12 czerwca 2017

2404

Zauważyliście, że ostatnio przychodzę z notką tylko wtedy, gdy coś wyprowadzi mnie z równowagi? Swoja drogą - miło, że sytuacja występuje zaledwie raz w miesiącu (i nie jest związane z PMSem). Dziś, Drogie Państwo, wkurzyła mnie sprawa Avonu i oskarżeń byłej pracownicy. To zacznę od linka. Otóż co, mianowicie, my czytamy tu? Proszę:


Lawina nienawiści do Avonu ruszyła z takim impetem, że szkoda gadać. Mnie wpadł w oko ten wpis zanim Avon się do tego ustosunkował i od razu poczułam smród, ale powstrzymałam się od jakichkolwiek komentarzy, bo nie wszytko trzeba skomentować. Jednak kiedy ukazało się oficjalne stanowisko firmy, pomyślałam tylko: jakie to smutne, że można dowolnie kogoś obsmarować w Internecie i żadnej odpowiedzialności. Czyli ta sama refleksja, co zawsze.

Jaki fragment tekstu powinien zwrócić naszą uwagę przed poznaniem stanowiska Avonu? Ano takie dwa:
1. "Stało się to zanim onkolog wystawił mi zwolnienie",
2. "Informację o spotkaniu, w czasie którego miałam być zwolniona, dostałam czekając w szpitalu na biopsję".

Moi Drodzy - biopsję robi się w celach diagnostycznych. Zatem kiedy pani Frejkowska została zaproszona na spotkanie, nie wiedziała, że jest chora i nikt tego nie wiedział. Najprawdopodobniej zauważono zmianę w piersi i poddano dalszej diagnostyce. W związku z czym nie było możliwości, żeby w Avonie już wiedziano, że ma raka, bo nie wiedzieli tego nawet lekarze. Zmiana w piersi może okazać się włókniakiem, zwapnieniem (tu mniejsza szansa, bo pani Frejkowska wygląda na osobę młodą) i każdą inną formą, niekoniecznie złośliwą. Z tego też powodu lekarz nie wystawił zwolnienia - po prostu nie miał na co. Inna sprawą jest, że nawet przy raku onkolodzy nie wystawiają każdemu od razu zwolnień chorobowych. Nie zawsze sytuacja tego wymaga. W wielu przypadkach znacznie lepiej jest, gdy pacjent prowadzi normalną aktywność, bo wtedy ma zajęcie i nie myśli cały czas, że pora do trumny.

A potem, w naprawdę krótkim czasie, ukazało się stanowisko Avonu.


Ach! Czyli to nieprawda, że pani Frejkowska pracowała w Avonie?! Jakoś trudno mi uwierzyć, że nie miała świadomości zatrudnienia u pośrednika, wszak doskonale wie (chociaż się myli, bo nie 30, tylko 33), za ile dni zwolnienia lekarskiego płaci pracodawca. Trudno mi też uwierzyć, że nie wiedziała, że Avon nie poniesie żadnych kosztów związanych z jej chorobą (i już zaplanowała długoterminowe zwolnienie lekarskie - co na to lekarz prowadzący?), ponieważ jako zleceniodawca płaci za wykonaną usługę i jest mu wszystko jedno, kto ją wykonuje. Na tym właśnie polega outsourcing i nie będziemy tu dyskutować, czy to jest właściwa forma zatrudniania pracowników, bo nie tego dotyczy post. Chodzi tylko o to, że wszelkie zarzuty pani Frejkowskiej są chybione i wystawiają jej tylko opinię, jako pracownikowi. Niezbyt chlubną, niestety. Ja bym nie zatrudniła, choć oczywiście bardzo współczuję, jeśli faktycznie jest chora.

Dodatkowo mogę podejrzewać, chociaż nie mam absolutnej pewności, a jedynie wniosek ten podopowiada mi doświadczenie życiowe i znajomość rynku pracy, że pani Frejkowska w ogóle nie miała umowy o pracę, a jedynie zlecenie, ponieważ tak działa znakomita większość agencji pracy tymczasowej. Zatem kosztów zwolnienia lekarskiego nie poniósłby nikt i niech mnie jakiś kadrowiec / jakaś kadrowa wyprowadzi z błędu. Bo niby po co zatrudniano by na zlecenie? Ano m.in. po to, żeby nie płacić za urlopy i zwolnienia związane z chorobą. Kiedyś jeszcze była to kwestia składek do ZUS, ale od lat umowy zlecenia są "ozusowane", więc nie tędy droga.

Co tymczasem robi Avon, na którym, jak podejrzewam, pani Frejkowska usiłuje wymusić zatrudnienie? Czy milczy? Wypina się? Wydaje oświadczenie i olewa? Hmmm...


Pomimo faktu, że pani Frejkowska po prostu oczerniła firmę, ta nadal się stara jej pomóc. Mnie sie to podoba - jest bardzo spójne wizerunkowo i pokazuje ludzka twarz Avonu, który mógłby przeciwko zainteresowanej wytoczyć armatę. Zrozumcie, że żadna firma nie może przyjmować do pracy ludzi tylko dlatego, że są chorzy. Bo jeśli jedna osoba, to czemu nie 1000 kolejnych? Pani Frejkowska najwyraźniej nie sprostała oczekiwaniom rynku i jedyne, co wymyśliła w tej sytuacji, to jazda na złej opinii zleceniodawcy. (Trochę mi to przypomina jazdę na trumnach do urn wyborczych, ale oj tam). A może powinna po prostu poprosić o pomoc? Zwyczajnie, po ludzku, zgłosić się do fundacji prowadzonej przez Avon, opowiedzieć o swojej sytuacji życiowej i zapytać o możliwość wsparcia?

Zwróćcie uwagę, że Avon jej nie oczernia. Polityka firmy jest taka, że spotyka chorego człowieka i mu pomaga, a nie ocenia. Nie podoba Wam się to? Toście jeszcze na rynku pracy w dupę nie dostali!

Doktor House ma rację: ludzie kłamią. Bądźcie krytyczni czytając różne newsy, starajcie się docierać do faktów, powstrzymujcie konie swych emocji i pamiętajcie, że nie wszystko pomyślane ad hoc musi zostać upchnięte w przestrzeń wirtualną. Czasem warto chwilę zaczekać, wyjśc z psem (albo dzieckiem) na spacer, ugotować zupę albo obejrzeć komedię. A już najlepiej jest się parę godzin przespać. Przysłowie mawia, że ranek jest mądrzejszy od wieczora.

Pani Frejkowskiej życzę zdrowia i żeby wraz z nim przyszło opamiętanie. Stawanie się lepszym człowiekiem ma po prostu obiektywny sens.

9 komentarzy:

  1. Ja jeszcze kamyczek dorzucę - bo nie rozumiem pierwszych dwóch linijek postu pani zwolnionej. Czyli co, ona dowiedziała się o raku później niż w Avonie? Ale wiem, czepiam się jak nietoperz muru.

    OdpowiedzUsuń
  2. warto jeszcze zauważyć, że to jazda bardzo przemyślana: uruchomiona DOKŁADNIE w chwili startu największej wizerunkowej imprezy pod rzeczonym hasłem. Przypadek? No cóż...
    Bardzo smutne, że ludzie są tak bezrefleksyjni i że ciągle jest tak, że winny może być tylko jeden - znaczy kapitalizm, firma, marka. Refleksja jest chyba na kartki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest opłacone :(

      Usuń
    2. ... też właśnie czas zwrócił moją uwagę - osoba przeciętna nie myśli zazwyczaj o takiej synchronizacji działania, wybrany dzień, wybrany temat...

      Usuń
  3. Jak tylko zobaczyłam ten post dziewczyny zapaliła mi się lampka dlaczego akurat w sobotę, w Dzień różowej wstążki to opisała i pomyślałam, że albo to konkurencja, albo jakiś niesmaczny żart. Ta druga pani, pani Grażyna bodajże pod każdym postem żali się, że została sama z chorobą i dzieckiem bez środków do życia po tylu latach pracy, a kiedy chciało jej pomóc odrzuciła ją. Naprawdę ta cała afera wydaje mi się podejrzana i nie do końca w nią wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo,w końcu ktos obiektywnie zabrał głos w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Omijam takie posty, śmierdzą na kilometr, albo i na dwa. Zgadza się, jeśli ktoś pracuje w formie innej niż umowa o pracę, mianowania, powołania, czy wyznaczenia to... jakie chorobowe? no chyba żeby Pani ta prowadziła własną działalność gospodarczą jeszcze, ale nie... zlecenia nie dają podstawy do wypłaty wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy z powodu choroby. Pomijając kwestię tego, że ta choroba już musi być, ewentualnie ktoś jest hospitalizowany w formie obligującej lekarza do wystawienia zwolnienia - faktycznie - najczęściej leży na jednym z oddziałów szpitalnych.

    Moją uwagę zwróciło "zatrudnienie" hm, zaczęłam się zastanawiać od kiedy konsultantki kosmetyczne (wpierw zastanawiałam się jaki etat może być w tej firmie - może pakowaczka, ale nie, bo tu dalej o sprzedaży) są zatrudniane? zwolnienie? tu też mi zamrugało coś nie tak, halo, coś się zmienił? no dobra, bawiłam się w to ponad 15 lat temu, no i na dodatek u konkurencji, ale zasady były prawie takie same... mniej sprzedajesz, mniej zarabiasz, bo Twoje wynagrodzenie to prowizja (procent) od sprzedaży. Może więc, myślę sobie, u jakiegoś dyrektora zatrudniona była, co to na swojej działalności prowadzi sprzedaż kosmetyków, a obrót ma taki, że bardziej mu się opłaca zapłacić wynagrodzenie niż typowo agencyjne umowy zlecenia podpisywać... no ale, zaraz jeszcze niespójności, które sama wymieniłaś pojawiły się... i cóż - kolejna ściema, poruchawa i wyłudzenie. Mam wrażenie, że bycie chorym na raka, od jakiegoś czasu, jest bardzo trendy i na czasie, takie medialne jest... życzę aby każdego z tych "chorych" ta choroba omijała szerokim łukiem, bo jest paskudna i straszna, życzę Pani Patrycji zdrowia, ale jeśli to zdrowie ma... to życzę jej trochę rozumu, aby zastanowiła się, co i kiedy firmuje własnym imieniem.
    Szczerze - jako pracodawca omijałabym ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. W 90% racja. Tylko pozostaje jeden wstydliwy fakt. Duże firmy właśnie po to zatrudniają ludzi poprzez agencje czasy tymczasowej, żeby się tym nie musieć martwić - chorobowe, zwolnienia i inne takie. I to akurat JEST ŚWIŃSTWO.

    OdpowiedzUsuń