Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

1044

(A imię jego czterdzieści i cztery ;o)  )
Oddaję się ostatnimi czasy, choc może słowo „oddaję” to zbyt wiele powiedziane, czytywaniu publiczystyki na portalu Frondy. Jestem w pewnym sensie produktem naszych czasów – nie potrafię pogodzić się z filozofią katolicką, w której zostałam wychowana. Nie potrafię się też pogodzić z tym, że kościół psuje się od wewnątrz. Czuję, że i jedno, i drugie usiłuje wcisnąć mnie w przyciasne buty, w których kompletnie nie mogę się poruszać.
Jestem zwolenniczką takiego pojmowania przynależności, która akceptuje przyswojoną ideologię w całości, z dobrodziejstwem inwentarza. Staję wtedy po określonej stronie i staram się bronić idei, uznanych za własne. Ponieważ przynależność jest zjawiskiem „do grupy”, czuję się współodpowiedzialna za zachowania i wypowiedzi innych jej członków. Nie potrafię udawać, że oni nie istnieją, że jestem samotną wyspą, a to, co dzieje się wokół, jakby mnie nie dotyczy.
W związku z powyższym nie czuję się katoliczką. Nie mogę udawać,…

1043

Techniki wychowawcze.
Potomstwo do Zośki, która właśnie wsławiła się stłuczeniem Edka aż sierść poszła po całym mieszkaniu: - Proszę natychmiast do pokoju i odbywać karę!

1042

Uwaga, proszę Państwa! Proszę Państwa, uwaga! Teraz, teraz, teraz… JUŻ!
Ruszyła akcja promocyjna Macierzyństwa bez lukru 2. Pierwsze jaskółki zniżyły loty ku ziemi i można je zobaczyć TU. Zapraszam serdecznie. Polecam ostrzenie zębów – to naprawdę DOBRA KSIĄŻKA! Wiem, co mówię, znam ją prawie na pamięć.

1041

Nie umiem pisać. Zostałam całkowicie zdominowana przez MbL2.
Na szczęście z naprawy powrócił mój róziowy laptopik. Tęskniłam za… rozmiarem. Otóż okazuje się, że kobiecie w moim wieku trudno już wmówić, że rozmiar nie ma znaczenia. Otóż ma. Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech popatrzy na panoramę Tatr przez dziurkę od klucza. 
Chociaż wiem, że istnieje taki trend w fotografii. Robi się zdjęcia przez rulonik. A na końcu jest mała dziurka i obiekt. Nie wiem tylko, jak ma się do tego duży obiekt.
Że mi odbija? No troszkę. I nie ma się co dziwić.

1040

Oglądam „Korczaka”. Wiem, że będę żałować. Właściwie już żałuję. W takich chwilach ze wszystkich sił staram się myśleć o opowiadaniu mojego taty, że raz na Plantach żołnierz Wehrmachtu dał mu cukierka i pogłaskał go po głowie. Że oni też byli ludźmi.
A im bardziej się staram, tym bardziej jestem przekonana, że są na świecie rzeczy, o których nigdy, przenigdy nie wolno zapomnieć.

1039

Obraz
A wczoraj poszłyśmy z dziewczynami na kawę. Betowen też poszedł i dzielnie (bez ziewania – mimo, że facet) dotrzymywał nam towarzystwa.
Betowen bardzo ułatwia zamawianie w barze.  - Kawę, herbatę i sok poproszę. - Do którego stolika przynieść? - Do tego z kotem. - Aaaa, z kotem! Zaraz przyniosę.

1038

Macierzyństwo bez lukru 2 finiszuje.
O Boszszsz… Policzyłam, ile dziś wysłałam maili. I wyszło mi, że pierdylion milion osiemset sto pińcet osiemnaście. I co? I natychamist zaczęły przychodzić odpowiedzi. Rzuciłam się więc do drukarki, kompletować dokumentację formalną. Obłęd.
W tym momencie Basia Niechcic na ekranie powiedziała do Lucjana: - Lucjanie, źle wyglądasz. Nic nie pijesz. - Ooooo! – pomyślałam, bo mi natychmiast zadziałała siatka poznawcza – Ooooo! – pomyślałam i poleciałam do barku. Ja jestem typem prymuski i dwa razy nikt mi nie będzie powtarzał.
Metaxa mi się skończyła. Quo vadis, świecie??

1037

O jeżu malusieńki, po raz pierwszy w życiu utknęłam na korekcie. I nie o to bynajmniej chodzi, że iż mam monopol na rację oraz wiem wszystko (polonista tym się różni, że częściej sięga do słownika), lecz o fakt, że poradnia PWN nijak się do mojego problemu ustosunkować nie chce. (Podła. Na pasku kłamstw mnie wiodła).
Uderzam do Chudej. Czuje brzemię. Jak dobrze mieć kogoś, kto w takiej sytuacji nie ucieka, dygocząc z przerażenia. I już po wymianie sześciu maili zdajemy się na kompetencję językową. 
Sądzę, że nasza obopólna kompetencja językowa w tym zakresie to całkiem niezła średnia.

1036

Udział biorą: Prezes  prezesowa
Czas akcji: wieczór
Miejsce akcji: salon
Prezes (zmęczonym tonem stulatka): I znowu trzeba wstać o szóstej, i iść zarabiać na was pieniądze. prezesowa: Prawda, jaka radość, że wreszcie pozwoliłam ci odkryć twoją misję życiową?