Posty

2470

Pomyślałam, żeby wypowiedzieć się na temat czegoś kontrowersyjnego, ale pewnie znów mi się nie uda, bo rozsądek zwycięży. Niemniej, skoro otwarłam Worda, to już się wypowiem, gdyż niby w jakim celu miałabym spalać kalorie bez uzasadnienia, a – o, zgrozo! – pisanie też zużywa. Mianowicie dzisiaj będzie o interakcji pomiędzy właścicielami psów, a posiadaczami dzieci.

Nieustannie jestesmy bombardowani doniesieniami o spektakularnym pogryzieniu kilkulatka przez agresywnego psa pozbawionego stosownej opieki. Zwykle nie biorę udziału w tego typu dyskursach, bo: żal mi (przede wszystkim) okaleczonego dziecka, żal mi psa, którego los po takim wydarzeniu bywa – eufemistycznie rzecz ujmując – przykry, żal mi rodziców i żal mi właścicieli. A najbardziej żal mi osób niepozbawionych mózgu. Jak większość z Was wie, od zarania dziejów żyję z kotami, więc siłą rzeczy psy, które w zagościły u nas stosunkowo niedawno, traktuję nieco jak koty, z tytułu czego są rozwydrzone. Przy tym ich niesubordynacja …

2469

Ostatni dzień w pracy zakończony. Kolejny kilkuletni etap w moim życiu został zamknięty. Wędrując dziś korytarzami zastanawiałam się, czy będzie mi tego brakowało i nie mam pojęcia. Na pewno przywykłam, bo człowiek oswaja rzeczywistość wokół i wydaje mu się ona jakąś stałą. Nic nie jest stałą, ale myślenie takimi kategoriami daje poczucie bezpieczeństwa.
Przede mną kilka dni wolnego i nowe wyzwania. Od razu na głęboką wodę, ja tak mam - ciekawe, czy kiedyś trafi mi się macanie palcem u stopy na płyciźnie. Bo przez 45 lat to waliłam ryjem w taflę i pilnowałam, żeby utrzymać w płucach powietrze. Udawało się.
Cieszę się na tę nową robotę. Sama ją sobie wyszukałam (albo ona znalazła mnie, nie mam pewności) i wyraźnie wpadłam szefowej w oko. To zajęcie silnie koreluje z moim charakterem, choć niewątpliwie czeka mnie wiele wyzwań i nauki. Lubię wyzwania, ponieważ nieustannie potwierdzają, jaka jestem ogarnięta, a to miłe. No i lubię się uczyć - chyba ponad wszystko na świecie. Życie mnie fasc…

2468

Obraz
Długo oczekiwana recenzja robota kuchennego. Nie mogłam wcześniej, bo ciagle miałam niesprawdzoną jedna nakładkę. Wstałam więc dziś rano z myślą, że coś zmielę i w końcu napiszę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.

Omawiamy robota kuchennego BOSCH MUM model 58420.

Opis producenta:

do częstego gotowania i pieczeniaochrona przed przeciążeniemzabezpieczenie przed włączeniem urządzenia w przypadku złego podłączenia wyposażenia dodatkowegołagodny rozbiegfunkcja EasyArmLift automatycznie ustawia mieszadła w położeniu neutralnym dla komfortowego montażu narzędziautomatyczna funkcja stand-by do łatwego napełniania miskiplanetarny, trójwymiarowy ruch mieszadełpraca pulsacyjnaschowek na przewódsilikonowe przyssawki zapobiegają przesuwaniu się urządzenia podczas pracymożliwość indywidualnej rozbudowywszystkie elementy z tworzywa sztucznego wolne od BPA

Dane szczegółowe:

Pojemność: 3.9 lLiczba prędkości: 7Moc urządzenia: 1000 WWaga: 6.4 kgWymiary: 282x280x271 mm

Wyposażenie:

Hak do zagniatania ciasta, koń…

2467

2466

Obraz
Przed południem Prezes powrócił z pijaństwa, dla niepoznaki nazywanego imprezą integracyjną. Ja nigdy nie opowiadam, że jestem sama w domu, bo się boję, że ktoś to przeczyta albo usłyszy i wpadnie na jakiś zgubny pomysł - na przykład wbije rozochocony bez zapowiedzi i zmusi mnie do, dajmy na to, picia wódki. Gdyż mamy wódkę, bo Prezes dodaje do pączków (wizualizacja w załączeniu).

Przetrwałam więc piątkowy wieczór samoszóst, świętując liczne sukcesy z drobnym wsparciem prosecco oraz czekulady. Tej ostatniej w naprawdę niewielkich ilościach, ponieważ moja dieta ma skutek uboczy w postaci niemożności spożywania cukru. Ale nie takiej wynikającej z reguł, tylko mnie od słodyczy odrzuca, a jeśli nie usłucham, to mam potem kaca, bynajmniej nie moralnego. Jakoś poszło, choć oczywiście wszyscy spali ze mną i było ciężko.
Nasze psy doskonale wiedzą, że Prezesa to se mogą budzić dwadzieścia razy w nocy, gdyż akuracik zapragnęły wynijść i popatrzeć w gwiazdy, ale ze mną im się nie uda, ponieważ m…

2465

W każdym związku zdarzają się kryzysy. Ja to nawet nie nazywam tego kryzysami, uważając za całkowicie naturalną amplitudę. Poza tym Prezes wyznaje zasadę, że krzyk jest motorem postępu. A ja potrafię w postęp bez podnoszenia głosu. Ot, tonem złowrogiem.

Otóż, jak wiadomo, ten płot wymieniliśmy. Niestety okazało się, że analiza SWOT została wykonana błędnie w części zagrożeń i nie przewidziano, że zaczepy na słupkach są zamontowane w sposób uniemożliwiający obniżenie siatki do właściwego poziomu poniżej gruntu. Ergo - jesteśmy w znanej dupie i nawet zaczęliśmy się tam urządzać. Bo wystrój jakby bardziej pozytywny.

Po zakończeniu fazy pierwszej obnażono słabość analizy i zobowiązano Prezesa do stosownych czynności, mających na celu zapobieżenie wykopkom. Prezes nie miał kółka w taczkach. Kółko nie nadchodziło pomimo złożenia odpowiedniego zapotrzebowania w lokalnym serwisie aukcyjnym. Po tygodniu pytania o kółko (oraz uganiania się za Hanną) nastąpił motor postępu. W wyniku podjętych dz…

2464

Nadszedł maj, piękny maj, a z nim dzisiejsze Święto Flagi. W związku z tym porozmawiamy oczywiście o kotach. A konkretnie to o Zofii.

Zofia pojawiła się mniej więcej w czasie, gdy zaginął Pan Stefan. Istnieją więc pewne przesłanki, by sądzić, że namówiła go na zaginięcie. Być może jednak szkalujemy tu Zofię, nic takiego nie miało miejsca, a Zosine bycie tu i teraz było wynikiem znanej od pradawnych czasów kociej ruletki, czyli: zwalnia się miejsce, pojawia się kandydat. Ka w tym przypadku.

Czas to był dla nas bardzo dramatyczny. Pan Stefan wyszedł i nie powrócił, co wszyscy przeżyliśmy bardzo mocno, a najmocniej moja miłość - Tusieńka - która się przy Stefanie wychowała. Przezwyciężała wszystkie swoje lęki i schizy, wychodziła na balkon i tęsknie wyczekiwała między szczebelkami. Jej widok - malusieńkiej, skulonej, wpatrzonej w dal - rozdzierał serce. My z Prezesem i mamą poszukiwaliśmy, rozwieszaliśmy ogłoszenia, plątaliśmy się po okolicznych piwnicach, Zuzia płakała, a Tusieńka siedz…