22 lutego 2008

Napięcie coraz bardziej wyczuwalne

Mamy już wyniki półfinałów i wiemy kto jest finalistą. Co ciekawe, nie są zaskakujące w żadnym stopniu. Przeszły dokładnie te trzy osoby, które były o to podejrzewane od samego początku, mimo że w międzyczasie nastąpiły tzw. okoliczności. Interesujące są inne sprawy. Doszły mię dziś plotki, że jedna z tych osób już się ułożyła z drugą i rezygnuje na jej korzyść. Znaczy nie rezygnuje w sensie, że mówi „pas”, tylko ustępuje, robi przejście, a w zamian otrzyma stołek drugiego po bogu. Tyż racja, myślę sobie. Lepsze układy i bycie drugim niż figa z makiem, z pasternakiem. Sama tę rozsądną i złotą zasadę wyznaję, wobec czego też mam plan bycia drugą (czyli w tle i to w dodatku od razu i bez walki), tylko po mniejszym bogu. Jeśli się uda. W związku z tymi okolicznościami, czyli zagraniem va banque, od dłuższego czasu żołądek mam zawiązany na supeł. Rano, wieczór, we dnie, w nocy. Jak Bóg da i partia pozwoli, to mi się rozwiąże (ten żołądek) w poniedziałek wieczorem lub we wtorek srana. A potem kolejne czekanie na własny kwit.
W związku z powyższymi okolicznościami niespecjalnie mam wenę, bo myślę o jednym w koło Macieju.
Informuję jedynie, że wczoraj odbyło się bilansowe zebranie wspólnoty. Z owacjami. Mój pierwszy bilans – mój sukces. Brawo.

Myśl na dziś (bardzo a propos), a właściwie dwie:

1. Nie rozstawaj się ze swymi złudzeniami. Gdy odejdą, ty wciąż możesz istnieć, ale przestaniesz żyć. 
    Mark Twain

2. Strategia polega na podtrzymywaniu przekonania wroga, że wciąż ma się amunicję.
    Henri Monnier

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz