodzinnym domu, westchnął:
- Fajnie, ale zdecydowanie brakuje tu jakiegoś kota.

Prezes po pierwszej nocy, spędzonej (po przerwie) we własnym domu, warknął:
- Wybijmy te cholerne futrzaki do nogi.

Cholerne futrzaki wstały o 4.20 i uznały, że konstytutywną radością ich życia jest nasza obecność. Ale niekoniecznie w łóżku. Wobec powyższych przemyśleń, postanowiły uczynić wszystko, aby wzmocnić nasz związek poprzez wypędzenie z piernatów i spowodowanie aktywności życiowej, polegającej po pierwsze primo na wydaniu posiłku porannego, a po drugie primo na miziankach i różnych szalonych zabawach, z odgryzaniem głowy w skoku włącznie.
Było bardzo śmiesznie.
Ktoś był tak zmotywowany, że zesrał się w kuwecie na piętrze, co okazało się niezwykle skuteczne, bo Prezes wstał, otworzył okno i wyniósł kuwetę.
Niestety (dla kotów) aktywność ta okazała się krótkodystansowa. Zaraz bowiem rypnął w łóżko nieprzytomnie.
Smród snuł się radośnie po całym domu.
Wstałam o 5.25, bo już się nie dało.
Chciałabym, aby szef tak cieszył się na mój widok, nie zważając na fakt, że przeklinam pod nosem, jestem rozchełstana i nienawidzę całego świata.

W obecnych okolicznościach zaistniała możliwość sprowadzenia do domu psa. Tym psem będziemy szczuli te cholerne koty.
Wybraliśmy nawet rasę. Ciekawe, czy dojdzie do realizacji.

A w pracy…
Dyrektor już był z wizytą kontrolną i wysępił ode mnie trzy fajki. Następnie się zadymił i zasępil na okoliczność konieczności kupowania własnych papierosów. Dzielnie mu w tym sekunduję.

A o 18.15 mamy zaplanowaną wizytę u alergologa z Potomstwem. Oby wreszcie doszła do skutku.
Może nawet przyniesie w wyniku konieczność pozbycia się tych cholernych…
Urządzimy wtedy na podwórku publiczną egzekucję, połączoną z grilowaniem kiełbasek.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz