13 lipca 2017

2405

W moim pięknym mieście, roboczo zwanym "tą wsią, gdzie mieszkamy", dystrybuowany jest bezpłatnie miesięcznik, którym jestem zafascynowana do granic wytrzymałości.


Za każdym razem, gdy odkrywamy kolejny numer w skrzynce pocztowej, porzucamy wszelkie czynności - choćby nie wiem, jak pilne były - i biegniemy czytać. Zawsze zaczynamy od tego samego miejsca...


Jeszcze nigdy się nie zawiedliśmy, bo lokalni reporterzy czuwają, by nie umknęło im najmniejsze zdarzenie niepożądane. Dziś do łez wzruszenia doprowadził mnie następujący przypadek:


Cóż za zmotywowany człowiek, naprawdę.

Mamy też kronikę strażacką (6 czerwca na ul. Wandy nasi dzielni strażacy uwalniali kota ze rury kanalizacyjnej - trochę martwi mnie słowo "uwalniać", bo sugeruje niepowodzenie), porady prawne mecenasa Orzeła (w tym miesiącu dokonujące wtórnej wiktymizacji ofiary wyłudzenia, ale ufam, że w zbożnym celu), informacje o pakiecie 500+, dofinansowaniu wymiany pieców, dyżurach radnych, pełen radości artykuł o tym, jak cudownie jest mieszkać w Imielinie, czego cała Polska może dowiedzieć się z anonimowej ankiety, ostrzeżenie przed Tour de Pologne, informacje szkolne, przedszkolne czy żłobkowe, a także kulturalne i sportowe. W Kurierze zamieszczanych jest wiele szalenie pożytecznych informacji, a moją najulubieńszą (zaraz po rzeczonej kronice policyjnej) w tym miesiącu stało się sprawozdanie z Festynu farskiego.


Niespodziewana pralka. To musiało być święto.

***

Tak, troszkę się naśmiewam, ale przysięgam, że czytamy każdy numer od deski do deski. Co prawda regularnie myślę, żeby się odezwać do osób odpowiedzialnych i zobowiązać, że będę im to wszystko pisała, byle wyrzucili obecnych grafomanów, ale po chwili namysłu się powstrzymuję, bo na co bym czekała cały miesiąc?! Życie nie byłoby już takie samo, gdyby do moich rąk co rusz spływały raporty policyjne z interwencji w stołecznym mieście Imieliniu. Może i byłoby śmieszniej, ale innym. Mnie za to wcale. Więc biorę głęboki wdech i rozpoczynam oczekiwanie na numer sierpniowy.

***

Gdybyście chcieli przejrzeć cały numer naszej lokalnej prasy, to zapraszam serdecznie! Jest dostępny w wersji elektronicznej. Polecam Księgę Wyjścia. Mieszkańców na ulicę. Miłej lektury.



4 komentarze:

  1. Pewnego razu wybieram sobie radośnie i niewinnie książki w naszej gminnej bibliotece, aż tu umyślny wnosi stos świeżej lokalnej prasy. Pani bibliotekarza rozrywka paczkę i zwraca się do mnie: CZY MA PANI POWIĄZANIA?
    Zdębiałam.

    A to po prostu nasz gminny organ tak się wabi,uf.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak się będziesz naśmiewała to sama wystąpisz jako bohaterka kroniki policyjnej - Joanna ES. a sprawca nieznany ( może tylko oplwa..)

    OdpowiedzUsuń