31 sierpnia 2011

Obejrzałam film*

Otóż obejrzałam sobie wczoraj po raz pierwszy w życiu (taki opóźniony zapłon) film „39 i pół”. Odkryłam tam radośnie kilka fajnych grypsików.
No i przychodzę dziś rano do Zakładu dla obłąkanych i od drzwi walę do sekretarki: „Jedną białą, Pani Kiciu, kawę!”. Chwyciło.

Po paru godzinach zachciało mi się znowu kawy, więc tym razem skorzystałam z komunikatora. No i piszę:
„Pani Kiciu – jeśli ma Pani odrobinę czasu, ochoty i woli, to ja jedną białą, Pani Kiciu, kawę”.
Po dwóch minutach w drzwiach staje Pani Kicia z kawą. Zareagowałam radośnie.
Po kolejnej minucie Pani Kicia** staje w drzwiach ponownie i mówi:
- Słuchaj… Odczytałam właśnie twoją wiadomość na komunikatorze.
- No tak – spoglądam na nią zdziwiona – i przyniosłaś mi kawę.
- Nie. Ja ją odczytałam TERAZ.
- Ale jak to?
- Nie wiem. Siedziałam tyłem do komputera i kserowałam dokumenty. Nagle poczułam impuls, wstałam, zrobiłam ci kawę i przyniosłam. A jak wróciłam, zerknęłam do kompa, bo mi się wygaszacz włączył. Mam ciary.

Strach sobie w Zakładzie coś pomyśleć…

* nie w całości, ma się rozumieć, bo to serial – rozpoczęłam raczej
** Pani Kicia zostanie już chyba Panią Kicią. Nadmieniam, że jest to przefajna dziewczyna z jajami i uwielbiam ją.

30 sierpnia 2011

Nowe doświadczenie

Całe moje życie, z bliżej nieznanych przyczyn, polega na motywowaniu ludzi do podejmowania różnych działań. Oczywiście motywowanie to jest dość szeroko pojęte. Niemniej zawsze uważałam, że najlepsze skutki odnosi motywowanie pozytywne.

Ostatnio – doprowadzona do ostateczności – musiałam motywować negatywnie (czyt. kopnąć w… ten tego). I co? Przyszło i podziękowało. Bo się zmotywowało. I zmieniło.

Ciekawe doświadczenie.

22 sierpnia 2011

Napisałam książkę*

Otóż wróciłam do pracy.

W pracy, jak to w pracy: liczne ciało pracownicze przybyło, by się przywitać (dla pozoru), a następnie wyciagnąć wszystkie śmieci/pułapki/sprawy/sprawki/podchwytliwe pytanka (niepotrzebne skreślić), które kisiło w segregatorach przez dwa tygodnie z myślą, by zepsuć mi humor od 7.30.

A i tak nie przebili jednej pani, co to czekała do południa (taka przenoszona ciąża), bo chciała z przytupem zepsuć mi humor na zawsze. Nie udało się.

Jedna ze sprawek wynikła ok. 11. E. przyszła do mnie, podetknęła mi pod nos stos dokumentów i odkrywczo zakrzyknęła:
- O! O!
- Odeślij, gdzie należy, a twórcom usterkę – westchnęłam.
No to wystawiła usterkę.

W związku z otrzymaniem w dniu
dzisiejszym przez Zakład dla obłąkanych dwóch nieprawidłowo skierowanych  dokumentów XY przypominam, że formularze dotyczące
ww. usługi, po ich przyjęciu od klienta należy przesyłać do TegoToATegoMiejsca
(tu dokładny adres). O tym fakcie zostali Państwo poinformowani pismami nr  XXX z dnia oraz  nr YYY z dnia. Powyższy obowiązek wynika
również z Zarządzenia nr ZZZ z dnia w sprawie bla bla bla. Wobec powyższego
prosimy o przypomnienie pracownikom zasad obowiązujących przy wykonywaniu
omawianych czynności, aby w przyszłości uniknąć niepotrzebnego wydłużenia procesu
oraz w celu wyeliminowania nieprawidłowości w tym zakresie.

Stosowne wytłumaczenie popełnionej nieprawidłowości
proszę odesłać w terminie do na mój adres mailowy, przesyłając również do
wiadomości pani moje-waterloo.**

A oni jej na to:

W ODPOWIEDZI NA CENNĄ SUGESTIĘ (sic!) NIEPRAWIDŁOWO SKIEROWNYCH DOKUMENTÓWINFORMUJEMY, ŻE PRACOWNICY ZOSTALI POINFORMOWANI O RZETELNYM WYKONYWANIUOBOWIĄZKÓW PRZY PRZYJMOWANIU I WYSYŁANIU DOKUMENTÓW XY.

Normalnie uśmiałam się jak norka. Natychmiast przypomniał mi się skecz Kabaretu Dudek „Książka życzeń”.

Cudowne.
Miłego oglądania.

* w pewnym sensie jest to parafraza
** No co??? Postarała się, bo jest profesjonalistką.

10 sierpnia 2011

Dialogi na 4 nogi


Wprowadzenie.
Prezes, jak się okazało (bo nikt o tym nie pamiętał), jeszcze nigdy nie został sam w domu.
Potomstwo rzuca brudne skarpetki na środek dywanu w swoim pokoju, czego nie potrafię wyplenić (chyba, że z całym Potomstwem).

Osoby:
Prezes

Czas akcji:
10.00

Miejsce akcji:
przestrzeń telekomunikacyjna

Prezes: Wróciłem z pracy i w domu jest po prostu okropnie. Muminek posprzątał w swoim pokoju przed wyjazdem i jest tak nieznośnie nienaturalnie. Aż tak źle, że rzuciłem swoje brudne skarpetki na środej jej dywanu, żeby się poczuć bardziej swojsko!

5 sierpnia 2011

Co to jest dyplomacja?

Dyplomacja to umiejętność powiedzenia komuś „spieprzaj” w taki sposób, by poczuł podniecenie przed zbliżającą się podróżą.

To ja spieprzam wraz z moim podnieceniem.
Od 15.30 mam urlop.
Żyć, nie umierać.