18 lutego 2008

Świńskie myśli

Mam w życiu dwa marzenia. Od lat. Niezmiennie.

Pierwsze to dom.
Poranna kawa na tarasie. Najbliższy sąsiad za płotem. Własna trawa i czereśnia w ogrodzie. W wersji idealnej – kawałeczek własnego lasu. Cisza, spokój, ciepłe, letnie noce pod własnymi gwiazdami.
Oraz oczywiście – wszystkie problemy z tym związane.

Drugie moje marzenie jest TU.
I mogą sobie wszyscy uważać, że jestem wariatką. To marzenie miałoby szansę spełnić się nawet teraz. Z tym, że nie miałoby obecnie komfortowego życia.
Wobec powyższego oba marzenia są ze sobą silnie sprzężone. I spełnią się. Jestem pewna.
Kiedy tylko będę miała dom, zanim kupię komodę i garnek, w domu pojawi się marzenie numer dwa.
O czym będę wtedy marzyć? Nie wiem. Myślę, że to samo przychodzi, kiedy życie się zmienia. Może wtedy bedę chciała jechać na Seszele? A może uprawiać sporty ekstremalne? Albo zostać ogrodniczką roku? Pojęcia nie mam.
Póki co, mam dwa marzenia, a z resztą jakoś sobie radzę. I raczej dziękuję niż proszę.

A o czym wy marzycie?

Myśl na dziś:
Kto nadto się namyśla, niewiele zdziała.
Fredrich von Schiller

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz