25 listopada 2010

Stadło nurza się w dysputach

Dyskurs pierwszy.

Występują:
Prezes
prezesowa

Miejsce akcji:
salon

Czas akcji:
popołudnie

prezesowa obficie i krytycznie komentuje poczynania Prezesa, związane z przepierką kanapy, obszczanej przez Miętkiego Edka*
Prezes: Boże, daj mi cierpliwość, bo jeśli dasz mi siłę, to ją zatłukę.

* Ksywa taka. Się wyjaśni przy okazji

Dyskurs wtóry.

Występują:
Prezes
prezesowa

Miejsce akcji:

łazienka

Czas akcji:
popołudnie

Prezes (zgoliwszy modny zarost): Jak wyglądam?
prezesowa: Pięknie.
Prezes: Czyli nic się nie zmieniło?
prezesowa: Zmieniło się, ale jest ładnie. Ty jesteś ładny sam w sobie. Jestem o tym głęboko przekonana od 10. lat.
Prezes: 10 lat temu wyglądałem inaczej.
prezesowa: Oczywiście, ale ty jesteś jak wino.
Prezes: Takie za 6 zł?

9 listopada 2010

Postarzałam się

Potomstwo o 7:05 ukończyło właśnie lat 16.
Hip hip hurra!

Przeżywam głęboko, że taka stara pudernica kręci mi się po domu. Smutek i sromota. Da się to pomniejszyć?

8 listopada 2010

Nie ma to jak talent mieć

Donoszę uprzejmie, że odbył się kolejny sabat wiedźm w postaci Koła Gospodyń Miejskich. U mnie się odbył. Musiało być miło, bo członkinie opuściły mnie po drugiej. W nocy, w nocy! Prawdą jest również, że Prezes się zmył, a potem się wmył, bo podobno nie miał się gdzie podziać i ogólna bezdomność mu doskwierała. Niemniej wmył się dość dyskretnie, obdarzając wiedźmy skąpym powitaniem i zniknął. Wtajemniczeni donoszą, że z wrażenia zasnął, przykryty z głową.

Tymczasem Kaja wiła się na podłodze i co uwiła, można zobaczyć T U.
Jakby kto nie miał pewności, to chodzi o Karolka i Edzia. Konkretnie to trzy ostatnie, tak?
A teraz ochy i achy.

PS Powiedziała, że przybędzie wraz ze słonkiem. I dorobi.
PS2 Kaja jest matką adopcyjną Tosi. Zaraz kole Edwarda.

3 listopada 2010

Dialogi na 4 nogi

Osoby:
Prezes
prezesowa

Czas akcji:
wczoraj ok. 17.30

miejsce akcji:
wnętrze samochodu osobowego marki Renault rocznik ’98

prezesowa: Tak się dzieje, bo ciebie nigdy nie ma!!! Permamentnie cię nie ma! Jesteś nieobecny!!!
Prezes: A coście się szaleju wszyscy objedli??? Przychodzę do pracy, a tam pretensje, że mnie ciągle nie ma! Wracam do domu – pretensje, że mnie ciągle nie ma! Jak mnie nie ma w pracy i w domu, to gdzie ja, do diaska, jestem???!!!
prezesowa (wymownie): …