1 lutego 2008

Leżę

Najbardziej męczące są: brak snu spowodowany gorączką i bóle nóg. Z tego samego powodu. Poza tym wszystko gra, bo od kataru jeszcze nikt nie umarł ani od kaszlu czy od innych tam pierdół.
Dziś obudziłam się o 2.40 i nie spałam aż do 7.00. Przysmyczyłam sobie laptopa do łóżka i przeczytałam wszystkie zaległe notki na moich ulubionych blogach. Ostatnio nie miałam czasu nawet na drugą-mamę, a to już jakaś pomyłka.
Chciałam nawet napisać notke, ale jak pomyślałam o waszych minach, kiedy zobaczycie godzinę wpisu (np. 4.20), to zrezygnowałam.
Obecnie przewietrzyłam sobie pokój, zaścieliłam łóżko, zrobiłam pranie, zjadłam sniadanie, wypiłam kawę i chyba wrócę na górę z książką. Oto plus tej sytuacji – mogę sobie gnić, ile chcę i czytać do upadłego. Akurat mam do przeczytania kilka pozycji, więc zamierzam nurzać się w tej przyjemności, ile wzlezie. Zaraz jeszcze zrobię listę zakupów, wyślę Prezesowi mailem i tyle wysiłku na dziś. Albo wrzucę jeszcze jedno pranie. O!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz