Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

1366

A teraz chwila dla zainteresowanych. W pewnym sensie nakręciła mnie na to martuuha (ładną ma najnowszą notkę o feminizmie, idźcie zobaczyć) - ona ma takie zwyczaje bezbożne, pisać do mnie nocą ciemną z żądaniem porad językowych. Niby przypuszczenie posiada, że ja coś wiem.

I tak nam się wczoraj złożyło, że wyjaśniałyśmy pisownię pewnego słowa, sięgając przy tym do jego etymologii, gdyż martuuha jest osóbką niezwykle dociekliwą i nie daje się spławiać formami typu "a skąd ja to mam wiedzieć". Uważa po prostu, że wiem i mam obowiązek natychmiast się z nią podzielić. Kocham tę moją martuuhę i się dzielę, no przecież nie będę udawała, że jestem z wykształcenia inżynierem górnictwa. Nawet zwlekłam się z fotela i poszłam na pięterko po Brücknera, który co prawda niczego nie rozjaśnił, ale dał nam chwile radości (Marcie jedną, mnie - jak zwykle - znacznie więcej). Owszem, mam w domu TEGO Brücknera z 1927 r. Mam i nie oddam*.

Dzięki tej chwilowej, nocnej uczcie intelektualnej, wpadł…

1365

Ktoś powiedział, że zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno. Był to człowiek przepełniony mądrością. Krynica. Chwała mu.

Chwila mojego tryumfu nadchodzi. Jest już blisko. Rączki zacieram.

I tak się jakoś układa, że to, co spędzało mi sen z powiek, denerwowało - niepotrzebnie przecież, niebawem obróci się przeciw sprawcy. Mało tego, z całej afery wynika kilka dobrych dla mnie rzeczy, bo ja wiedzę uważam za jedną z najwyższych wartości.

Może ja wreszcie zaczynam iść w dobrym kierunku?

1364

95 lat temu, 28 listopada 1918 r. marszałek Józef Piłsudski podpisał dekret, na mocy którego Polki uzyskały prawa wyborcze. Mamy więc co dziś świętować, Drogie Panie.

A poza tym ładnie się zbiegło z numerem notki. W roku 1364, staraniem króla Kazimierza Wielkiego, powstał Uniwersytet, dziś zwany Jagiellońskim.

Fajnie być kobietą. Inteligentną kobietą jeszcze fajniej. Wypijmy za to!


I teraz to naprawdę brakuje guzika "lubię to" ;o)

1363

Obraz
Całkiem niespodziewanie napadła mnie dziś jedna z ulubionych piosenek w wykonaniu Anny Marii Jopek (i oczywiście trzyma).


Chodzę sobie i mruczę, mruczę sobie i chodzę. Wiecie, jak to jest. I nagle...


Pogadajmy o cichych wielbicielach. To swoisty gatunek, naprawdę. Mawia się, że każda przyzwoita kobieta powinna mieć przyjaciela geja, ale ja uważam, że choć jednego cichego wielbiciela. Żeby można było za lat iks, w długie zimowe wieczory, trzęsąc się starczo - opowiadać wnukom (wnuczkom!): och! jak on się we mnie kochał!

Onegdaj w zdecydowanie za krótki i zdecydowanie niewieczór opowiedziałam martuuże (żebyś wiedziała, że tak, skoro piszesz przez h) o moim osobistym cichym wielbicielu, co nie doprowadziło jej do spazmów ze szczęścia tylko dlatego, że jest niezwykle dobrze wychowana. W każdym razie nie omieszkała wydobyć na światło dzienne kilku niepochlebnych uwag pod moim adresem. (Znowu kwestia bruzdy - lub też jej braku, kto wie - wypłynęła).

Otóż mój wielbiciel był tak cichy, że o s…

1362

Kiedy dotarła do mnie informacja, że TVP1 postanawia po przeszło dwudziestu latach wskrzesić Kobrę, poczułam ten miły dreszcz, który towarzyszy mi, gdy dowiaduję się, że (ach!) wreszcie wznowiono "Cholonka", w telewizji niepublicznej jakiś maniak wygrzebał spod kurzu "Zacne grzechy" lub mogę kupić na DVD "Kolację na cztery ręce". Dla smaku dodam, że po obejrzeniu tej ostatniej wstałam z fotela i biłam brawo. Tak, u siebie w domu. Aż cud, że się nie popłakałam. Geniusz w czystej postaci.

Naturalną konsekwencją było więc i napisanie notki, i informacje na fejsie. Ludzie - bierzcie i jedzcie. Nie będę takich wiadomości zostawiała zazdrośnie dla siebie. Mam nadzieję, że przyłożyłam rękę do oglądalności, czyli ok. półtoramilionowej widowni ostatniego Teatru Sensacji. Krzew się, kulturo. Rzadko się widujemy.

Pełni zapału zgromadziliśmy się przed telewizorem z dziesięciominutowym wyprzedzeniem. Sensacja to nie lada - mało się u nas ogląda telewizji, a już kupą..…

1361

Obraz
Pewien Bob Budowniczy


otrzymał dar serca matki w postaci swojego pierwszego "dorosłego" łóżka. Matka natomiast otrzymała dar serca Boba w postaci nocy spędzanych w pojedynkę. Oboje wydają się zadowoleni z zaistniałej sytuacji.
Dowód (połowniczny, ale zawsze):


Wpadłam tam dziś na chwilę, korzystając z przytomności Boba (zwykle, gdy przypływam, on odpływa). Na mój widok zawył radośnie:
- Ciociuuuuuu! A widziałaś moje nowe łóżko?! Mama takiego nie ma!!!
Widziałam, ale nie podzieliłam się z nim tymi szczegółami. Co ma się dziecko nie cieszyć.

1360

Ostrzeżenie: NIE JEMY, NIE PIJEMY! Żeby mi potem nie było.

Nie mogłam się oprzeć...
Oczywiście chciałabym umożliwić wszystkim obejrzenie tego filmu tutaj, ale blogspot pozwala wyłącznie sięgnąć do YouTube'a albo zasobów osobistych. Więc zapraszam do przeskoczenia na chwilę w inne miejsce. Nie pożałujecie.

Wraz z córką rozważamy kwestię wdrożenia tej techniki.

1359

Rozśmieszyłam Pana Boga...

1358

Lubię sobie czasem zajrzeć do snafu, choć czarne tło z białymi literkami bardzo mi szkodzi na oko. Wierzę więc, że świat docenia mój wysiłek, jakim jest dobrnięcie do końca tekstu.

Tym razemu snafu wzięła na warsztat udane związki i naprawdę fajnie jej wyszło. Lubię takie poczucie humoru. A i rady są nie od rzeczy. Trudno się do czegoś przyczepić.

W książce doszłam do bardzo poważnych momentów, traktowanych zupełnie niepoważnie. I czuję, że jak skończę, to będę to musiała przeczytać to jeszcze raz. Bo myśli są dobrze ułożone. Posegregowane. Ubrane we właściwe słowa. Przyda się.

Dalej drażni mnie korekta. Nic za to nie mogę. Zęby bolą.

1357

Nigdy nie podejrzewałam, że będę do czegoś takiego namawiać, ale... mamy szansę wskrzesić Kobrę!

Kto to jeszcze pamięta? Kobra leciała w czwartki - ulice wymierały. Ludzie siedzieli w domach, świetlicach, zakładali się o pieniądze "kto zabił". Część spektakli przeszła do historii, jak jedna ze sztuk Edgara Wallace'a, w której Andrzej Łapicki grał policjanta. Spektakl szedł na żywo. Podczas przesłuchania komisarz usiadł w fotelu, a ten się pod nim załamał. Łapicki miał nerwy ze stali - wstał z podłogi, posprzątał resztki mebla i dalej przesłuchiwał. Na stojąco. Następnego dnia w prasie pisano głównie o tym.

Doskonale pamiętam to podniecenie, gromadzące wszystkich przed telewizorami. Nie było opcji, by opuścić Kobrę. Moja mama pracowała popołudniami i wieczorami, była pośrednikiem ubezpieczeniowym. W czwartki zawsze wracała wcześniej. Chciała obejrzeć spektakl. No i nie było po co pchać się ludziom do mieszkań w tym czasie - wszyscy, jak przyciągani niewidocznym magnesem, …

1356

Przepraszam, jak kogoś to nie zachęca, to mam jeszcze taki cytacik. Rzecz dzieje się w trzynaste urodziny autorki. Caz jest jej młodszą o dwa lata siostrą. Weena - o lat cztery.

   Przewracając oczami z pogardą Caz wręcza mi urodzinową laurkę. Na obrazku widnieję ja z nosem zajmującym mniej więcej trzy czwarte twarzy. W środku tekst: "Pamietaj: obiecałaś, że gdy skończysz 18 lat, to się wyprowadzisz, a ja będę mogła zająć twój pokój. Jeszcze tylko pięć lat! Chyba że wcześniej umrzesz! Wszystkiego dobrego. Caz".
   Weena ma dziewięć lat - treść jej laurki też dotyczy mojej wyprowadzki i odziedziczenia po mnie pokoju. U niej jednak tekst wypowiadają roboty, co sprawia, że wydźwięk tych życzeń jest mniej osobisty.

Płakałam przy tym fragmencie.


1355

Martuuha się upominała o cytaty i w pewnym momencie jeden wpadł mi w oko, pewnie z pobudek osobistych. Więc go zaprezentuję. Od razu zaznaczam, że z cytatami z tej książki jest naprawdę ciężko, bo akcja i tok myślenia wartkie, trudno gdzieś zacząć i skończyć. A całej książki nie będę tu przepisywać. Aż tak daleko moja skłonność do podlizywania się czytelnikom nie sięga.

Czyli jesteśmy w następującym miejscu: autorka dojrzewa, zaczęła miesiączkować, zmienia się jej ciało. Ogólna rewolucja. Chichram się, bo nie prowadziłam pamiętnika w analogicznym okresie i zupełnie nie potrafię sobie przypomnieć, jak to u mnie przebiegało. Ale pewnie podobnie, bo człowiek dorastający jest potwornie egzaltowany.

   Oczywiście, wiem, że wiek dojrzewania to niezwkły czas... odkrywania. Przestudiowałam podręcznik anatomii Henry'ego Graya w poszukiwaniu pikantniejszych kawałków. Mogę zacytować linijka po linijce cały rozdział o zmianach, które zachodzą w układzie nerwowym dziewcząt i chłopców - o tym, j…

1354

Obraz
My tu sobie gadu-gadu, a drugie piętro stoi. Oto materiał dowodowy. Proszsz...


1353

Usiłuję zrobić sobie dzwonek z kultowego utworu (którego znajomość zawdzięczam Zgredkowi) "Niemiłość 2". Posunęłam się tak daleko, że chciałam zapłacić zespołowi 99 centów - a znana jestem ze skąpstwa, by wejść w posiadanie wersji o dobrej jakości. Okazało się to niemożliwe. Zespół sprzedaje wyłącznie "Niemiłość" (w domyśle: 1). A tam refren brzmi: w nosie to mam.

Protestuję. W nosie to ja mam szczątkowe owłosienie i kozę. Ale już niedługo.

1352

Coś zmęczona jestem, a nie wiem czym. Spędziłam wszak szalenie miłe popołudnie z mamąPiotra (i nawet zdalnie z Piotrem, którego bolał ząb, o czym nie omieszkał nam donieść i pewnie byłby rozczarowany, jak dalece się nie przejęłyśmy). Wypiłyśmy sobie dużo kawy, a następnie ruszyłyśmy na podbój sklepów bieliźniarskich. I to właściwie mamaPiotra powinna być zmęczona, gdyż zmusiłam ją do przymierzenia 15 staników. Co najmniej. I do domu pojechała z pustymi rękami. Na otarcie łez paniom sklepowym, nabyłam ramiączka, bo ktoś mi ukradł. Dorwę drania.

Zapowiadam, że to jeszcze nie koniec, ponieważ nie czuję satysfakcji, gdy mamaPiotra nie ma nowego stanika. I dlatego za skalp zawlokę nie do tych nowomodnych i wypasionych butików, tylko do mojego ulubionego sklepu, gdzie są najfajniejsze braffiterki na świecie. I jest tam też wybór. Nie to co w tych bezdurnych centrach handlowych.

Protoplastów natomiast wywiezłam przed południem do Reala i próbowałam zgubić, ale się nie udało. Na otarcie łez s…

1351

Dzięki komentarzowi Paćki i osobistej pomysłowości, naszło mnie niespodziewane wspomnienie o najgłupszym operatorze niszczarki, jakiego w życiu widziałam. A debili, co muszę podkreślić z całą mocą, spotkałam naprawdę wielu. Niektórzy się wręcz zapisali złotymi zgłoskami. Ale operator niszczarki chyba najbardziej.

Przyznać trzeba, że wysokiej klasy umiejętności wykazywał od pierwszej chwili, gdy się zobaczyliśmy. Rzadko spotykany egzemplarz. Ale kiedy postanowił zniszczyć sobie kartkę, przebił wszytko. Owszem, słyszałam, że ludzie wkręcają w te noże różne rzeczy. Ale żeby... marynarkę?!
W dodatku zamiast zatrzymać sprzęt stosownym guziczkiem i cofnąć, celem odzyskania resztek, zaczął się szarpać i bawić ludzkość tańcem świętego Wita.

Ktoś litościwy go uratował. Choć uważam, że niesłusznie. Matka Natura chciała wszak zlikwidować wadliwe geny poprzez rozdrobnienie całkowite. I się nie udało. Żal. Żal wielki.

PS Potem został radnym. Lepiej nie pytajcie.

1350

Z nory Zuzanny wydobywa się treść, nasycona dużą dawką dramatyzmu.
- Mówiłam ci, że ojciec Marka umarł?
- Jezusmaria, jakiego Marka?! (Matka Zuzanny analizuje wszystkie rodzinne znajomości).
- Dębskiego.

No tak. Jeszcze nie oglądałam tego odcinka...

1349

Wymiana esemesowa kwitnie.

Matka Zuzanny (z pięterka): Nie zapomnij zabrać śniadania.
Zuzanna (z dołu): Nie zapomnę.

Zuzanna (z uczelni): No i zapomniałam.
Matka Zuzanny (wybita z rytmu): Czego?
Zuzanna: Śniadania!
Matka Zuzanny: Czy Ty teraz widzisz, jaka jesteś niegrzeczna?

Matka Zuzanny wstała o 5.10, zrobiła śniadania na wynos i odwiozła Tego Pana na dworzec w mieście wojewódzkim. I teraz ona uważa, że to jest rażąca niewdzięczność. Foch.

1348

Tuż przed lekcją głośnego czytania.

Prezes:A co ty tam czytasz, że się tak chichrasz?
Matka Zuzanny:Książkę na temat feminizmu. Bardzo śmieszna.
Prezes (poważnie i z zadęciem): Jak na temat feminizmu, to musi być śmieszna.

A teraz zagadka. Gdzie obecnie przebywa Prezes i dlaczego kara będzie trwała tak długo? ;o)

1347

Obraz
Wszystko, cholera, przez Zakurzoną. Mało jej było ten cholerny blog o książkach prowadzić, wodzić mnie na pokuszenie we dnie i w nocy, ostatnie grosze z portfelika mi wyłuskiwać. Flądra. Mało jej było, jeszcze sobie vloga założyła z drugą taką samą wariatką i gadają do mnie, a ja nałogowo tego słucham, listonosz mnie przez to znielubił, bo nosić musi.
Trochę Kurtury - apeluję o trochę kultury!

Wzięła mi tu pokazała ostatnio


I ja teraz się muszę chichrać z poważnych rzeczy. Bo książka jest o feminizmie, ale doprawdy z drygiem napisana. Czytam w domu wyjątki na głos, bo się okazuje, że na świecie więcej takich świrusów, jak my. To pewnie jakiś wirus.

To idę czytać. Co tu będę głupoty pisała, jak mi książka stygnie.


Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dodała, że wydawnictwo Sonia Draga powinno się minimalnie ogarnąć w zakresie korekty. Ale oj tam.

1346

Obraz
Drodzy Dobrzy Ludzie!

Jak co roku o tej porze, bierzemy się za Robótkę. Nie będę się przesadnie rozpisywała, bo sa tacy, co to zrobili lepiej i do nich Was odsyłam. Znaczy tych, co pierwszy raz. Bo ci, co zawsze, to wiadomo.
Bebe, jak co roku, machnęła piękny sztandar. O:


A my machniemy karteczki. Prawda, że machniemy? No, pewnie!

Czyli tak: w wolnej chwili powieszę Robótkę z boczku, a tymczasem gnajcie do Kaczki i Bebe.
Możecie też na fejsbóczka, jak ktoś lubi.

1345

Zuzanna (wychodząc z domu): Mamo... Nie mogę, jak na ciebie patrzę.
Matka Zuzanny: Aleosochoci?
Zuzanna: Jesteś rozczochrana i odziana w T-shirt z krową na piersi.
Matka Zuzanny: Co chcesz od T-shirta? Jest piękny.
Zuzanna (wzdycha): Kiedyś wyglądałaś inaczej (kostiumiki i szpilusie - przyp. autorki).
Matka Zuzanny: I co, tęsknisz za tym?
Zuzanna: Jak się zastanowić, to tak jest nawet śmieszniej.

Rozczochrana? Można mieć rozczochrane włosy długości 1,5 centymetra? Ja to jestem zdolna!

1344

Obraz
Przyszedł dziś kolejny mail nie do mnie i straciłam cierpliwość. Zadzwoniłam do mojej imienniczki (i nazwiskniczki), przedstawiłam się, wywaliłam kawę na ławę i uprzejmie poprosiłam o usunięcie defektu.

Pani okazała się sympatyczna, bardzo mnie przepraszała, obiecała, że to się już nie powtórzy, bo będzie bardziej uważna. Ostrzegłam, że w razie czego znam jej adres, co ja wybitnie rozbawiło. Jakoś mniej się śmiała, gdy opowiedziałam o działalności gospodarczej jej małżonka. Tak to jest, drogie państwo, jak różne instytucje naruszają stosowną ustawę.

Tymczasem odsłoniłam przed Panem i Władcą głęboko skrywaną tajemnicę w postaci jednego z zespołów muzycznych z czasów mojej głębokiej młodości. Zespół nazywał się Dr. Hackenbush i śpiewał takie piosenki, że słuchając ich po dwudziestu pięciu latach płaczę ze śmiechu. Pan i Władca też płacze, gdyż jako żywo ów nurt w muzyce rockowej był mu całkowicie obcy, więc żywi pretensję, że przez ćwierć wieku nie mógł sobie podśpiewywać pod nosem.

Szc…

1343

Matka Zuzanny: Gdzie jest cola?!
Zuzanna: Jak chcesz, to ci mogę szklankę zwymiotować.

1342

Ostatnio moje myśli oscylują wokół określenia "wystarczająco dobrze". Zastanawiam się, z czego mogę zrezygnować, by moje życie było wystarczająco dobre. Co trzeba mieć, żeby żyć, a co można odpuścić. Czy naprawdę trzeba koniecznie posiadać różne rzeczy, żeby poprawnie funkcjonować? Wtajemniczeni wiedzą oczwiście, że nie mam na myśli przedmiotów materialnych, bo bez nich znakomicie daję sobie radę. Lubię mieć możliwość kupienia sobie ulubionych perfum, ale bez nich też ogarniam i nawet nie czuję żalu. Mam ponad 80 par butów. Czy gdybym miała mniej, czułabym się nieszczęśliwa? Bynajmniej.

Dotychczasowe życie przyzwyczaiło mnie mnie do możliwości. Podkreślam: szeroko pojętych. Dziś zastanawiam się nad posiadaniem, ale nie materialnym. Co daje mi poczucie bezpieczeństwa? Czy do tego jest mi potrzebny jakiś inny człowiek, czy mogę zaspokoić ten głód w pojedynkę? Czy dostrzegam swoją wartość, niedodbitą w oczach drugiego człowieka? Czy potrafię sama sobie powiedzieć: jestem kimś w…

1341

(na melodię ludową)

Sklejam sobie, sklejam,
aż się mózg lasuje.
A jak coś posklejam,
to się rozlatuje!

U-HA!

Wersja alternatywna części drugiej:

Chyba zaraz je..ę
albo nogą grzebnę!

Macierzyństwo bez lukru na finiszu. Łaskawie ostrzą zęby i pazury.

1340

Zuzanna: A wiesz, że struś ma gałkę oczną większą niż mózg?
Matka Zuzanny: Podejrzewam o to samo kilka znanych mi osób.

1339

Donoszę uprzejmie, że pani, która w pierdyliardzie sklepów internetowych podaje mój adres mailowy zamiast swojego, ma się znakomicie. Dzięki jej działalności prowadzę rozległą korespondencję z wieloma podmiotami gospodarczymi, co pozwala mi się zorientować w ogólnym poziomie intelektualnym społeczeństwa. Dawno już minęły czasy, kiedy przytulałam do serca myśl, że bezrobocie ma swoje zalety w postaci możliwości unikania ludzkiego debilizmu. Otóż nie. Kretyni znajdą człowieka nawet w jego własnym domu i to za zamkniętymi drzwiami.

Co ciekawe, nikt (podkreślam) jeszcze mnie nie przeprosił, że spamuje mi do skrzynki. Jedno niewielkie słowo znacznie poprawiłoby mi nastrój, naprawdę. Ja oczywiście rozumiem, że to nie ich wina, że baba jest kopnięta, ale jak już sobie wyjaśnimy sprawę, a oni dalej pchają spam, to w sumie byłby całkiem nie od rzeczy napisać "przepraszam". A nie pouczać mnie, że automat. To weź, worze, wyedytuj bazę i w miejsce mojego maila wpisz swój. niebywale skom…

1338

Obraz
W pełnym rozpasaniu nabyłyśmy sobie kapcioszki. Ja mam róziowe. Ona ma białe (i wyciera nimi podłogę, cholera).


W kapcioszkach jest baaardzo cieplutko. Lubię takie przedmioty. Szczególnie za 15,99 zł.

1337

Czy ja już kiedyś mówiłam, że nie zawsze od razu wiemy, dlaczego coś się dzieje? I myślimy często: okropne, męczące, za co mnie to spotyka? A po jakimś czasie wszystkie elementy układanki trafiają na swoje miejsce i okazuje się, że to było najlepsze, co mogło nas spotkać. Że było nam potrzebne z różnych przyczyn. A to, by się czegoś nauczyć. A to, by naprawić jakieś popełnione wcześniej błędy. Stać się kimś lepszym.

Im jestem starsza, tym mi w pewnym sensie łatwiej. Nie znaczy to oczywiście, że nie przeżywam, nie płaczę, nie złoszczę się, nie tupię nogami i nie wygrażam niebiosom pięścią w bezsilnej złości. Pewnie że wygrażam. Ale krótko. Łatwiej mi się opanować i spróbować myśleć o wielu sprawach inaczej niż wtedy, gdy się zdarzały. Po prostu dumam: czego mam się nauczyć?

Przeczytałam niedawno (cytuję z niczego, czyli z głowy), że wszystko, co się dzieje, dzieje się DLA nas. I im wcześniej to zrozumiemy, tym będziemy szczęśliwsi. Coś w tym jest, trzeba się tylko otworzyć, co bywa doś…

1336

Zdążam sobie w kierunku domu. Dostrzegam nadjeżdżający z przeciwka samochód Zuzanny. Mijając się, podnosimy w identycznym geście lewe dłonie i uśmiechamy się do siebie. Lubię to moje pełnoletnie dziecko. Serio. (Bo kochać to jedno, a lubić - czasem osobna wartość).

Oczywiście osobną kwestią pozostaje jej powrót z ostatnionastej, osobistej imprezy urodzinowej, gdyż poniósł ją melanż, wróciła o dziewiątej (tak, rano), spała w tramwaju, co pozwoliło jej minąć Chorzów lekką ręką. Niedzielny poranek, lokalna żulia i moje dziecko jednorodne, śpiące w tramwaju. Na pocieszenie - Ola też zasnęła. W autobusie. Wysiadła po nawrocie na pętli. Moje na to nie wpadło i z Bytomia dojechało taksówką. Dobre i to.

Batalia o stypendium trwa. Pani z kwestury pisze maile, ja piszę maile, dzwonimy do siebie, niedługo umówimy się na kawę. Zapłaciłam już czesne dwukrotnie, kasy ni słychu, ni widu, coraz weselsza atmosfera. Szykujcie cebulę, chleb może być suchy, namoczymy w rosołku Knorra. (Spakujcie rosołek)…

1335

- Zrobię coś wypasionego w ten listopadowy wieczór - informuje córka ze swojego pokoju. - Zmienię pościel i opróżnię śmietnik.

Łał.

1334

Jak doprowadzić ludzi do pasji prawie nie używając rąk.
Oraz, oczywiście, #zadługienieczytam.

Punkt pierwszy: publikuj regularnie i przyzwyczaj wszystkich do swojej aktywności.
Punkt drugi: zamilknij na dłuższy czas nie podając powodu.
Punkt trzeci: wróć i napisz coś, co wszystkich wkurwi.


Malala Yousafzai powinna natychmiast zniknąć z przestrzeni publicznej!

W roku 2013 do Nagrody Nobla nominowano szesnastoletnią Pakistankę - Malalę Yousafzai. Uznano ją za aktywistkę, działającą na rzecz dostępu do edukacji oraz praw kobiet. Ponieważ nie każdy śledzi tego typu wydarzenia, pozwolę sobie przybliżyć je w skrócie.

W roku 2009 w Pakistanie rebelianci zaatakowali siły rządowe i przejęli władzę, opanowując całą dolinę Swat, w której żyła rodzina Yousafzai. Wprowadzono prawo szariatu, zamykając szkoły i drogę do edukacji zamieszkałym tam dziewczynkom. W tym czasie do ojca Malali zgłosił się znajomy, który poszukiwał osoby, mogącej na stronie BBC poprowadzić blog na temat zaistniałej sytuacji.…

1333

Obraz
Ponieważ kilkukrotnie zostałam wezwana do tablicy, w tym raz przez kobietę w ciąży, proszszsz...