Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

2098

imię i nazwisko adres PESEL URZĄD STANU CYWILNEGO W …………………...

Wniosek o zmianę nazwiska
Wnoszę o zmianę nazwiskaz ………………………. na ……………………………..
UZASADNIENIE: 
Szanowni Państwo!              W chwili obecnej noszę nazwisko dwuczłonowe, składające się z mojego nazwiska panieńskiego oraz nazwiska byłego współmałżonka. Z owym współmałżonkiem nie łączy mnie już nic, poza całkowicie pełnoletnim dzieckiem oraz prawomocnym wyrokiem rozwodowym. Dziecko – bardzo uprzejmie zapytane – na ową zmianę wyraziło zgodę, natomiast wyrok to jakość sama w sobie. Na dogłębne przemyślenie tej sprawy miałam lat nieomal 17, na tyle bowiem opiewa rzeczony wyrok, można więc przyjąć, że moja decyzja w żadnej mierze nie jest pochopna. Natomiast rodziców bardzo kocham, bo to mili ludzie i nawet, jak na swój wiek, całkiem żwawi. W związku z czym nie widzę przeciwwskazań dla dalszego noszenia nazwiska, z którym powołali mnie na świat. Dodatkowo po tylu latach czuję głęboką potrzebę, by zamknąć całkowicie rozdział mojego śp. …

2097

Dziś przeżyłam chwilowe załamanie. Nie mogłam się rozkleić, bo zaraz po załamaniu musiałam zrobić odbiór robót. A do tego nie można być wrakiem. Opiszę Wam pokrótce, co obecnie robię. Bo do tej pory było bardzo ogólnikowo.

Kupno domu zmienia wiele spraw w naszym życiu, co wymaga dokonania zamknięć. Rzecz jest trudna, pracochłonna, męcząca, a czas nagli. Na to nakłada się moje permanentne przemęczenie, skutkujące zaburzeniami snu. I kółko się zamyka.
O wielu sprawach tu nie piszę i pewnie nawet dziś nie oddam Wam kompletu, bo są rzeczy na niebie i ziemi, które jakoś definiują moją prywatność. Wolałabym jednak zostawić je dla siebie, więc będziecie musieli uwierzyć na słowo, że pod "i tak dalej" kryje się jeszcze wiele takich bardzo poważnych, których zlekceważyć nie mogę.

Jak wiecie, zarządzamy wspólnotą mieszkaniową.
Z własnego zaniedbania, do czego się przyznaję, muszę zakończyć masę dokumentacji. Godziny ślęczenia nad papierami, tym trudniejsze, że organizm ledwo dyszy. Pr…

2096

Przeprowadzki mają tylko dwie jasne strony.
Pierwsza jest taka, że - przynajmniej w teorii - przenosimy się do fajniejszego miejsca niż to, w którym obecnie mieszkamy.
Druga natomiast otwiera możliwość pozbycia się pierdyliona zupełnie do niczego niepotrzebnych chabazi.

Jasne. Wieść gminna niesie, że istnieją ludzie, co to nie mają po kątach dziwnych przydasiów. Sama poznałam takich jednych. Z tym, że byli nieco… eee… upośledzeni psychicznie. Oraz Posiadali Tajemnicę. Tajemnicą tą był schowek. I wierzcie lub nie: takiego pierdolnika to nawet ja nigdzie nie mam. Finalnie znajomość nie utrzymała się przesadnie długo.

W każdym razie, taaaak, wywalamy jak szaleni. I rzeczywiście okazało się, że mamy tony przedmiotów całkowicie do niczego niepotrzebnych. Ja natomiast posiadam obecnie refleksję, że nie muszę utrzymywać przemysłu odzieżowo-obuwniczego, bo kto mnie zmusi.

No i faza pakowania została rozpoczęta, w domu kartony rosną jak grzyby po deszczu, a ja zapomniałam pojechać do notariusz…

2095

BAR WZIĘTY.


Mówcie mi Pani Dziedziczko.




2094

Obraz
Szykujo sie.

2093

I jeszcze nam się pralka dziś zepsuła, dacie wiarę?! Na miesiąc przed wyprowadzką wyrzuciłam do kosza 850 zł. Nie wiem czy mam się rozpłakać, czy coś kopnąć.
Pralkę już skopałam.
Nie daję rady.

2092

Wyrok wynosi 30 lat bez prawa łaski.

Swoją drogą - to, jak banki rypią klientów, a "specjaliści" są niedouczeni, rozwala mi system. Ale zawsze mogę przecież nie brać kredytu i nie mieć domu.

PS 4 lipca zapłacimy pierwszą ratę, a nadal będziemy bezdomni. Oto współczesny cud.

2091

Żyję (dzięki, doro).

W piątek umowa kredytowa. W kolejny czwartek notariusz.
Muszę jeszcze tylko w tym tygodniu:
- jechać z Cześkiem do okulisty,
- kupić prezent na urodziny Dzikowi,
- odbyć urodziny Dzika,
- jechać z Zośką na USG,
- obskoczyć fryzjera,
- zafarbować włosy,
- przestać marzyć o hennie i ją zrobić,
- załatwić ojcu dofinansowanie na sprzęt ortopedyczny,
- spotkać się z mamąPiotra na długie Polek rozmowy (to akurat jest jasny punkt)
- przypilnować remontu piwnic,
- zrobić księgowania do wspólnoty,
- zobaczyć się z rodzicami,
- zawieźć ojca na kontrolę do lekarza,
- zbilansować środki we wspólnocie i zaplanować wydatki co do grosza,
- popracować z dziewczynami nad nowym MbL-em,
- zaplanować remonty w domu i mieszkaniu,
- zacząć przygotowywać pakowanie,
- ogarnąć do końca garaż (piwnica, na szczęście, wysprzątana),
- nie zwariować.
A oprócz tego normalna praca. I normalne życie.
Teraz Państwo rozumi, że blog jest gdzieś w okolicach piątej rano.

To idę na pocztę.