10 lutego 2008

Umiejętnie rozdzielam zadania

Na przykład Potomstwu każę leżeć w łóżku.
Słucha mnie zaledwie połowicznie i część dzisiejszego dnia tam właśnie spędziła. Obecnie przebywa przed komputerem, powrzaskując sobie na temat pracy redaktora bezczelnego gazetki szkolnej. Ponieważ jestem osobą rozsądną i zdaję sobie doskonale sprawę, że nic nie wskóram, dbam jedynie o skarpety na nogach i bluzę na garbie. Niech będzie, że można ze mną negocjować.
Prezes na szczęście lepiej przeszkolony. Kazałam mu zrobić obiad i on robi. Powrzaskując od czasu do czasu na okoliczność dziur w edukacji kulinarnej. Ale zapachy są przyjemne.
Sobie kazałam pracować, ale strasznie się od tego migam. Znaczy jeszcze się nie wzięłam i udaję, że zdążę. Jaki będzie efekt, pojęcia mnie mam.
Oprócz tego kazałam Kryni i drugiej-mamie ze mną rozmawiać. To, jak one mnie traktują, to jest po prostu skandal. Jedna wisi na telefonie i uniemożliwia mi dodzwonienie się, a druga w ogóle doprowadziła do kompletnego rozładowania aparatu i ni hu hu. Przynajmniej jedną udało mi się zdyscyplinować, korzystając z dobrodziejstwa komunikatorów internetowych.
Ładuje się.
Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz