30 stycznia 2011

Dialogi. No tak. A gdy uczestniczą 3 osoby?

Za udział wzięli:
Prezes
prezesowa
Potomstwo (uwięzione przy oknie za stertą gratów)

Miejsce akcji:
świeżo wymalowany pokój Potomstwa

Czas akcji:
ok. 20.00

Prezes: Musimy jej kupić nowy żyrandol.
prezesowa: No tak, przynajmniej 3 źródła światła, żeby oświetlić tę ciemną norę.
Potomstwo: To jest piękny kolor. A tak w ogóle to myślałam, żeby tu (wskazuje paluchem) postawić taką (macha gałęzią) dużą lampę.
prezesowa: Znowu to samo… Ja też o tym myślałam. Ostatnio ciągle nam się to zdarza.
Potomstwo: Może są na to jakieś leki.
prezesowa: To ja mam propozycję. Zawieśmy jej stary żyrandol, on nawet pasuje. Do pracy światło ma, a w kącie postawimy taką (macha gałęzią) lampę z IKEI.
Prezes: Może być.
prezesowa: I znalazłyśmy komódkę. I w IKEI widziałam takie fajne zielone dywany. Albo w Black Red White. A w Castoramie były obrazki w zielone jabluszka. I…
Prezes: Opanuj się.
Potomstwo (pociąga nosem): Niech mi ktoś poda chusteczkę.
prezesowa: No coooo? Kiedy fajne były te obrazki.
Prezes: Przestań wydawać tyle pieniędzy.
Potomstwo (pociąga bardziej wymownie): Chusteczkę mi podajcie!
prezesowa: I chciała kwiatki. W Lidlu niedługo będą fajne kwiatki.
Prezes: No co jest z tym wydawaniem?
Potomstwo (pociaga tak, że szafa zaczyna trzeszczeć w szwach): Chusteczkę!!!
prezesowa: No przestań. Mam schowane fajne doniczki – idealne do tych kolorów.
Potomstwo (sprawia wrażenie, jakby nos miał jej odpaść z hukiem): CHUSTECZKĘ!!!
Prezes: Czy ja mam fabrykę pieniędzy?
Potomstwo: Halo! HALOOOOO!!! CHUSTECZKĘ!!!
prezesowa: Nie bądź skąpy.
Potomstwo (wydaje dźwięki, jakich nikt jeszcze nie słyszał, jak żyje): Czy ktoś słyszał, że potrzebuję chusteczki?
prezesowa: To se weź.
Potomstwo (przeżywa załamanie nerwowe): …

28 stycznia 2011

Wszędzie zdarzają mi się tzw. Dialogi. W pracy też.

Z udział wzięli:
prezesowa
osobisty dyrektor prezesowej

Czas akcji:
piatek, godz. 14.00

Miejsce akcji:
osobisty gabinecik prezesowej

prezesowa (rozgoryczona i doprowadzona do ostateczności): W dupie! Rozumiesz? W dupie to mam!!! Składam wypowiedzenie!!! W takich warunkach nie można pracować! Pęcherz mi rozwala, bo nie mam kiedy sikać, żołądek mi siada, bo nie mam kiedy jeść, uszy mi więdną od słuchania tego wszystkiego, łeb mi pęka, a tyłek mi się splaszcza od krzesła!!! Dlaczego mi to zrobiłeś*???
osobisty dyrektor prezesowej (z charakterystycznym dla niego spokojem): Pozwól, że zapytam, parafrazując Kmicica: Pan to do mnie mówisz prywatnie czy służbowo?
prezesowa (puszczając parę uszami): Prywatnie. Służbowo nie mogę, bo mi płacisz za buty.
osobisty dyrektor prezesowej: Za chlebek ci nie płacę?
prezesowa: Nie. Przecież mówiłam, że nie mam kiedy jeść. Przez to ubyło ci w tym roku 7 kilo kierownika.
osobisty dyrektor prezesowej: Najlepszego kierownika, zapomniałaś dodać.
prezesowa: Pan się mi podlizujesz prywatnie czy służbowo?

* To wszystko przez niego, bo to on mnie tam posadził. No to niech wie!

25 stycznia 2011

Nie ma to jak się załapać

w dobrym momencie do dobrego towarzystwa. Od razu się człowiek robi popularny.
CBDO patrząc w statystyki.

No i kogo tam nie ma… same sławy.
Mamo!!! Tato!!! Zaistniałam!!!
Normalnie siedzę w kącie przykryta ścierką do podłogi i pękam z dumy.

A inicjatywa szczytna – poleca się Państwa łaskawej uwadze.

18 stycznia 2011

Korzystając z feryjnej nieobecności Potomstwa

zasiadam sobie przy jej biurku, które jest perfekcyjną norą. Ciepło, cicho – bo Prezes na górze zajmuje się swoimi sprawami. Z głośniczka smooth jazz, załatwiam zaległą korespondencję. Żyć, nie umierać.
Wokół mnie powoli gromadzą się ciepłe kocie ciałka, napełnione po uszy karmą Royal Canin – z jednej strony róziowego* laptopika Karolek mruczy w takt muzyki, z drugiej Edzio, w pobliżu przemykają obie kotki. Jest spokojnie, sennie, miło.

I nagle ci kretyni zaczynają bekać. A potem mój śliczny rudy koteczek jak nie ziewnie mi prosto w twarz! Co one żrą, do diaska!!!

* Tak!!! Dorobiłam sie własnego laptopika!!! Róziowego!!! Sama wybierałam (tu: duma).

8 stycznia 2011

Dialogi na 4 rogi

Za udział biorą:
Prezes
prezesowa

Miejsce akcji:
sklep osiedlowy

Czas akcji:
popołudnie

prezesowa (zamyślając się przy półce): Ciekawe dlaczego te same maszynki do golenia w wersji żeńskiej są o 50 groszy droższe niż w wersji męskiej?
Prezes: Bo i tak kupicie. Kolor różowy to magia.

6 stycznia 2011

Nowy rok zaczynamy rozrywkowo

Dziś koncercik zaprzyjaźnionego zespołu Mirash w Leśniczówce w WPKiW. Idziemy sprawdzić, jak chłopcy grają po wydaniu płyty. Lubię koncerty, na których mogę sobie pośpiewać, bo teksty znam na pamięć. W tym przypadku wszystkie, co sobie zapewniłam, robiąc za redakcję.

Obecnie zajmuję się pilnowaniem, czy ktoś zakupił biały pisak do autografów, odmawiając przyjęcia egzemplarza płyty w prezencie. Nie ma podpisików, nie ma wielbicielków. Ot co!