25 października 2010

Ciąg dalszy nastąpił

Ja tu w nastroju niedbałem, a Państwo pewnie czeka. Doceniam wszakże, że mię Chuda nie upomniała, choć może zapadła w sen zimowy lub też depresję jesienną i zwyczajnie się jej odechciało.

No to ten zabieg chirurgiczny wezmę najsampierw na warsztat. Otóż, ku zdumieniu wszystkich Państwa, był się odbył. W dodatku miast obiecanej półgodziny trwał gdzieś coś koło ponad całą, a do tego dodać należy godzinne oczekiwanie w korytarzu pełnym różnych mniej lub bardziej uszkodzonych świadczeniobiorców. Jeden nawet przybył z ojcem (wnoszę po skroni przyprószonej siwizną oraz burzliwym okrzyku: syn tu już dwie godziny czeka!!!), który nie był widocznie uszkodzony, chyba że umysłowo. Zdenerwował bowiem, panie dziejaszku, chirurga – i to przed moim zabiegiem. A zgodnie z wygłoszonym uprzednio przez owego exposee: stan wkurwienny chirurga jest jednym z czynników, wpływających na jakość blizny. No i masz. Szczęśliwie jako deser (pozostawiona na koniec), byłam potraktowana lekko i z uśmiechem. Oprócz znieczulenia, ma się rozumieć. Od którego mam siniak nie powiem gdzie. I o tym podyskutujemy sobie nieco w środę nad szwem nierozpuszczalnym. Nad rozpuszczalnym dyskutować nie będziemy, bo jest niedostępny z racji przebywania pod spodem.

Nowy się zadomowił całkiem przyzwoicie, zyskując zgrabne miano Edzia (Edziu, skup się, tu jest twój paśnik. I nie wyżeraj Karolkowi!) oraz wyprawkę na nową drogę życia w postaci młocki, wykonanej własnoręcznie przez Zochę, która do tego nie potrzebuje podwykonawcy. Obecnie Zocha jest nieco zdziwiona, że Edzio do niej nie lgnie. Też bym nie lgła na jego miejscu, a co najwyżej lżyła. Więc Edzio lży, jak potrafi – nie rozumiemy treści, lecz wnosimy z tonu. Ogólnie zrobiło się wielce wesolutko: jednego kota szlag trafił, drugi marzy, by się zaprzyjaźnić, trzeci nie wie, co zrobić z nadmiarem bodźców, a czwarty zniknął w czarnej dziurze mieszkania, jak to ma w autystycznym zwyczaju. Dodają se Państwo wrzeszczącego nastolatka i męża w permamentnej delegacji. A pośrodku ja – lekko opętana. Lekko, póki co, lecz to się może zmienić. W każdej chwili.

11 października 2010

Znaki, panie, znaki

Buchacha! Zabieg przełożony na następny tydzień. Może powinnam to przemyśleć i go nie robić?
Ale pan doktor miły. I ma poczucie humoru.
Powracamy do wersji większej imprezy. Tego terminu nie da się ukryć!!!

10 października 2010

Ogłoszenie parafialne

Z prawdziwą przykrością stwierdzam, że kolega lekarz medycyny o specjalizacji chirurgicznej jest mięczakiem i znikł był z poradni na samą wieść o moim przybyciu.

Z prawdziwą radością stwierdzam, że mu się nie upiecze, gdyż – trwając w stuporze – przebukowałam sobie termin i stawię się tam jutro. Czy to mu się podoba, czy nie.

W związku z opisanymi okolicznościami chytry i obszerny zbiór krewnych i znajomych królika na rzeczoną imprezę nie przybędzie, ponieważ nie przewidział ani małości charakteru lekarza, ani uporu pacjenta. Wszystkie zajęcia, prolongowane z daty 4 października na inną – niezwiązaną z moim w przybytku pobytem, odezwały się ze zdwojoną siłą i zbiór uległ obowiązkom służbowym, choć z żalem i pociąganiem nosem, o czym zostałam powiadomiona kilkoma połączeniami telefonicznymi. Tym samym kolega lekarz medycyny o specjalizacji chirurgicznej został się (biedaczek) na mojej całkowitej łasce, co naturalnie wykorzystam w sposób bezlitosny oraz godny podziwu i zawiści.

A potem będę odcinała kupony od mego męczeństwa. Zarówno w pracy, jak i w warunkach domowych.

PS Nie jestem aż taka znowu podła – ugotowałam dziś obiady na trzy dni naprzód. Ale malownicze omdlenia to już, jak mawiał Kipling – zupełnie inna historia.

4 października 2010

Powtórka z rozrywki

Donoszę uprzejmie, że mam deja vu. A właściwie będę miała jutro ok. 11.00.
Zainteresowanych odsyłam do cyklu wypowiedzi odautorskich, z których pierwsza znajduje się TU.

Tym razem postanowiłam zażądać zapłaty za okazywanie światu moich najlepszych stron.
Tym razem może być zabawniej, bo powiadomiona została zaprzyjaźniona służba zdrowia, która natychmiast uznała, że nie przepuści takiej okazji i zamierza przybyć silną grupą.
OSKŁADKUJĘ WSZYSTKICH!!!
A potem pojadę za te pieniądze na miesiąc na Dominikanę.
Szykujcie kółko dmuchane do wykorzystania:
- po pierwsze primo w wersji poddupnej do siedzenia,
- po drugie pirmo na Dominikanie – do unoszenia się na krystalicznych wodach tego, co tam jest płynne (zawsze byłam słaba z geografii, nie mylić z ortografią).

Złośliwie zacieram rączki – ten chirurg jeszcze mnie nie zna. Zderzenie z rzeczywistością może otworzyć mu oczy na alternatywną rzeczywistość. HA!