Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

0…

Czuję się dokladnie tak, jak w tytule.
Wobec powyższego spędzę chyba sylwestra z „Sezonem na misia”. Mam 3 części. Starczy.

Końcowe odliczanie

1…
Mdli mnie.
(Byle się nie rozpłakać. Byle się nie rozpłakać. Byle się nie rozpłakać).

Końcowe odliczanie

2…
Poziom chandry osiąga apogeum.
Poprzednim razem jakoś lepiej to znosiłam. Może dlatego, że – choć zmieniałam zupełnie profil pracy – zostawałam w firmie. Teraz podjęłam decyzję o odejściu.
I niby lżej, bo zapadła, ale jakoś nie lepiej.

Końcowe odliczanie

3…
Są takie chwile, które zaskakują mnie na tyle negatywnie, że chyba się cieszę, że z niektórymi osobami już współpracować nie będę. No nie wiem, może ja jestem nienormalna, może wychowałam się w jakichś dzikich warunkach, może mój ptasi móżdżek odbiera jakieś inne bodźce, chadza odrębnymi ścieżkami.
W mojej głowie wszystko układa się tak:
- przeszło dwa lata pracowaliśmy pod nadzorem dyrektora i jego zastępczyni,
- likwidują nasz oddział,
- szef nie będzie szefem, a szefowa szefową,
- można kogoś nie lubić lub być wobec niego obojętnym,
- kultura wymaga, żeby się jakoś z klasą pożegnać.
No nikt mi nie powie, że złożenie się po 5 zł na prezent pożegnalny na osobę (czyli w sumie 10 od łebka na dwoje dyrektorów) to jest suma, której nie da się udźwignąć. (Ile to wypadnie na dzień roboczy za 2 lata i kwartał?).
Ja to bym chciała, żeby jakoś się to wszystko ładnie skończyło. Mimo wszystko. Żeby te 50 osób przyszło na 10 minut do sali konferencyjnej, podziękowało, uśmiechnęło się albo uściskało…

Kolejny odgrzewany żarcik, ale bardzo a propos

Wczoraj było do dupy.
Dziś jest do dupy.
Jutro będzie do dupy.
Czyżby od dawna oczekiwana stabilizacja???

Kraina Wiecznego Mruczenia

Obraz
Tusieńka odeszła tak,  jak żyła: cichutko, nie robiąc nikomu żadnego kłopotu.
Zostawiła mi w sercu taką rankę, z której plasterek zawsze będzie się odklejał.
Naszemu Panu Doktorowi dziękujemy za profesjonalizm i wysoką kulturę osobistą. Jak zawsze.
Jeśli ktoś mieszka w pobliżu, naszą lecznicę i naszych lekarzy polecamy z całego serca.
Dobrze, że w domu są inne koty, bo powrót do pustego mieszkania byłby nie do zniesienia.

Kiedy była mała, zapowiadała się na niezłego informatyka.

Na czasie – żarcik rekrutacyjny

Popularny u nas ostatnio.
Do prezesa firmy wpada kadrowiec z połową ryzy dokumentów i od drzwi krzyczy:
- Panie prezesie, panie prezesie, proszę spojrzeć! Aż tylu kandydatów spełnia nasze wygórowane oczekiwania!
Prezes bierze dokumenty i bez oglądania połowę wyrzuca do kosza.
- Ależ panie prezesie! – woła kadrowiec – Ci też spełniają oczekiwania!
- A co, chcesz pan współpracować z pechowcami?