Wymieniamy telefony… nadal 17.01.2007
Donoszę uprzejmie, że to było w niedzielę.
W niedzielę wycieruch skontaktował się z operatorem komórkowym i wyciągnął mu z gardła całkiem sensowny telefonik, który wybrało sobie Potomstwo. Następnie bezlitośnie wyłudził od miłego pana kartę pamięci 256 MB do rzeczonego telefoniku. A potem usiadł i odpoczął albowiem czuł się usatysfakcjonowany.
W poniedziałek wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że telefonik wraz z kartą i złodziejską umową zostały zapakowane.
We wtorek zadzwonił pan kurier z miasta zamieszkania i zameldowania wycierucha i powiadomił wycierucha, że wcale nie ma go w domu. Wycieruch przyjął to ze spokojem, bo wiedział, że nie ma go w domu – przebywał bowiem w Archiwum X w sąsiednim mieście. Dodatkowo przypadkiem się wydało, że operator komórkowy wysłał telefonik na stary adres wycierucha, pod którym to adresem wycieruch nie zamieszkuje od lipca. Jest to o tyle interesujące, że rachunki za telefon przychodzą bez pudła na adres nowy.
Stanęło na tym, że pan kurier z miasta zamieszkania i zameldowania wycierucha ustalił z wycieruchem, że telefonik dostarczy mu pan kurier właściwy dla siedziby Archiwum X – w dniu następnym.
W środę niestety nikt nie przybył, więc wycieruch skontaktował się z panem kurierem właściwym dla siedziby Archiwum X. Pan kurier był zirytowany, że o godz. 18.15 wycieruch w Archiwum X nie przebywa.
Zabawne – poprzedniego dnia pan kurier z miasta zamieszkania i zameldowania wycierucha był zirytowany, że o tej godzinie wycieruch wciąż przebywa w rzeczonym Archiwum.
I bądź tu mądry.
A telefoniku jak nie było, tak nie ma.
Natomiast na stronie internetowej firmy kurierskiej można sobie popatrzeć, jak telefonik wychodzi z i wraca do magazynu.
Zainteresowanym mogę udostępnić numer przesyłki, żeby też się pośmiali.
A co!
Komentarze
Prześlij komentarz