31 sierpnia 2010

Jak to jest

że prognozy, dotyczące słonecznej pogody, sprawdzają się w 50%, a deszczowej w 100%?

Postanowiłam okazać sprzeciw, płynący wprost z mego skołatanego brakiem lata serca:
- rajtkom mówimy stanowcze NIE!;
- pełnym butom mówimy stanowcze NIE!;
- ciepłym ciuchom mówimy stanowcze NIE!

Ciekawe, jak długo wytrzymam.

25 sierpnia 2010

- I gdzie to biurko?

- zapytała prezesowa Prezesa, zatrzymującego samochód przed garażem.
- W garażu.
- To może poprosisz Adama, żeby ci pomógł wnieść na górę? – prezesowa przemyślnie zaproponowała jakieś rozwiązanie, żeby sprawa nie nabierała mocy urzędowej.
- Nie wiem, czy damy radę.
- Mój drogi… wolałabym, żeby się okazało, że dacie radę. Żeby się nie okazało, że wskutek drobnej irytacji wniesiemy tę trzydziestokilową pakę na drugie z Młodą.
- Ja cię nie zniechęcam do takich rozwiązań – mruknął Prezes, ujrzawszy w tunelu światełko, które obwieszczało poranek bez noszenia paczek.
- Bo my z Młodą damy radę, wiesz?
- To super. Zróbcie to!
- Wolałabym jednak nie podejmować takich wyzwań ze względu na ciebie.
Prezes podniósł brew w kierunku prezesowej, objawiając zainteresowanie. Na swoją zgubę.
- Bo wiesz… mogłoby się jeszcze kiedyś okazać, że będziesz zainteresowany jakimś aktem płciowym. Z mułą. W wersji hardcore’owej: będziesz zainteresowany brakiem aktów z mojej strony. Z obcymi panami. Ja już sprawdziłam, że obcy panowie są zainteresowani aktami tego typu. Gorzej jest z płaceniem, ale akty to oni chętnie. Nie trzeba nawet specjal…
- A garaż się sam nie otworzy!!! – wrzasnął Prezes, ciskając w prezesową zestawem kluczyków.

Tak się załatwia niewygodne tematy! O!

19 sierpnia 2010

Odchudzanie, jak widać w komentarzach,

jest tematem chwytliwym. Swoją droga, moje panie, dlaczego nie darzymy się ciepłym uczuciem, tylko ciagle dopatrujemy się w sobie niedoskonałości? Na pewno są już jakieś badania psychologiczne na ten temat.

Siedziałam wczoraj w samochodzie podróżując do domu, a że ostatnio odcinam kupony od bycia lady na etacie i daję się Prezesowi wozić do i z pracy, więc gapiłam się przez okno, rozmyślając o tym i owym. I nagle… BRZDĘK! Pomysłowy Dobromir.
- Wiem!
- Co? – średnio chętnie zainteresował się Prezes, nauczony wieloletnim doświadczeniem, że moje olśnienia bywają szkodliwe dla jego egzystencji.
- Wiem jak schudnąć bez żadnego wysiłku i stresu!
- Jak? – jęknął Prezes, przewidując najgorsze.
- Trzeba się zhospitalizować i dać wprowadzić w śpiączkę farmakologiczną na miesiąc. I gotowe!!!

Nie skomentował.
Dziwne.

15 sierpnia 2010

Spasłam się

I to tragicznie łamane przez potwornie.
Przeczytałam książkę Dukana o diecie proteinowej i stwierdziłam, że nie jestem w stanie tego zrobić. Mogę zrezygnować z mięsa – nie potrafię z warzyw i owoców. Przemyślałam to głęboko i doszłam do wniosku, że odrzucę węglowodany i ograniczę do minimum cukry. Do tego przynajmniej 2 litry wody dziennie i zaczynam uczęszczać na basen.

Obecnie jestem na dnie rozpaczy i mam odruch wymiotny, kiedy patrzę w lustro.
A do tego uważam, że świat jest urządzony niesprawiedliwie. Dla mnie.