Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

2066

Obraz
Otóż Kaczka zrobiła się despotyczna. Kaczka na fejsie mnie pogania bacikiem, gdyż nadeszła wiosna i Kaczce zachciało się festiwalu. Gdy reaguję umiarkowanie entuzjastycznie, Kaczka przychodzi na blog i zawiesza głos (hę?). Ja się takiej wiosennej Kaczki nieco obawiam, więc jej festiwalowe życzenie spełnię w pewnym sensie.

Otóż nadejszły wiekopomne buty z Limango!

Proszę uprzejmie PT Czytelnicy. Oto najdroższe buty, jakie miałam w życiu. Sfotografowałam je specjalnie dla Was w mojej upadłej kuchni, tuż przy miejscu, z którego nadaję. Albowiem każde dziecko o tym wie, że spędzam czas w pomieszczeniu, gdzie moje miejsce. I tak radość, że nie w kiblu. Buty te zakupiłam za 1/5 ceny, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć, prawda? Gdyż wraz z obuwiem przywędrowała oryginalna cenówka - na pudełku (to raz) oraz w ramach przyklejanych czynników irytacjogennych na podeszwie (to dwa). Rozważam pozostawienie tej drugiej i świecenie nią w różnych przybytkach. Zasadniczo nie jestem fanką tego ty…

2065

Trauma.

Wychodzę sobie spokojnie od rodziców, którzy są akurat pokłóceni i nie odzywają się od tygodnia. Nawet zabawnie się z nimi rozmawia, kiedy tak siedzą obok siebie przy stole naprzeciwko mnie i udają, że się nie widzą. Rozumiem, że jest to element gier i zabaw ludu polskiego oraz iż że koniecznie trzeba to robić po siedemdziesiątce. Coś jak podchody, przy czym matka ślepa, a ojciec głuchy. Zapodaję kontekst, gdyby ktoś się kiedyś zastanawiał, dlaczegóż, och, dlaczegóż mam tak nierówno pod sufitem. Jak się człowiek wychowa w takim domu, nie może mieć równo. A zauważyłam, że Zuzi się już udziela - znaczy: gwarancja z ruletki genetycznej. Dziś umarłyśmy ze śmiechu zespołowo. W kuchni. Z czego się śmiejecie, z samych siebie się śmiejecie, jesteśmy samowystarczalne, ale świat nas nie rozumie. Za to nie ma nudy.

No więc wychodzę od tych rodziców, jaja niosąc w reklamówce, bo mi matka dała. Podobno nie ojcowskie, ale włożyłam do lodówki bez zaglądania. Na wszelki wypadek. Co prawda nic…

2064

Obraz
- O! Jak fajnie, że zszedłeś! - uradowałam się na widok Prezesa na schodach.
- A co? - dopytał, choć jakoś bez entuzjazmu.
- Pić! - wykrzyknęłam, naciągając kocyk pod szyję i zatrzymując film.
- Pani życzy...
- Herbatkę. I kawę. I colę! Wszystko chcę!!!


Mężczyzna mojego życia!!!

2063

Obraz
Kupiłam Edkowi Cześka żeby się ode mnie odchrzanił, zwłaszcza na okoliczność rzucania klipsem od chleba. Wiecie - taki zamykacz woreczków, na którym wybita jest data. Najlepsza zabawka.
Z kotami podobnie jak z dziećmi. Po latach zrozumiałam, że nie warto inwestować zabawki i przebywającemu okresowo u nas Dzikowi rzucałam na dywan pokrywkę od garnka, drewniane coś, czego nazwy nie znam, a ma taką kulkę na końcu i służy do mieszania w makutrze, lub też i mały rondelek. To pobudza wyobraźnię. I daje pół godziny spokoju.
Aha. I piłkę dla kota. Kot i tak się nią nie bawił. Wolał klips od chleba.

Pragnę nadmienić, że nie osiągnęłam żadnego efektu, a właściwie całkiem odwrotny. Edek nadal żąda rzucania klipsem i aportuje go z godnym podziwu zaangażowaniem (trzysta razy - dopóki nie zacznę płakać), natomiast Czesiek w tym czasie wchodzi mi na głowę, żeby było trudniej schylić się po klipsa. Marzenia o świętym spokoju legły w gruzach. Przestrzegam matki, które dorabiają kolejne dzieci z myślą …

2062

Jestem zła i jest mi przykro, dlatego nachodzą mnie falami różne wspomnienia, z którymi nie jestem zaprzyjaźniona. Do takich wspomnień należy moje pierwsze małżeństwo z ojcem Zuzi. Nauczyłam się, dzięki Bogu, podchodzić do tego racjonalnie i nie poświęcam temu fragmentowi mojego życia zbyt wiele uwagi. I tylko czasem pojawia się jakiś bodziec, który wydobywa z pamięci wszystkie te złe rzeczy. A potem to mija mi.

Bodziec nie musi być zresztą negatywny. Dziś akurat bodziec pozytywny nałożył mi się na trwającą, upierdliwą infekcję oraz wydarzenia z pracy - co tu kryć - niebudzące zadowolenia. I wylazło, świecąc gołą dupą. Bywa. Nikt nie jest doskonały.

Bardzo lubię patrzeć na kobiety w ciąży i towarzyszących im zaangażowanych przyszłych tatusiów. Lubię tę troskę, czułość w spojrzeniu, drobne gesty i uśmiechy. Myślę sobie wtedy, że oto nadciąga Nowy Obywatel i trafi w dobre, kochające ręce.
W ogóle lubię zaangażowanych tatusiów. I nie chodzi mi wcale o to, by byli jakoś szczególnie rozwin…

2061

Obraz
Rano dzwoni do mnie ciocia (lat 73).

- Przyślij mi zdjęcia z wigilii mailem, co?
Nie miałam pojęcia, że grasuje w internetach. Załączam zdjęcia i wpisuję w treści: "Jak sobie założysz konto na facebooku, nie zapomnij zaprosić mnie do znajomych".
Po chwili przychodzi SMS. Nie ma konta na fejsie. Jeszcze, hehehe.

Mówiłam Wam już kiedyś, jak bardzo cenię otwarte głowy? A u osób starszych brak lęku przed technologiami? Ciocia jest naprawdę fajna. I pięknie haftuje. Powiadam Wam - czad.


A ja do dupy fotografuję. Powiadam Wam - czad.

2060

Postanowiłam stworzyć specjalną kategorię. Będzie się nazywała Prawdziwa Okazja.

A co? Myśleliście, że mi przeszło? Otóż nie. Cicho siedzę, ale cały czas szukam. Grzebiemy, jeździmy, oglądamy. Bywa różnie: są domy lepsze i gorsze, droższe i tańsze oraz Prawdziwe Okazje.
Dzisiejszą Prawdziwą Okazję stanowił Dom Nad Torowiskiem.

1. Szesnastoarowa działka w jednej z bocznych uliczek niewielkiego miasteczka. W kształcie litery L. Ta działka, nie uliczka. 16 arów i jedno stanowisko garażowe. Więcej się nie zmieści. Fascynujący układ. W razie posiadania większej liczby samochodów (w naszym przypadku trzech), można rozpisywać grafik wyjazdów i powrotów lub też przelatywać ponad bogatymi nasadzeniami iglaków.

2. Pomieszczenia w  domu w porażającym rozkładzie. Mianowicie na piętrze klity, do których strach wejść, gdy wstawisz krzesło. Właściwie to nie strach. Raczej nie wejść. Taki, wiecie, pokój o powierzchni jednego metra kwadratowego. Do tego skosy, czyli możesz stać w pustym, ale tylko prz…

2059

Obraz
W Świecie Dysku wstawał świt.

Wszystko powoli budziło się do życia. Nawet w pałacu Patrycjusza zaufany służący odważył się rozsunąć zasłony. Na posterunku Straży kapitan Marchewa, kończący nocny dyżur, ziewnął i przeciągnął się. Ruch uliczny nabierał mocy - Ankh Morpork nigdy nie zasypiało. Tylko w zabudowaniach Niewidocznego Uniwersytetu panowała cisza - jego mieszkańcy nie nawykli otwierać oczu tak wcześnie.

I wtedy ktoś nacisnął guzik. I... wszystko się skończyło.

***

- JAK TO SIĘ TERAZ MAWIA W MŁODZIEŻOWYM SLANGU? ZWIJAMY SIĘ? - mruknął Śmierć.
- ...
- TAK CZY SIAK, ZWIJAMY SIĘ, TERRY...


I poszli.

2058

Obraz
Jak kupić buty. Miniporadnik.


Zasada nr 1
Mów do niego, kiedy jest czymś bardzo zajęty. Np. pracuje, gra, ogląda mecz. Mężczyźni są raczej jednotorowi. Jest duża szansa, że będzie chciał się ciebie pozbyć i odpowie: tak, kochanie, tak (i weź odejdź mi stąd teraz). Jesteś w ogródku i witasz się z gąską. Potem już tylko konsekwencja w działaniu i: przecież się zgodziłeś!

Zasada nr 2
Zakup butów musi kojarzyć się pozytywnie. Czaisz, jak to jest z uczeniem różnych nowych umiejętności? Np. kota to ja uczę za pomocą chrupka antywłosowego, któren jest dobrem największym. Oczekuję określonego zachowania i chrupek. Kot potem myśli, że fajnie dać obciąć sobie pazury, bo chrupek. Wszyscy stoją w kolejce, wyciągając odnóża i krzycząc: mnie, mnie najpierw. Z mężem (partnerem) identycznie. Np. przywlecz do domu okazałą siatę, a uprzejmie zdziwionemu małżonku powiedz:
- Wiesz, kochanie, doszłam do wniosku, że nie jesteś królikiem i nie możesz ciągle jeść trawy. Dziś golonko!
A potem lecisz na zasadz…

2057

Debilne pseudoargumenty, z którymi spotkacie się w czasie dyskusji o prawach kobiet. Samouczek.
W przypadku przemocy wobec dzieci w grupie sprawców dominują kobiety.
Nawet jeśli tak jest - choć nikt nie zdobywa się na przytoczenie żadnych badań - w tym kraju to kobiety właśnie zajmują się dziećmi. W przeważającej większości. Trudno lać dziecko, gdy nie ma nas w domu.

To nieprawda, że mężczyźni są częstszymi sprawcami przemocy - może fizycznej, ale nie psychicznej.
Przeczytałam ostatnio artykuł, w którym autor żali się, że matki wymagają od ojców, żeby opiekowali się dziećmi. Przemoc psychiczna czystej wody i koszmar dla mężczyzn. Już miałam to skomentować, gdy inni mężczyźni przedefilowali po autorze czwórkami.

"Coraz więcej analiz wykazuje...", "Badania mówią inaczej...", "Statystyki...".
Pokaż. Jeśli w ogóle są, chcę wiedzieć kto je wykonał, w jakim kraju, na czyje zlecenie i jakie zadano pytania. Istnieje bowiem możliwość, że to był ktoś w typie Ordo Iuris…

2056

Obraz
Pół miliona wejść w dwa lata i dwa miesiące. No, no. Widać, że nie macie co robić!

2055

Obejrzałam wreszcie, lata odwlekając, przedstawienie Teatru Telewizji Śmierć rotmistrza Pileckiego. Trudne to było oglądanie. Tak trudne, jak może być styczność z ogromną, ludzką, narodową, osobistą, państwową, rodzinną, systemową tragedią dla osoby, która wychowana została w czci dla ojczyzny. A oprócz tego jest człowiekiem.
Przedstawienie, ma się rozumieć, powinien obejrzeć każdy. Sama odwlekałam, ale przecież nie chodzi o to, by łykać jak gęś to, co łatwe i przyjemne. Idzie też o namysł, rozważania i stawianie pytań. Jeśli nam zależy, by ten człowiek w środku się rozwijał jakoś.

Wiele we mnie pomieszania uczuć, trochę niezgody i lekcja pokory. Znowu. Ale ja to cenię. Twórcy Śmierci… zrobili widzowi psikusa. Jakże łatwo byłoby widzieć świat czarno-białym. Ci - dobrzy, ci - źli. Pilecki - samotny bohater naprzeciw ludzi systemu - podłych, odartych z ludzkich uczuć, sprzedawczyków. Takich, co to możemy ich jednoznacznie potępić. Bezwolnych sługusów radzieckiej Rosji, tym większych, że…

2054

Obraz
Z nieznanych przyczyn umysł mam jak rzeszoto - wszystko jakoś tak dziurawo przecieka i nie umiem napisać nic do rzeczy. W związku z powyższym informuję Was uprzejmie, że zostałam szczęśliwą posiadaczką pierwszej irregularkowej torebki! Jest absolutnie i cudownie niepraktyczna, na którą to okoliczność będzie chadzała na koncerty do NOSPRu. Bo nigdzie indziej nie chadzam, biedna sierota.

Torebka wygląda tak:


Na tej gwiazdce, co ją widać z boku, jest naszyty firmowy guzik. Wnioskuję z tego, że guzik będę w życiu miała, ale już się pogodziłam.
A kokarda nie jest taką zwykłą kokardą - ona jest w środku wypchana, stanowiąc milusią, grubusią podusię. Torebka została w fazie wstępnej zaakceptowana przez martuuhę, w przeciwieństwie do innej torebki irregularkowej, którą zapragnęłam mieć. Tamtą wdeptała w ziemię kopytami, rżąc rozgłośnie.
A ja się boję Tej Osobie sprzeciwić. Really.

***

Wracając do NOSPRu.
Dzwoni do  mnie onegdaj Matka Chrzestna. Rozmowa, jak można się spodziewać po przeszło cz…