Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

1119

Mam potężne zapotrzebowanie na wiosnę. Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc... jakikolwiek. Ja też kwitnę. I dlatego będę Was teraz uszczęśliwiać wiosennie.

No i jeszcze dlatego, że Kaczka ciągle mnie szczuje. W dodatku podstępnie. Że niby nic. Że niby przypadkiem. Taki emocjonalny szantażyk. A jednak.
Ja się jej trochę boję, tej Kaczki. Czy to człowiek wie, na co stać KACZKĘ?

1118

‎"Nie opłaca mi się nie chodzić do szkoły. Jeszcze parę miesięcy i będę miała średnie wykształcenie".
"Zapinkalam od rana. Najpierw szkoła, potem jazdy, wreszcie korki. Jestem taka zmęczona, że nie mam siły być zmęczona. Dzisiejszy dzień był bardzo satysfakcjonujący".
"Tak się rozkręciłam, że jadąc z jazd na korki pouczyłam się w tramwaju romantyzmu na sprawdzian".

LUDZIE! POMOCY! KTOŚ MI DZIECKO PODMIENIŁ!!!

1117

Obraz
Jeszcze o kotach, skoro jestem w transie.

Większość kotów przybywała do nas w wieku szczenięcym. Choć uważam, że powinno się wdrożyć do języka wyraz "kocięcy". Wyjątek stanowił Mruczek, przygarnięty z ulicy całkiem dorosły (ale nie umiem sobie przypomnieć, ile miał lat) oraz dwuipółletni Karol, którego historia zapoczątkowała moje blogowanie.

Pan Stefan był najmniejszy i najśmieszniejszy. Miał zaledwie z 4 tygodnie i dostarczał nam licznych uciech swoim trójkątnym naówczas ogonkiem, zasypianiem w połowie drogi z pokoju do kuchni oraz zamiłowaniem do kreskówek (szczególnie do "Epoki lodowcowej").
Na zdjęciu wyprawa z siedzenia kanapy na jej boczne oparcie. Możliwa wyłącznie dzięki podłożonej poduszce.


Tusieńka miała góra 5 tygodni. Opis tego, skąd się wzięła, już na tym blogu zaistniał. Na zdjęciu poniżej dzień drugi pobytu. Tuż po przeglądzie u naszego ulubionego weterynarza (stąd ślady podawanego specyfiku przeciw robalom). Dla porównania - obok Tusiaka podkładka …

1116

Obraz
Dziś Międzynarodowy Dzień Kota. Myślę dziś o tych wszystkich przyjaciołach, którzy towarzyszyli mi od dzieciństwa. Odcisnęli niezaprzeczalne piętno na moim człowieczeństwie. Pomogli mi patrzeć na świat z pokorą, otwartością i miłością.

Najpierw o tych, które od lat lub od niedawna przebywają już w Krainie Wiecznego Mruczenia.

Te, których zdjęć nie mam, bo gdy patrzyły na mnie z miłością, technologia, jaką dziś znamy, była w powijakach.
O Mruczku, który przetarł szlaki i jednym machnięciem ogona na zawsze zniszczył marzenia Taty o wiernym psie. Sprawił, że do dziś w naszych domach i sercach rządzą ONE. Koty.
O Kizi, która mnie - najpierw małą, potem średnią, a wreszcie dużą - do końca swoich dni traktowała jak własne kociątko. I broniła z niewyobrażalną zapalczywością nawet przed Mamą, gdy ta, doprowadzona do ostateczności przez moje pomysły, usiłowała strzelić mnie w ucho.

Te, które niewiele później niańczyły moje dziecko, niczym wilczyca Remusa i Romulusa, strzegąc jej snu i ucząc od…

1115

Poszłam, nalałam sobie kieliszek wina. Wypiłam.
Potem przyszedł Prezes i wyjął cydr. Przecież nie wypada odmawiać człowiekowi. W końcu jakieś relacje nas łączą. Długotrwałe dość. Wypiłam.
Dziecko wyszło rozrywać się po nocy. Ciekawe, że jak się ma 18 lat, to noc wydaje się idealnym czasem na rozrywki. A potem, jak już człowiek może, stać go i w ogóle, to słabo sobie wyobraża północ poza własnym, wyleżanym wyrem.
Zajęta rozważaniami nad tymi zależnościami, udałam się do kuchni, machinalnie nalałam sobie kieliszek wina. Wypiłam.

Dieta. Ciekawy czas. Na diecie miewam pociąg do alkoholu. Ale, było nie było, schudłam pięć kilo. Czyli, że działa.

Jak połączyć hobby z przyjemnością.

1114

Przerwa na reklamę.

Kto widzi zmianę, ręka do góry. Palec, rozumicie, pod budkę.
Kto nie widzi, się patrzy na prawo. Teraz widzi?
Czad, co? No nie będzie onet pluł nam w twarz, świnia jedna.

Do Was mówię - Wy, którzy marzycie, żeby... na usta mi się ciśnie słowo obelżywe, ale nie... odejść z serwisu blog.pl i zabrać dorobek swego życia. Wy, których onet uciska, teraz możecie powstać, głowę, tego, wysoko i wypiąć, co tam kto ma. Do Was także kieruję te słowa - Wy, którzy, łzami skropiwszy rzewnymi, porzuciliście ojcowiznę oraz krowę i ruszyliście ku światłu. Wracać, majątek jest Wasz i nikomu nic do tego. Potrzebujecie jeno kluczyka.
Proście, a będzie Wam dane, jak mawia Pismo.
Uprasza się doceniać trud twórców.
Kto ma konto na fejsie, klika sobie TU, a kto nie ma lub korzystać z niego nie chce, ten pisze TU. Link drugi nie prowadzi bezpośrednio (wstawić małpę), żeby człowieka nie zaspamowało, tak?

Niestety komcie nie przeszły, wybaczcie więc Wy, którzy komcialiście i przepadło. Jak si…

1113

Zaczęłam pisać odpowiedź na komentarz Paci do postu nr 1110. I jak się rozpędziłam, to uznałam, że na komentarz rzecz się nie nadaje. W związku z powyższym postanowiłam rozważaniom tym poświęcić osobną notkę. Mam nadzieję, że Pacia wybaczy mi, iż dla jakości poniższych, odsłonię nieco ciężką, nieprzejrzystą kurtynę jej prywatności, deliberując o zawodzie. Ale tylko troszkę, Paciu. Napiszę o grupie zawodów, dobrze? Szczególnie zresztą mi bliskiej, ze względu na to, że dwa z zawodów z Twojej grupy reprezentuje (czy też reprezentował, choć z tego typu myślenia chyba nie odchodzi się na emeryturę) mój Tato.
Dodatkowo chciałam prosić, abyś doceniła, że na potrzeby tej notki ruszyłam moje wielkie dupsko i wylazłam na piętro, by przynieść Kopalińskiego (słownik wyrazów obcych). Potraktuj to jako ukłon, rozumiemy się?


Pacia napisała:
"widzę że tworzy się tu liga na rzecz wtórnego analfabetyzmu. ja tam szczęśliwa jestem kiedy człowiek mnie rozumie, bo często się zdarza że tłumaczę jak naj…

1112

Jak zdezorientować kota i doprowadzić go do rozstroju nerwowego w 10. krokach - poradnik.

1. Cicho, żeby kot nie słyszał, osoba nr 1 i osoba nr 2 w kącie omawiają taktykę.
2. Następnie udają się do kuchni, ale nie równocześnie. Powinno być między tymi udawaniami jakieś 30 sek. do 2 minut różnicy.
3. Kot oczywiście jest w kuchni jeszcze przed osobą nr 1. Należy go zlekceważyć i udawać, że się go nie widzi.
4. Osoba nr 1 sięga do lodówki, wyjmuje produkty spożywcze na blat kuchenny i rozpoczyna przygotowanie posiłku.
5. Kotu zwężają się oczy i planuje atak rodem z kravmagi: doskok, uderzenie, porwanie zdobyczy, ucieczka.
6. W tym momencie do kuchni wkracza osoba nr 2.
7. Kot ma podzielną uwagę, więc nadal planuje, ale uszy czuwają, kręcą się jak wrzeciona, śledząc ruchy osoby nr 2. W całkowitej rozdzielności od oczu, które czujnie wypatrują zdobyczy, zintegrowanej z osobą numer 1.
8. Osoba numer 2 zbliża się do lodówki, wyjmuje odrębne produkty i przygotowuje posiłek w innej części blat…

1111

Jeszcze o języku, tym razem w filmach.

Oglądam sobie rekreacyjnie na VOD serial "Chichot losu". I teraz pozwolą Państwo, że wyjmę jedną scenę. Konkretnie dialog pomiędzy prokuratorem (studia humanistyczne) i komisarzem policji (młody, więc przypuszczalnie bez wykształcenia wyższego nie zajął tego stanowiska).
- To jest tak, jak z korupcją w prokuraturze.
- Zaciekawiasz mnie.
- Albo w policji. Bierzemy margines, ułamek, w każdym bądź razie mniejszość. A opinia, Dorota, ciągnie się za wszystkimi.
- Więc ty jesteś za uczciwością, Wilku?
- Ja osobiście? Tak. A co? Myślałaś inaczej?
- Pójdę po tą kawę.
Wszystko trwa nie dłużej niż 30 sekund.

I teraz weźmy pod uwagę, że telewizja kształtuje nawyki językowe ludzkości. W tak krótkiej wypowiedzi mamy następujące błędy:
- kontaminacja frazeologiczna,
- niewłaściwe użycie wołacza (mianownik),
- pleonazm (a przynajmniej na szybko nie przychodzi mi do głowy, pod jaki inny błąd to podciągnąć),
- niewłaściwe użycie zaimka (narzędnik zamiast bi…

1110

Chuda przypadkowo (i niezamierzenie, jak przypuszczam) poszperała mi w mózgu, wydobywając na światło dzienne pewną anegdotkę o moim Tacie. A pragnę zapowiedzieć, że w najbliższym czasie pojawi się kilka historyjek rodzinnych, pochodzących z jego ust, lub takich, w których występuje w roli "starring". Jedna z nich kołacze do moich palców od jakiegoś czasu, lecz by ją Wam sprzedać, z uwagi na pisarską rzetelność, chcę jeszcze odświeżyć sobie dwa filmy.

Dygresja (stare nawyki).
Otóż na swej drodze edukacyjnej napotkałam dwie nieortograficzne nauczycielki. W szkole podstawowej panią Pruszyńską, a w ogólniaku panią Świerzy. Nie do wiary, ale do dziś zdarza mi się napisać "prószyć" przez "u" i "świeży" przez "rz". Oto moc szkolnictwa w Polsce!
Koniec dygresji.

Powróćmy zatem, jak to się mawia u mnie w domu, do adremów. Chodzi mianowicie o poziom językowy współczesnej literatury. No, pewnie że nie mam na myśli całej. Niemniej trzeba uczciwie …

1109

Notkę sponsorują dziś głoski: Ka, cz i ka.

Donoszę uprzejmie, że mieszkanie zostało przywrócone do stanu wyjściowego, pomijając brud, który sobie poszedł. Meble na swoich miejscach, graty w meblach na swoich miejscach.
Zdycham.

Prezes wraca jutro. Wyjechał - wszystko było na miejscu. Wraca - wszystko jest na miejscu.
Chcę być mężczyzną i szybko się ożenić.

1108

A w domu tornado, czyli malowanie. Przy okazji moich olśnień (zdejmijmy wyciąg kuchenny!) odkrywamy, że komin po przebudowie zatkany na amen gruzem. Wielce ciekawy widok.

Inna rzecz, że kominy ci u nas potrzebne jak rybie rower. Pieców nie posiadamy, gazu nie posiadamy. Wentylować trzeba jedynie, gdy ktoś się nie myje. Więc nieczęsto. Niemniej przepis nakazuje nam wykonywanie corocznych przeglądów kominiarskich. Kolejny przepis chadzający kompletnie innymi drogami niż życie.

Kotki dwa, z początku zainteresowane, obecnie szukają miejsca, by złożyć w nim wygodnie kocie zwłoki i odpłynąć w niebyt. Ędward wykazuje zainteresowanie swoim transporterkiem, Zofija wciąż nie ma pewności.
Karol z kolei zajął z góry upatrzone pozycje przed przyjściem panów. W szafie. Zaryty w kocysia i ciuchy Prezesa sugeruje, że możemy mu nagwizdać. Ciekawe kiedy sobie przypomną o wchłanianiu. Bo warunki polowe i wszystko całkowicie nie na swoim miejscu.

Maturzystka wysoce uszczęśliwiona (ironia i sarkazm), gdyż…

1107

Obraz
- Załóż buty! Będę robić zdjęcie!
- Nie! Mam już spakowane!
- Chcesz mieć zdjęcie wyjściowe na studniówkę bez butów?
- Wszystko jedno.


- A gdzie kwiatki?
- Mamoooo...
- S. przyniósł kwiatki. Proszę natychmiast okazać! Ten na rękę też.


- Mamo? - Tak? - Jak mi teraz zrobisz zdjęcie, to cię ugryzę.

I poszli.