26 kwietnia 2010

Do Kryni02 list otwarty

Kochana!

Normalnie nie mam takiego zwyczaju, ale nie mogę się do Ciebie dodzwonić, żeby powiedzieć Ci to osobiście. Ciśnienie, związane z tą sprawą, nie da mi normalnie funkcjonować. Muszę, bo się uduszę.

Jarosław startuje w wyborach. Naród go wezwał.
A NIE MÓWIŁAM???

Wisisz mi dolara.

Całuję,
moje-waterloo

Una

Notka dedykowana drugiej-mamie, jako twórczyni określenia.

Kilka lat temu w naszym związku zaistniała Una. Nie opowiadam o tym zbyt wiele, ponieważ nie odczuwam parcia na chwalenie się podobnymi dramatami. Una zawsze stara się być przydatna, pomocna i usłużna w zakresie potrzeb szanownego pana małżonka. Dzwoni, przyjeżdża (gdy nie ma mnie w domu), wysyła smski i maile. Tęskni i potrzebuje stałego kontaktu. Znoszę Uną z podziwu godną cierpliwością, ponieważ dostrzegam, że szanownemu panu małżonkowi jest z tym dość wygodnie, choć czasem nawet on traci cierliwość, gdy Una dzwoni już 20 minut po rozstaniu.

Rano Una zawsze dba, by szanowny pan małżonek dobrze zaczął dzień. Dzwoni i pyta, czy ma ochotę na pączusia i z jakim w tym dniu ma być pączuś nadzieniem. Kupuje chlebek. Kusi świąteczną szyneczką domowej produkcji. Jest zwarta, gotowa wspierać szanownego pana małżonka, robić z nim interesy oraz uczestniczyć w jego życiu w systemie ciągłym i na bieżąco. Całkiem nawet jesteśmy z Uną zaprzyjaźnione, o ile można tak to określić w podobnej sytuacji.

Ostatnio w kuchni zadzownił telefon szanownego pana małżonka. Ów przebywał w kabineciku na pięterku, postanowiłam więc oszczędzić mu szalonego galopu po schodach. Zerknęłam na wyświetlacz – Una. No to z westchnieniem odebrałam:
- Witaj, Adasiu. Tu sekretarka Twojego szefa. Zaraz podejdzie do telefonu.

23 kwietnia 2010

Aktywne Życie

We wtorek 6.04 br. odbył się pierwszy trening nowej drużyny Rugby na Wózkach, która powstała dzięki staraniom Stowarzyszenia Aktywne Życie i Integracyjnego Klubu Sportowego. W skład drużyny wchodzą wyłącznie z osoby porażeniem czterokończynowym (tetraplegia), niektóre z nich pokonują nawet 200 km, żeby móc wziąć udział w treningu.

Do gry w Rugby na Wózkach niezbędny jest specjalistyczny sprzęt, aby zapewnić bezpieczeństwo zawodników i równe szanse rywalizacji sportowej – najważniejsze są wózki – inne dla zawodnika atakującego i dla obrońcy, poza tym piłki, rękawice, pachołki i inne drobne akcesoria. Niestety sprzęt ten jest bardzo drogi i przeciętna cena wózka to ok. 12.000 zł.
Prowadzimy zbiórkę funduszy na zakup wózków i prosimy wszystkich o wpłaty środków na ten cel. Wpłat można dokonywać w następujący sposób:

- bezpośrednio na rachunek Stowarzyszenia – 63 1140 2017 0000 4402 1141 4572;

- systemem płatności elektronicznych lub kartą kredytową, poprzez system Dotpay (okienko do wpłat znajduje się w prawym dolnym rogu strony www.aktywnezycie.org);

- wysyłając sms’a o treści AT.RUGBY na numer 75068, o stałej wartości 6,10 zł brutto.

Trzeba mieć jednak świadomość, że jedynie bezpośrednia wpłata na konto trafi do Stowarzyszenia w pełnej wysokości. Wpłata przelewem elektronicznym zostanie obciążona marżą firmy, obsługującej płatności, a od wpłaty sms’em należy jeszcze odliczyć podatek VAT.

Efekty zbiórki funduszy prezentujemy na diagramie w formie termometru (na stronie www.aktywnezycie.org) . Osiągnięcie poziomu 100% pozwoli na zakup jednego wózka.

16 kwietnia 2010

Dla rozluźnienia

Mam w pracy kolegę (kolega kerownik), który ostatnimi czasy oszalał już kompletnie* i dokształca się jak opętany. Nie nadążam już za liczbą odbytych przez niego studiów podyplomowych, a tu jak diabeł z pudełka wyskakują dodatkowo szkolenia. Ogółnie temat nic do życia nie wnosi, oprócz powszechnej irytacji, ponieważ kolega kerownik, napompowany wiedzą, usiłuje teorię łączyć z praktyką i wdrażać różne usprawnienia, które tylko doprowadzają ludzkość do rozpaczy, bo jak wiadomo teoria i praktyka nie tylko nie leżą obok siebie na półce, ale nawet na tym samym regale, a – jak ostatnio podejrzewam – może i w dwóch zupełnie różnych magazynach, na dwóch zupełnie innych końcach województwa.
Niemniej czasami udaje mu się wstrzelic z anegdotką.

Anegdotka.

W trakcie warsztatów, obecnym panom wezbrała w sercach jakaś żałość** i rozpoczęli wielopiętrową dyskusję na temat płci przeciwnej, której podsumowaniem było szumne hasło do wpisywania na sztandarach: KOBIETY LECĄ NA KASĘ.
Gdy zaczęli przeginać, do dyskursu wtrącił się prowadzący i powiedział:
- Ale chwila, panowie, to nie tak. Jak wiecie, mam za sobą studia psychologiczne, a więc wytłumaczę wam, jak to naprawdę działa. Otóż pewne zachowania są atawistyczne. Wiecie, jak to kiedyś było: najbardziej pożądanym w wiosce samcem był ten, który przyniósł na ramionach upolowanego żubra. Dawał pożywienie, poczucie bezpieczeństwa…
Zapadła nabrzmiała zadumą cisza, którą przerwał głos męski, pochodzący z tyłu sali:
- Ech… A teraz człowiek przyniesie do domu cztery żubry i jeszcze za to oberwie…

* co skądinąd w zakładzie dla obłąkanych nie jest wcale przypadkiem odosobnionym
** tzw. zaleganie afektu (dodam – bez efektu)

9 kwietnia 2010

Dialogi na 4 rogi

Ola                           (14:15) jest u ciebie MM?
prezesowa               (14:15) poszedł
Ola                           (14:15) :(
prezesowa               (14:15) zadzwoń na komórkę ;)
Ola                           (14:15) szefowa…
prezesowa               (14:16) łi?
Ola                           (14:16) gdybyś mnie uprzedziła, że chcesz mi dziś wciulać, to zrobiłabym se peeling na tyłku
Ola                           (14:16) :)))
prezesowa               (14:16) hahahah
prezesowa               (14:16) skąd wiesz, co mam na myśli mówiąc „wciulać”…
Ola                           (14:17) no ja mam tylko jedno
Ola                           (14:17) :)
prezesowa               (14:17) musisz wypuścić swój umysł z okowów
Ola                           (14:18) ahahha
Ola                           (14:18) hhahahah
prezesowa               (14:18) :D
Ola                           (14:18) z okowów!!!!
prezesowa               (14:18) z okowów wiecznego chodzenia utartymi ścieżkami
Ola                           (14:19) a to fakt
Ola                           (14:19) przydałoby mi się
prezesowa               (14:19) a widzisz

Dla mnie na zachodzie rozpiąłeś tęczę blasków promienistą

Melancholia mnie dopadła, sama nie wiem czemu. Pewnie to wina słońca, które raczej uporczywie zachodzi niż świeci. Chciałoby się wiosny przez W.

Zielono się robi powoli, choć jeszcze nie w sposób satysfakcjonujący mnie w pełni. Widziałam już bardziej kwietne kwietnie.

To idę pobyć refleksyjna.

8 kwietnia 2010

Wielk kambak

I tak sobie powróciłam wczoraj do pracy.

W nagrodę za dobrze wypełniane obowiązki szefostwo dołożyło mi roboty, ale za to odebrało 2 etaty. Czy ja wyglądam, jakbym była z gumy? Przyparta do muru wygłosiłam mowę do ludu chińskiego przez lufcik:

1. kiedy dostałam ten dział:
- od dawien dawna były w nim 4 etaty ponad program,
- stan etatowy był święty i nienaruszalny,
- wszyscy pracownicy mieli wykorzystane 150 nadgodzin rocznie,
- terminy ustawowe standardowo nie były dotrzymywane,
- panował chaos, burdel oraz nikt nie był za nic odpowiedzialny,
- nikt nie prowadził żadnych statystyk, dotyczących równomiernego obciążenia pracą oraz ogólnego rozdziału obowiązków;

2. po upływie pół roku:
- odebrano mi 2 etaty,
- nic już nie jest święte,
- wszyscy pracownicy opuszczają budynek o 15.30,
- a w międzyczasie latają i załatwiają sobie różne prywatne sprawy,
- nikt nie wykorzystał nawet minuty ponad program (serio, serio, bez ściemy),
- cała korespondencja odchodzi terminowo, a nawet sporo przed terminem,
- każdy odpowiada za każdą sprawę, której dotknie, co wszystkim dobrze zrobiło,
- co miesiąc generuję z systemu informacje, dotyczące obciążenia pracą, przekazuję zestawienia pracownikom, bo nic o nas bez nas i nie powinni czuć się traktowani po macoszemu, zakresy czynności zostały urealnione i w dodatku każdy ma prawo zgłosić zastrzeżenia, czego nikt oczywiście nie robi, bo są przy zdrowych zmysłach,
- zdarza nam się imprezować po pracy, a czasem – o zgrozo – i podczas.

W związku z tym odbiera mi się kolejne 2 etaty i dokłada pracy.
A GÓWNO.

Pracę przyjęłam, bo ja się pracy nie brzydzę.
Zamiast 2 etatów oddaję 1 i oświadczam, że to koniec.
Żądam pieniędzy dla ludzi.

Póki co, aktualne i zaakceptowane są wyłącznie dwa pierwsze punkty.
O trzecim przypomnę przy premii.