17 kwietnia 2008

Przygody

Rano postawił nas na nogi telefon od sąsiada z treścią, że mamy włamanie do samochodu.
Szyba w drzazgi, jeśli można tak to ująć.
W samochodzie radio z panelem – nie wzięli. Uchwyt do GPS – nie wzięli. Ładowarka samochodowa do GPS – nie wzięli. Atlasy – nie wzięli. Płyty – nie wzięli. Firmowe okulary słoneczne – nie wzięli.
Nie zajrzałam do bagażnika, w którym były:
- koło zapasowe,
- gaśnica,
- trójkąt,
- apteczka,
- nowe buty mojej córki w pudełku i firmowej reklamówce.
Wiecie, co wzięli?
W skrytce miałam landrynki w metalowym pudełku z Empiku…

Ręce opadają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz