Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2012

1035

Jestem u teściów. Ręka do góry: kto tęsknił? Ja też tęskniłam i, jak zwykle, nie nadążam notować. 
Udział biorą:  Terenia  Wojtuś  Prezes (milcząco potwierdza teorie Tereni) 
Czas akcji:  wieczór 
Miejsce akcji: kuchnia 
Terenia (czule patrząc na Prezesa): Wojtuś… dziecko śpiące.  Wojtuś: A bo to słabe takie. Jakby mu przyszło ciężko fizycznie pracować, jak ja, to rady by nie dał.  Terenia: A ty to co? Ciężko pracowałeś?  Wojtuś: Pewno.  Terenia (do Prezesa): Synku, a ty pamiętasz, żeby tata ciężko pracował?  Prezes (uśmiecha się enigmatycznie)  Terenia (do Wojtusia): A widzisz, Wojtuś, nie pracowałeś. Jakbyś pracował, dziecko by pamiętało.

Udział biorą:  Terenia  Wojtuś  Prezes i prezesowa (milcząco chłoną aktualności) 
Czas akcji:  wieczór 
Miejsce akcji:  kuchnia 
Wojtuś od pewnego czasu ma działkę alternatywną nad jeziorem, w pobliżu ośrodka wypoczynkowego. Dużo tam pracuje, jak to Wojtuś, więc czuje się zaprzyjaźniony i wchodzi na teren ośrodka bez becalowania. 
Terenia: Tata to tam na portiernię chodzi.…

1034

- Ces ciastkooo? – prezesowa poszukuje u Potomstwa usprawedliwienia zgubnego nałogu łakomstwa. W dodatku przez okno poszukuje. Z drugiego piętra. - Na górze, na suszarce, jest szmata. – ripostuje Potomstwo z karnego jeżyka przed domem, odpracowując zagubione onegdaj pińć dych. – Rzuć mi. - Ale na górzeeeee? – jęczy prezesowa, która – gdyby jej się tak chciało, jak jej się nie chce – byłaby najpracowitszym człowiekiem w mieście. - No już. Hops, hops! – ponagla Potomstwo, powodując u prezesowej napływ refleksji na temat „jak do tego doszło, do diaska???”. - Ale ces ciastkoooo??? – przecież prezesowa nie pojedzie do cukierni, żeby się uszczęśliwić i nie mieć na kogo tego zwalić. - Jedź. Ale na pewno nie tym samochodem. Ten będzie stał w garażu, żebyś go nie pobrudziła! – Potomstwo zarządza personelem oraz okazuje niespotykany szacunek dla własnej pracy.
Pewnie, że pojadę. Samochodem Prezesa. On ma brudny, a nie potrafi wywołać u Potomstwa wyrzutów sumienia.

1033

W piątek wieczorem pojechałam do Z., który – na swoje własne życzenie oraz na swoje osobiste nieszczęście – zamieszkuje w prywatnej kamienicy. Właściciel rzeczonej, roboczo zwany jest Gupim, co określa niejako jego byt i świadomość. I chciałabym z tego miejsca podkreślić, że Gupi nie jest bynajmniej zwany Gupim, gdyż pobiera czynsz. Zawsze ktoś pobiera czynsz. Sama pobieram czynsz. No po prostu taki byt.
Kamienica, w której Z. zamieszkuje od epoki kamienia wydłubanego, jest – mówiąc wprost – familokiem. Kto był na Śląsku, ten wie. A kto nie był, to sobie Kutza poogląda. W tym familoku Z. posiada przystojne mieszkanie w amfiladzie, dostosowane do rzeczywistości, ergo posiada łazienkę, a nawet dwie, co jest niemożliwym i niegodnym wypasem. I ktoś to powinien to ukrócić. Tak przynajmniej sądzi prezesowa. A posiadanie łazienki w familoku nie jest wcale oczywiste, gdyż kible planowano na półpiętrach. Co prawda prezesową o dreszcz rozkoszy przyprawia konieczność przelecenia się w amfiladzie z…

1032

Obraz
My tu pitu pitu, a tymczasem w przydomowym śmietniku zamieszkali obcy. Kolor zgodny. Rozmiar lichy. Wyraz twarzy durnowaty.

1031

Prezes wziął urlop i pojechał nurkować w najbardziej pogodny rejon Wielkiej Brytanii (trzy dni słoneczne w roku). Upraszany o prowadzenie sprawozdawczości na okoliczność pozostawania przy życiu, już z lotniska donosi… „orzeł wylądował”.
Ach, wy orły, sokoły!

1030

TO DZIECKO w swojej bezczelności osiaga już szczyty Himalajów.
Do ukończenia osiemnastego roku życia (jeszcze pięć minut), muszę z nią jeździć na odczulanie, bo bez matki ni hu hu. Obecnie jesteśmy w takiej fazie, że szczepimy raz na 4 – 6 tygodni. I wyobrażą sobie Państwo, że ONA się pozwala użądlić osie przy wejściu do przychodni. Dzięki czemu szczepienie bierze w łeb.
A mogłam nie wstawać z kanapy.

1029

Występują: prezesowa Potomstwo Prezes (milcząco)
Czas akcji: wieczór
Miejsce akcji: przestrzeń mieszkalna
Potomstwo:Jest!!! Jeeeeeest!!! Mamoooo!!! 3:2! Jest smutny. prezesowa: Brawo! Ciś tam! (do Prezesa) A kim ty grasz? Potomstwo: Białymi.
Geniusz piłki nożnej.

1028

Występują: Dariusz Szpakowski prezesowa Potomstwo
Czas akcji: wieczór
Miejsce akcji: przestrzeń mieszkalna
Dariusz Szpakowski: Rzut wolny. Potomstwo: Jest! Jest! prezesowa (z salonu na dole): Jak ty w to grasz w ogóle? Kumasz, o co chodzi? Potomstwo: Nooo… eee… bramki mam strzelać?

1027

Występują: Prezes prezesowa Potomstwo
Czas akcji: wieczór
Miejsce akcji: przestrzeń mieszkalna
Potomstwo z prezesem na górze grają w FIFĘ. Trwa etap wyboru drużyny. Prezes: Nie wybieraj sobie drużyny amerykańskiej, ona jest słaba. Weź sobie Włochy, Hiszpanię… prezesowa (z salonu na dole): Hiszpania mistrzem Europy. Potomstwo: Skąd wiesz?

1026

Występują: prezesowa Potomstwo
Czas akcji: wieczór
Miejsce akcji: salon
prezesowa: Dzisiaj jakiś taki śmieszny grypsik nam wyszedł. Nie pamiętasz, co to było? Potomstwo: Nie! Nieeeeee!!! Nic ci nie powiem! Nie będziesz tego wszędzie opisywała!

1025

Występują: prezesowa Potomstwo
Czas akcji: niedzielne popołudnie
Miejsce akcji: salon
prezesowa coś tam zawile chromoli, bidulka Potomstwo: Patrz! Patrz!!! Niżej już rąk nie mogę opuścić.

1024

Warunki są ciężkie. Szczególnie myślę w takich sytuacjach o osobach starszych, dzieciach i zwierzętach. My, dorośli, w pełni sił, możemy sobie jakoś z upałami poradzić. No i JAKOŚ sobie radzimy.
Najgorszy jest kompletny brak życzliwości. Staram się teraz w dwójnasób. Raz – jest rzeczą dla mnie oczywistą, że (mimo starannie wystudiowanej niechęci i ograniczenia własnych potrzeb do minimum) muszę się ruszyć z domu i jechać do rodziców. Po to, żeby oni nie musieli wychodzić z domu i ograniczać swoich potrzeb. Dwa – staram się mówić mniej niż więcej zakładając, że w upale o cierpliwość wszystkim jest równie trudno. Marzy mi się, żeby inni też o tym pomyśleli.
Zamiast skupiać się na tym, że jest nam gorąco, duszno i nieznośnie, zastanówmy się czy w sąsiedztwie komuś nie jest czasem trudniej. Czy naprawdę takim wielkim problemem jest napełnienie wodą plastikowej miseczki i wystawienie jej przed dom? Czy nie zapomnieliśmy zapukać do tej starszej pani z pierwszego piętra i zapytać, co jej przyw…

1023

Jeśli beza nadal – ZŁOŚLIWIE – nie będzie się udawała, kotom na tych żółtkach wyrośnie naprawdę piękne futerko.

1022

prezesowa (do pindrzącego się Potomstwa): Opuszczasz mnie? Potomstwo: Jak Cię opuszczę, będziesz miała wentylator tylko dla siebie.
Patrzcie Państwo, a więc to wszystko dla mojego dobra.