5 maja 2008

Pożycia z Krynią przypadki

Pytanie jest tendencyjne! No jasne, że było miło.
Było też bardzo zabawnie.
Krynia z dumą roztoczyła przede mną kalejdoskop nowych ciuszków oraz torebki. A następnie wyjawiła mi swój skrywany głęboko problem: pani w kasie zdjęła plastikową blokadę (taką niby pikającą w bramce) wyłącznie ze spódnicy, na żakiecie blokada została. I jak tu wyjść z domu?
- Idź do sklepu, pokaż paragon i poproś, żeby zdjęli.
- Kiedy paragon wyrzuciłam! – jęknęła Krynia z rozpaczą.
Na wszelki wypadek przegrzebałyśmy dostępne torebki. Bez powodzenia. Załamanie Kryni sięgnęło zenitu.
- Co ja teraz zrobię, przeciez wygląda, jakbym to ukradła – nazwała Krynia rzecz po imieniu.
- Wskakuj w buty, jedziemy do sklepu – zadecydowałam bez namysłu.
Krynia przecudnie zzieleniała pod kolor kostiumiku i dostała palpitacji.
Zapakowałam ją wraz z kostiumikiem do samochodu i ruszyłam, za nic sobie mając jęki, stęki oraz skargi.
W sklepie bez kompleksów udałam się do obsługi. Zanim zdążyłam wypowiedzieć choć słowo, Krynia… zniknęła! No zwiała, powiadam wam. Co za człowiek.
Krztusząc się ze śmiechu poinformowałam panią w czym rzecz, a ona, nie wymagając absolutnie paragonu, bez słowa zdjęła blokadę.
Dogoniłam Krynię między półkami.
- I co??? – wyjęczała scenicznym szeptem.
- Załatwione.
- Jak to? JUŻ???
- No pewnie.
- Co za niesprawiedliwość! Że też Pan Bóg nie obdarzył mnie taką córką, jak ty!

Powiadam wam, nigdy  nie nudzę się z tą kobietą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz