Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

2310

2,5.
A żałowałam 4 na chow-chowa.
Pani z serwisu zakończyła naszą rozmowę prośbą: "Ale nie wyrzuci pani pieska?".

Nie. Zatłukę łopatą.

2309

Obraz
Nasz stróż i obrońca.


Jeszcze se twarz nakryje, żeby go bodźce nie rozpraszały.

***

Wciąż nie wiem, co z komputerem.

***

- Kochanie, muszę ci się do czegoś przyznać...
- Do czego mianowicie?
- Bo jak dzisiaj jechałam do pracy, to jadłam banana.
- I?
- I się zagapiłam troszeczkę.
- W co przyłoiłaś?
- W krawężnik. Ale tak dosyć.
- Mamy koło?
- Zatrzymałam się zaraz i wyleciałam zobaczyć, ale nic nie widać.
- Jak nie widać, to po co się przyznajesz?

2308

Pies zniszczył mi komputer i obecnie marzę, żeby porwał go jastrząb. Psa znaczy.
Jesteśmy pokłóceni na śmierć od wczoraj i nie są przeze mnie akceptowane żadne próby nawiązania kontaktu. W tych sympatycznych okolicznościach przyrody pies jest grzeczny jak aniołek. Ale nie daję się zwieść.

Dlaczego przyszło Ci do głowy, żeby mi powiedzieć, że szczeniaka nie zostawia się samego z przedmiotami, które może zniszczyć?

Lesiek nie potrzebuje niczyjej pomocy ani pozwolenia. On popełnia przestępstwa w naszej obecności i przytomności. Jest dzieckiem szatana i kropka. Dziś dowiem się, czy naprawa wchodzi w grę, a jeśli tak, to ile będzie kosztowała. I potrącę mu z wyżywienia. Przypuszczalnie rozpoczął właście pięcioletnią głodówkę.

2307

Obraz
Lesiek chciałby coś sobie z Państwem wyjaśnić.


Otóż on nie zamawiał. On teraz zrozumiał, co to jest dopisek drobnym druczkiem i dlaczego w schroniskach separuje się szczeniaki od dorosłych psów. Chodzi mianowicie o obieg informacji! On nie przeczytał i trudno go za to winić, miał niespełna cztery miesiące, toż to nie można wymagać od kogoś takiego, żeby czytał dopiski drobnym druczkiem. A może by nie skorzystał! Może by się nie przeprowadził! Zwykła ludzka podłość.

I teraz musi leżeć, taki biedny, w tym swoim legowisku w groszki, na tym swoim kocyku, okryty ręcznikiem. I cierpieć. Cierpieć okrutnie, gdyż zdeptano jego dumę, znieważono go, porzucono, a w dodatku musiał się posrać i porzygać. Do tego odkryto go w lecznicy, gdy siedział w kącie z glutem wiszącym do ziemi! Opinia zszargana dokumentnie!!!

I jakby tego było mało, to Karol do niego zagadał ze współczuciem, zamiast obrzucić Leśka stekiem wyzwisk. Na domiar złego, gdy już pogodził się z taką zniewagą, to przyszła Zocha. I. Się…

2306

W sobotę przegrała z rakiem Paniusia. Autorka najlepszych, z największym na świecie dystansem opowiadanych krotochwil o sobie samej. Nie było jej w pracy już półtora roku, ale chyba nie przywykłam. Zostało puste miejsce, w pamięci jej roześmiane oczy, historie o niespodziewanie puszczanych bąkach i o tym, jak się babcia ze śmiechu posikała, kiedy Ulka posrała się w gacie. A to wszystko po śląsku.
I wreszcie córka, która się Paniusi przytrafiła na czterdziestkę. To musi być naprawdę koszmarne, tak patrzeć, jak umiera mama. Szczególnie gdy masz 16 lat.

Pożegnamy ją w środę.

Grzej mi tam krzesło obok siebie, Paniusiu. Prędzej czy później wyskoczymy znowu razem na fajkę.

2305

Obraz
Proszę bardzo. Kto chce poznać Leśka DOGŁĘBNIE?


2304

Obożebożenko, jakież mam atrakcyjne życie, to ustawa nie przewiduje.

Pies zjadł szpilkę. Szpilka znajduje się w żołądku. Aby to stwierdzić, należało wykonać cztery zdjęcia psa, ponieważ pies jest nadpobudliwy. Przemiły małżonek naszej wetki (przypadkiem zupełnie również weterynarz) po trzech próbach się poddał i wykonał focię z doskoku, bez zabezpieczenia. Siebie. Poświęcenie zostało docenione i szpilka ujawniła się w pełnej krasie.

Scenariusze mamy cztery.
1. Szpilka zostanie wydalona, po naszemu wysrana (mój ulubiony, Zuzia na ochotnika rozgrzebuje gówna, po naszemu kupy).
2. Szpilka się rozpuści, bo jest mała i pusta (ten też OK, ale mniej, bo nie mamy dowodu zbrodni).
3. W kale, po naszemu kupie, pojawi się krew, co oznacza, że szpilka wbiła się w jelito. Podobno usunięcie z jelita jest łatwym zabiegiem. Przy okazji, jako karę za nieodpowiedzialne zachowania, psu utnie się jądra, po naszemu jaja.
4. Pies zacznie wymiotować, po naszemu rzygać. I to już niefajne, bo znaczy, że dowód…

2303

Obraz
U nas w gościnnym mogą nocować tylko ci, którzy nie zdiagnozowali jeszcze alergii na kocio sierść.

Swoją drogą - ciekawe, że pies tam nie leży.

2302

No co mi się dzisiaj przydarzyło, to przechodzi ludzkie pojęcie!

Jadę sobie spokojnie do pracy, patrzę, a tu korek w bardzo dziwnym miejscu. Ki grzyb? - myślę, poruszając się w ślimaczym tempie, gdy nagle dostrzegam na poboczu zaparkowany radiowóz. Aha! Znaleźli nowe miejsce do badań trzeźwości! Zupełnie inne miejsce niż te, w których uporczywie odmawiano mi kontroli, choćbym tamtędy jechała pińcet razy. Tu mnie jeszcze nie znają!

Jestem znaną fanką badań trzeźwości, więc nastroiłam się pozytywnie, jednym zamaszystym klikiem otwarłam okno, przybrałam radosny wyraz twarzy i...
- Dzień dobry! - wypaliłam do pana władzy optymistycznie.
- Do widzenia - odparł pan władza, machnął na mnie ręką i zatrzymał wszystkie samochody z tyłu.
A z przodu też.

TO SIĘ NIE GODZI!!!

***

- Wyglądasz obrzydliwie trzeźwo - podsumował Pan Architekt, któremu sprawozdałam rzecz z oburzeniem.
- A co, jeśli po prostu obrzydliwie? - zapytałam.

2301

Najdrożsi!

Oto jest - z dawna wyczekiwana przez najwierniejszych fanów - czwarta część Macierzyństwa bez lukru: Macierzyństwo bez Photoshopa. Tym razem w wersji papierowej, na półkę i z gołymi babami. Teksty też w nim są, a ja jak zawsze wszystkie popsułam, żeby mój wypadł najlepiej. Chitre, c'nie? Ja to się mam.

Piękna, wzruszająca, zabawna, bliska sercu wielu kobiet. Nie wierzycie? To sprawdźcie czy uda Wam się w niej odnaleźć! Książka JEST DOSTĘPNA W PRZEDSPRZEDAŻY. Dochody wszystkich autorów zasilą - jak zawsze - konto Mikołajka w Fundacji Zdążyć z pomocą. Nie obawiajcie się pomagać, bo to piękne. I dobre. I sensowne. I potrzebne.

Z całego serca zapraszam Was do świata 20. autorów płci obojga. Znam każdy z tekstów, które napisali i wierzcie mi: tak pięknie pozwalają nam wszystkim zajrzeć w swoją prywatność i to tę najtajniejszą, bo dotyczącą cielesności, że aż wzruszenie chwyta za gardło. A dziewczyny na zdjęciach są... piękne. Bo wszystkie jesteśmy piękne, tylko musimy się na…

2300

Obraz
Oj, jak mnie dziś wetka rozśmieszyła, nie wyobrażacie sobie.

Dzwonię do niej, żeby umówić Leśniewskiego na odjajczenie. Taka malusia zemstusia na męskim rodzie. Wetka wykazuje pełen profesjonalizm i, choć wie, że ja wiem, a ja wiem, że ona wie, że ja wiem, poucza mnie o konieczności bycia na czczo przed zabiegiem.
- Proszę dać Leśkowi kolację poprzedniego dnia, a potem zabrać miseczki i zostawić tylko wodę. No i niech mąż podrzuci go nam koło dziesiątej.

Ludzie! Ona myśli, że u nas jakieś jedzenie w miskach leży!
Ha.
Ha.
Ha, ha, ha.
Ha, ha, ha, ha.
Ha.
Ha.

Gdy tymczasem Leśniewski... wsys. Zajmuje mu to gdzieś tak około 0,000047865 sekundy.

***

Gdy nie je, wykorzystujemy go do kopania schronów na placu defilad. Idą ciężkie czasy.

2299

Słów kilka o pożytku z masowego rozmnażania.


Łoterloo: Nie przywiązujesz tej wierzby do kijka?
Pan Architekt: Przywiązuję. A Lesiek odwiązuje. Wyjątkowo jest na nią cięty.
Łoterloo: Może przywiąż jeszcze raz, co? Ona taka delikatna.
Pan Architekt (w lewo): A podasz mi nożyczki?
Łoterloo (w lewo): Jasne. Zuziu, podasz mu nożyczki?
Zuzia (w lewo): Podasz mu... Cholera, powinnam mieć jakieś młodsze rodzeństwo.

2298

Obraz
HA!!!


Z okazji Święta Konstytucji Pan Architekt ukonstytuował w ogrodzie. Suszarka domowa udała się na zsyłkę do garderoby. Zsyłka potrwa do września - października, kiedy to skończą się możliwości suszenia na zewnątrz. Chociaż pamiętam, że w zeszłym roku suszyłam pranie na tarasie również w listopadzie.

Białe wiaderko wywodzi się z sera na sernik i robi za przejściowy pojemnik na klamerki.
Jestem bardzo zadowolona z życia.
Lesiek pomagał i też jest zadowolony z życia. Koty mają to w odwłoku.
Idę poczytać oraz napić się wina na tarasie. Miłej wtorkowej niedzieli.

2297

Od czasu do czasu tutaj lub na facebooku powstaje nieśmiała dyskusja na temat moich emocji w stosunku do Leśka czy też umiejętności wychowania go. W związku z powyższym złożę oświadczenie, będziemy mieć sprawę raz na zawsze załatwioną, a kilkoro z Was z czystym sumieniem będzie mogło przestać czytać.

Lesiek jest naprawdę sympatycznym zwierzątkiem. Bardzo inteligentny*, pogodny, pozytywnie nastawiony do ludzi, cieszy się całym psem i wielokrotnie rozbawia nas do łez. Każdy, kto miał lub aktualnie ma w domu psa, wie, o czym piszę. Ale Lesiek ma też wady. Jest cholernie nadpobudliwy i przejawia mnóstwo zachowań, które trudno zaakceptować. Robi to, mimo że doskonale zna moje zdanie na ich temat. Co wynika, jak przypuszczam, z nadpobudliwości właśnie. I choć czasem mam wrażenie, że głowa mi eksploduje, nie winię go za to.

Niektórzy z Was myślą zapewne, że nie mamy doświadczenia w wychowywaniu psów i po prostu nie radzimy sobie. Ja się nie spieram, bo najzwyczajniej mi się nie chce. Jednakż…

2296

Przed przyjściem gości pies wytarzał się w jakimś gównie i jeszcze tym zakąsił. Co było przedmiotem jego uwielbienia - nie wiem. Faktem jest, że roztaczany aromat powaliłby nawet słonia.
Z plusów: stoi spokojnie w kąpieli.
Z minusów: po kąpieli musi skakać Karolowi na głowę i szczekać. Pewnie ze szczęścia, że przeżył.


Czy to się musi dziać w takich chwilach?!