11 grudnia 2009

Z cyklu „Ten kot mnie wkurwia”

A zwłaszcza jego mina, świadcząca o głębokim przekonaniu.

Oprócz kota, do szału doprowadza mnie własna matka. I tak już 36 lat.
To znoszę.
Choć czasem stara się wyjątkowo – na przykład dziś.
A przecież nie bez znaczenia jest fakt, że akurat posiadłam infekcję górnych dróg oddechowych. Co pozwala mi piszczeć. Bardzo dziś głośno piszczałam na matkę.
A potem odłożyłam słuchawkę. Sama się siebie boję – nie podniosłam na nią głosu nigdy wcześniej.
Tracę cierpliwość (starzeję się?) albo dorastam i wreszcie chcę być samodzielna. Jedno i drugie równie przerażające.

6 grudnia 2009

Dawno, dawno temu

wyjechałam na pierwsze „dorosłe” wakacje pod namiot. I od razu przywiozłam do domu niespodziankę.
A właściwie dwie niespodzianki.
Były z nami przez wiele, wiele lat. Ona – przez siedemnaście. On – przez dziewiętnaście.
Wypełniały domową przestrzeń i serca.
I tak samo, jak ja kiedyś czuwałam nad Ich snem, tak dla Nich punktem honoru było chronić spokój mojego nowo narodzonego dziecka.

Dwa lata temu ułożyliśmy pod sosenką siostrę. Dziś – brata.
Słabo się starasz, Mikołaju…