13 lutego 2008

Mężczyźni to ZŁO

Dwa tygodnie temu prezesowa z Prezesem i Potomstwem weszli niechcący do Baty, bo wciąż jeszcze trwają wyprzedaże i o tej porze można nabyć but zimowy za bezcen. Obuwie prezesowej nie zainteresowało, ale kątem oka dostrzegła niezwykle pociagającą torebeczkę. Posuwiście i pod ścianą, dla niepoznaki przeglądając kozaki młodzieżowe, zbliżyła się do niej i łapczywie zajrzała do środka. Prezesowa lubi torebeczki z przedziałkami i kieszonkami, a nie znosi worów, w których długopis gryzie w tyłek kartę kredytową, pchającą się na szminkę. Torebeczka pod tym względem była wprost zachwycająca. Z drżeniem ręk prezesowa odwróciła metkę i z zadowoleniem spostrzegła, że torebeczka jak najbardziej pozostaje w jej możliwościach finansowych. Radośnie zapięła zamek, rączym kłusem ruszyła w stronę Prezesa i ustawiła się przed nim w pozie kuszacej, niewykluczającej rzęs firanek.
- Niepokoisz mnie – czujnie zareagował wprawiony w bojach Prezes – Jest coś na rzeczy?
- Torebeczkępięknąznalazłamijestminiezbędziewprostpotrzebna – odparła radośnie prezesowa jednym tchem.
- Torebeczkę? – załamał się Prezes – Czterdziestą piatą? Mowy nie ma! Torebeczki nie da się nosić bez nowych bucików, już ja cię znam. Chodź stąd szybko, bo mi słabo.
Na takie dictum prezesowej nie pozostawało nic innego, jak śmiertelnie się obrazić i w pozie naburmuszonej udać się do domu.
Czas mijał.
Prezesowa harowała w pocie czoła, uzgodniła ten %$#*(%$&* bilans we wspólnocie, a także zrobiła 25748349178988779 innych rzeczy, które predystynowały ją do wszelakich nagród. Nie można powiedzieć, Prezes ślepy nie jest. Przybył do domu i bezczelnie oznajmił:
- Kochanie, idą Walentynki. Pomyślałem sobie, że w tej sytuacji oraz w uznaniu twych szczególnych zasług na niwie, wyrażam zgodę na zakup torebeczki.
Prezesowa, która rzeczoną decyzję i tak już podjęła, lekce sobie ważąc zdanie Prezesa w tej sprawie, poczuła koniunkturę i postanowiła kuć żelazo, póki gorące. Natychmiast po pracy wparowała do Baty, rozejrzała się czujnie jak pies gończy ogar i uderzyła do sprzedawczyni.
- Proszę pani, widziałam u państwa piękną torebeczkę (tu szczegóły) i chciałabym ja nabyć. Tu i teraz. Natychmiast i szybko.
Pani sprzedawczyni spojrzała na prezesową z wyższością, wydęła wargi, prychnęła i odpowiedziała:
- Cha, cha! Proszę pani! Chyba pani żartuje.
- Absolutnie. Jestem poważna jak głaz.
- Nie ma.
- Jak to nie ma? Przecież to nowa kolekcja?
- Wyszły.
- Jak to wyszły?
- Proszę pani. Jak do nas przychodzą takie madrze uszyte torebeczki, to schodzą na pniu. Skończyły się we wszystkich Batach na całym Śląsku.

Myśl na dziś:
Mężczyźni to ZŁO!!!
Nigdy, ale to absolutnie NIGDY nie słuchajmy ich w żadnej sprawie.
Gdyby nie oni, czterdziesta piąta torebeczka byłaby naszą własnością!
Tu i teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz