Łapóweczki czy coś 17.01.2007
Donoszę uprzejmie, że dyrekcja Archiwum X uszczęśliwiła mnie dziś skórzaną dyplomatka damską oraz pen-drivem.
No i zrobiło się głupio.
Po pierwsze primo: co za kretyński pomysł jakiś.
Po drugie primo: nie da się, psiajucha, odmówić, jak dyrekcja ma gest.
Po trzecie primo: chronicznie nie znoszę noszenia niczego w rękach – gotowa jestem ciągnąć torebkę o wadze 20 kg na ramieniu, byle ręce mieć wolne. Z tego powodu Potomstwo na pytanie „kim jest twoja mamusia?”, zawsze opowiada społeczeństwu:
- Moja matka jest listonoszem, spójrzcie tylko na jej torbę!
Po czwarte primo: w tej zakichanej sytuacji muszę się przerzucić na tę dyplomatkę i w miarę możliwości ze dwa razy spóźnić się do pracy o 5 – 10 minut, a następnie przedefilować przed nosem dyrekcji z darem w dłoni i błogim wyrazem twarzy.
Redakcjo… pomóżcie!!!
Komentarze
Prześlij komentarz