30 listopada 2015

2158

Postanowiliśmy zemścić się na kotach. Niechże sobie nie myślą, że wszystko im wolno (szczególnie Zofia). Jak postanowiliśmy - tak zostało uczynione. Podłość ludzka nie zna granic. Żadnej możliwości ucieczki przed zamykaniem w kontenerku. Uników i zwodów. Okopywania się w garderobie i pod łóżkiem. Żadnych histerii w samochodzie. Wycia. Rzucania się na ziemię. Łkania. Naciągania na wymioty. Zapierania się pazurami w przejściu. Omdleń. Dostawania gorączki i zrzucania futra. Pocenia się stóp. Tacy jesteśmy podstępni!

Weterynarz ze szczepionkami przyjechał do domu.

29 listopada 2015

2157

Łoterloo: Rzucam cię.
Prezes: Ale tak na zawsze?!
Łoterloo: Idę spać do gościnnego. Wnerwia mnie, że tam jest taki niezwiązany zapach.
Prezes: Z czym niezwiązany?
Łoterloo: Z nami niezwiązany.
Prezes: A gdzie ja będę spał?
Łoterloo: W sypialni.
Prezes: Ale jak? Tak SAM w sypialni?!
Łoterloo: To śpij se, gdzie chcesz, tylko pamiętaj, że w gościnnym łóżko jest o 20 cm węższe.
Prezes: Ale tak sam w sypialni?! Będę tam leżał i myślał, że ty jesteś nie wiadomo gdzie?!!!
Łoterloo: Wiadomo. 5 metrów od ciebie.
Prezes: Nie będę spał sam w sypialni!
Łoterloo: To nie śpij.
Prezes: A jak ja tam nie zasnę?
Łoterloo: Gdzie nie zaśniesz?
Prezes: W gościnnym.
Łoterloo: To nie śpij.
Prezes: Nie będę spał sam w sypialni!!!

Niech mi ktoś przypomni, co mną kierowało, kiedy związałam się z tym człowiekiem.

17 listopada 2015

2156

Normalnie w tym szaleństwie bym przegapiła, że blożek obchodzi dziś urodziny. Dziewiąte, jakby kto nie wiedział. Chciałabym popełnić na tę okoliczność jakieś wiekopomne dzieło, ale nie-mam-kurwa-czasu.

Na pocieszenie odwołam się jedynie do dzisiejszego wydarzenia, które niezmiernie mnie rozbawiło (i bawi nadal). Albowiem dowiedziałam się, że mam uśmiech jak Mona Lisa, co wprawiło bruzdę w radosny dygot, produkując serię przeróbek słynnego malowidła, z których najulubieńszą zamieściłam już dziś na fejsbuczku. Zatem tu: druga w kolejności.

No i niech się święci pierwszy maja! Miłość i pokój (a chętnie nieco więcej przestrzeni).


16 listopada 2015

2155

- Czy mogę cię prosić, abyś coś zrobił z tą dyskoteką? - zapytałam kolegę z technicznego, wskazując na migoczącą jarzeniówkę w korytarzu przed moim pokojem. - Mam od tego ataki padaczki.
- Mógłbym - przystał życzliwie. - Ale nie w tej chwili, ponieważ to nie jest takie ważne, bo nie dzieje się stale.
- Nie? - zapytałam zaintrygowana.
- Nie - odpowiedział, a potem podszedł do ściany i nacisnął wyłącznik. - O, widzisz? Przestało.

Faktycznie. Grunt to znaleźć jak najmniej energochłonne rozwiązanie.

13 listopada 2015

2154

Piątek.
Trzynastego.

Zostałam dłużej w pracy, ponieważ postanowiłam zakończyć jeden temat, żeby nie rozpoczynać od niego kolejnego tygodnia. Nawet przyzwoicie mi poszło, więc - zadowolona - wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę domu. Właśnie wjechałam do Katowic, gdy zadzwoniła Zuzia.
- Mamo, facet rozbił mi auto. Mam wzywać policję?
- Wzywać - odpowiedziałam. - Gdzie?
Na szczęście to moje dziecko, więc nie odpowiedziała, że z prawej strony.
- Pod Silesią.
Zamiast jechać prosto, wrzuciłam kierunkowskaz i odbiłam w prawo.
- Zaraz będę.

Faktycznie - auto zmasakrowane, gość wymusił pierwszeństwo z podporządkowanej i załadował jej, jadącej na wprost drogą z pierwszeństwem, centralnie w drzwi. Zdążyłam przed policją, a i na funkcjonariuszy długo nie czekaliśmy. Oczywiście okazało się, że miałam nosa, bo Zuzia później mi powiedziała, że facet i jego żona od razu wyskoczyli z pretensjami, że miała włączony kierunkowskaz i chciała skręcać w prawo, tylko się rozmyśliła. Jakby to miało jakieś znaczenie. Od razu sobie wyobraziłam, jak kręcą w zeznaniach do ubezpieczyciela  i mi się odechciało. W każdym razie mój przyjazd i obecność policji podziałały na państwa wyciszająco, pan się przyznał, dostał swój mandacik oraz punkty, elegancko przeprosił całując nas w wypielęgnowane rączunie, zdarzenie zostało opisane przez funkcjonariuszy i mamy pewność, że cudów nie będzie.

W tej beczce dziegciu trafiła nam się jednak łyżka miodu, ale niestety muszę przyznać ze wstydem, że całkowicie w moim stylu. Po dokonaniu czynności funkcjonariusze grzecznie się pożegnali i poprosili Zuzię, żeby przestawiła samochód, ponieważ już do nas podjechali przez trawnik i nie chcieli wykonywać tego w drugą stronę. Zuzia kulturalnie zrobiła im przejazd. Mieli idealną sytuację oraz mnóstwo miejsca, żeby cofnąć na wprost bez poruszania kierownicą, a potem odbić leciutko w lewo i wyjechać z zatoczki.
- Patrz - mruknęłam do Marty, koleżanki Zuzi, obserwując jak w zwolnionym filmie manewry policyjnego kierowcy. - Zaraz przyłoi w...
ŁUP!
Przywalił w latarnię!!!

Niestety, ach niestety, nikt nie zachował się z godnością. Marta i jej napadowy atak kaszlu schowali się za samochodem, by tam konać w spokoju. Sprawca stłuczki i jego syn aż się zataczali ze śmiechu. Robiłam wszystko, żeby zachować powagę, ale niechcący spojrzałam na swoje dziecko, które było czerwone, wybałuszone i łzawiące. I nie wytrzymałam. Po prostu się nie dało.
- Gdyby czepiali się w komendzie - upewniwszy się, że nic mu nie jest, wycharczałam do strapionego policjanta, oglądającego zderzak - niech mnie pan wezwie na świadka. Ja zeznam pod przysięgą, że ona na pana skoczyła!!!
Westchnął, machnął ręką i pojechali. Na szczęście nic się nie stało. Ani funkcjonariuszom, ani radiowozowi.

A ja, cóż... Nie wymyśliłabym takiej sytuacji, choćbym nie wiem, jak się starała. Ech, życie - ono pisze najlepsze scenariusze.

11 listopada 2015

2153

Teatrzyk Zielona Chatka ma zaszczyt przedstawić...

Występują:
Prezes
Łoterloo
Karolek
Niezręczna Cisza

Łoterloo: Co zrobisz, jak Karolek rozchoruje się i umrze?
Prezes: A co się będę przejmował czymś, co wydarzy się za 25 lat?!
Niezręczna Cisza - zapada.
Prezes (2 sekundy później, rzucając się na podłogę obok Karolka): Nie zrobisz mi tego, Karolku!!!
Karolek - durnieje, bo nie wie, o co chodzi, ale jest dość zadowolony ze wzbudzonego nagle zainteresowania.

10 minut później.

Łoterloo: Coś się porobiło z czasem, bo kiedyś mówiłeś, że to będzie za 40 lat.
Karolek - nadal jest zadowolony.

Kurtyna.

9 listopada 2015

2152

Od dziś Zuzanna może kandydować do Sejmu i Parlamentu Europejskiego.

Dopadłam ją w ciemnym przedpokoju.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, CÓREŃKO.