21 lutego 2008

Atmosfera oczekiwania

W zakładzie dla obłąkanych jest takie napięcie, że można by bez problemu w powietrzu zawiesić słonia. Trwa tzw. matura, czyli konkurs na nową derekcję zakładu dla obłąkanych po liftingu. Lifting polega na połączeniu dwóch odłamów zakładu w jeden PRZEDUPNY dom wariatów. Oczywiście w tej sytuacji całkowicie jasne jest, że wyrwanie stołka Boga Z Najważniejszych Najważniejszego I Łomatkobosko Klękajcie Narody jest zadaniem obarczonym niezwykłymi emocjami. W końcu można z tego żyć. I to lepiej niż nieźle. A poza tym – jaki wtedy człowiek ważny.
Zakończyliśmy właśnie dogrywkę etapu drugiego. Etap pierwszy – pisemny. Etap drugi – pisemny. Etap drugi d (dogrywka) ustny. Dogrywka była konieczna albowiem wyszło boleśnie na jaw, że w naszej części Ojczyzny są sami gieniusie i najlepsiejszych było stanowczo za dużo. Do etapu drugiego d weszło 6 osób. Do etapu trzeciego, ostatniego i wyłaniającego zwycięzcę (tydzień w nietrzeźwości) przechodzą osoby 3 (słownie: trzy). Nominacja na trzech największych świrów w zakładzie dla obłąkanych jest powodem obecnej gęstości powietrza. Sytuacja o tyle trudna, że nawet ja – nie byle jaki wyjadacz – nie jestem w stanie typować. Wszystkie osoby mają niezłe plecy. I kto wie, która najszersze. Mam nadzieję, że wreszcie się dowiemy i ruszy totalizator. Można wygrać niezłą kasę.
Nikogo nie będzie dziwił fakt poddawania się nastrojom, jeśli pomyśli, że od wyboru Boga zależy wszystko. Do obsadzenia jest kilkanaście stołków dyrektorskich i kilkadziesiąt kierowniczych. A koń jaki jest – każdy widzi. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto odmówiłby ofercie kilku zer na pasku i fotela skórzanego. Tu westchnęła.
Nie bardzo stać mnie obecnie na rozważania jakiejkolwiek natury, ponieważ sama też bym chciała coś na swoim pasku lepszego zobaczyć. Więc kiwam się na krześle (jak w chorobie sierocej), a roboty żadnej, jak na złość, nie ma. Wszystko stanęło jak zaklęte. Robimy absolutne NIC.
Aż strach pomyśleć, jak machina ruszy i powpadają te rzeczy, które obecnie się kiszą. Skóra cierpnie.

Doprawdy… nie jestem wzorem cierpliwości.
O czym zawiadomił Państwa mój żołądek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz