28 kwietnia 2008

Aktualności

Po pierwsze Potomstwo powróciło. Z przebojami oraz furą prania, z którym muszę się uwinąć, ponieważ wybiera się na wojaże, związane z długi weekendem. Przeboje związane były z godziną dojazdu, ponieważ w sobotę pod wieczór Młodzież doniosła sesemesowo, że będzie między 7 a 8, a przyjechała o 11. Błogosławiona telefonia komórkowa. Po raz kolejny rozczulam się nad tym wynalazkiem, kiedy sobie pomyślę, że przez 3 h obgryzłabym paznokcie do krwi. Autobus najpierw się spóźnił, a następnie zepsuł. W Toruniu.
Podjęliśmy również męską decyzję, tzn. Prezes podjął, a ja westchnęłam, i zatkaliśmy się kolejnymi ratami. Dzięki temu zjawisku jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami nowego telewizora. Nawet nie katuję się jakoś przesadnie, ponieważ (znając nasze podejście) będziemy go eksploatowali przynajmniej 10 lat – jak poprzedni. Jakoś nie mam parcia na nowości w tej dziedzinie, więc nie przewiduję szybszych wymian. Poza wszystkimi jękami – różnica jest rzeczywiście porażająca. Prezesa trzeba obecnie operacyjnie odcinać od oglądania, co uważam ze spokojem za cechę typowo męską i przyjmuję ją z dobrodziejstwem inwentarza.
Być może na tym tle Prezes wstał wczoraj z gorączką, a już koło południa ogłosił, że będzie umierał i zażądał dokumentów do podpisu.
- Zostawiam ci wszystko, kochanie – oświadczył grobowym głosem.
Dokonałam pospiesznej analizy i złośliwie skwitowałam:
- Znaczy wszystkie długi (mieszkanie, samochód, aparat fotograficzny oraz telewizor)?
Nie skomentował.
Prywatnie uważam, że chorujący facet może być z czystym sumieniem zaliczony do kataklizmów. Właśnie pojechał do lekarza, a potem pewnie przez kilka dni naogląda się do syta, chwaląc swoją przemyślaną decyzję o stworzeniu nowego źródła rozrywki.
Wolałabym, żeby wreszcie zamknął i złożył pracę magisterską… Ale raczej nie ma na co liczyć.

W piątek odbyłam ostatnią (mam nadzieję) wizytę u pana policjanta. O 20. Informuję wszystkich uprzejmie, że to nie jest tak, że komisariaty pracuja od 7 do 15. Tak na przyszłość i ewentualność. Jak się uprzecie, to i o północku protokół można spisać. Wspominany pan dyżurny w stopniu (teraz już wiem) sierżanta umożliwił mi dokonanie tzw. czynności oraz podstępnie wszedł w posiadanie mojego numeru telefonu komórkowego. Ciekawe, jak to się rozwinie.

Chcieliśmy w długi weekend wybrać sie do protoplastów Prezesa, ale w aspekcie gorączki (bez żadnych dodatkowych objawów) oraz nowego telewizora – nie wiem, jak będzie. Doniosę, jakby co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz