28 listopada 2016

2371

Oto dziś dzień krwi i chwały.
Odzyskaliśmy zmywarkę.

Całej historii od A do Z postanowiłam poświęcić osobny post, bo jest tego warta. Przestałam ją nawet aktualizować na Facebooku, bo z dnia na dzień stawała się coraz bardziej absurdalna. Będę Was prosiła o udostępnienie tego zamierzonego posta jak najszerszej publiczności, aby maksymalna liczba osób zyskała pewność, że od firmy BEKO trzeba trzymać się jak najdalej, czyli gdzieś mniej więcej na drugiej półkuli.

A więc opiszę, ale dziś po prostu nie mam na to siły i jest mi niedobrze. W każdym razie: oby splajtowali jak najprędzej, z pożytkiem dla wszystkich klientów.
Ament.

8 komentarzy:

  1. w kontekście tego słabego samopoczucia mogę jedynie dopisać: "oby dniem wskrzeszenia był"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz!
    Bedziem udostempniać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieram się w sobie, bo to jest trudne.

      Usuń
  3. Per aspera ad astra. Gratulacje, że się skończyło i to pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń