28 maja 2015

2090

Nie gniewajcie się, że uporczywie milczę, ale jestem tak strasznie zmęczona...

Wczoraj wybiło mi bezpieczniki na widok mężczyzny z wiertarką, z której końca ściekało - ekskjuzelemo - gówno. Oto kał stał się kroplą, co przepełniła czarę. (Każdy ma taką czarę i taką zawartość, na jaką sobie zasłużył). Było koło 19, ja - złachana do granic - usiłowałam wrócić do domu i coś zjeść, a tu, imaginujcie sobie, gówno. Coś mi pękło w środku.

Ofiarą tej sytuacji stał się, zupełnie niechcący, mój najmłodszy pracownik. Napatoczył się, a ja byłam akuracik zmiętą i zabeczaną szmatą w kącie. Gulgoczącą coś w stylu, że już nie dam rady. I umrę. Napatoczył się, że tak powiem, telekomunikacyjnie. Jako że jest chłopcem wrażliwym, zapragnął natychmiast pomagać. Niniejszym stał się pierwszym na świecie obrzuconym gównem mężczyzną, który - miast wrzeszczeć i uciekać - wyrażał dobrą wolę. Taki jasny promyczek pośrodku bagna, w jakim jestem uprzejma tkwić.

Drugi raz pobeczałam się dziś w pracy. Na szczęście dla jego systemu odpornościowego, młody człowiek został wcześniej odesłany do domu. I  nie musiał uczestniczyć w tej żałosnej sytuacji po raz wtóry. W dodatku osobiście.

W ogóle jest tak dobrze, że stałam się szczęśliwą posiadaczką kołnierza Schantza.


Jest schantza, że mi głowa nie odpadnie.

28 komentarzy:

  1. Asiu...przytulam...będzie lepiej...K..WA MUSI W KOŃCU BYĆ!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa, tak, kawy Łoterlu!

      :*

      Usuń
    2. Kawy! Koty już ma. Jedno i drugie terapeutyczne, niech się skumulują!

      Usuń
    3. Kawa mnie uspokaja. I fajka. I kot. Zwłaszcza gdy się myje.

      Usuń
  2. Asiu, ściskam! Czy czego tam Ci trzeba to ślę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro mi bardzo... coś przeoczyłam? czemu kołnierz? takie bóle szyi??? myślałam, że rehabilitujesz rękę??

    Pewnie że nic tak nie wkur...ia jak cudze mądrzenie, ale... masz teraz dużo stresu (w sumie zawsze jest jakiś, z nielicznymi przerwami na oddech), kredyt, dom, zdrowie swoje i rodziców...
    Ja w stresie nie mogłam pojąć skąd takie straszne bóle głowy, szyli, pleców, drętwienie rąk.
    Okazało się że to bruksizm, ale nie zgrzytam w nocy zębami, tylko je tak strasznie zaciskam, że w ciągu dnia mam te wszyskie bóle. Odkąd noszę szynę na zęby na noc jest lepiej, co prawda nie tak romantycznie ;) ale co tam.

    Piszę, bo to ciężko stwierdzić, bo zęby nie były starte, więc nie od razu się spostrzegli co i jak. A ja mam aż policzki przygryzione od środka!!

    Więc może stąd ew. bóle szyi, głowy itd??? Jeśli to to, bo nie wiem czemu kołnierz?

    Sorry jeśli się wymądrzam..

    Płacz w pracy :( znam... niby się nie powinno, nieprofesjonalne itd, ale do cholery nie jesteśmy robotami!

    Buziak, Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palce były od szyi. Są znaczy. Cały czas, ale już wiem, jak sobie ulżyć time to time.

      Usuń
  4. ale...skąd to gówno??? i skąd ten kołnierz??? też byłam ostatnio na etapie drętwienia ręki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Na jaki adres wysłać muffinki? Albo brownie? Ewentualnie ciasto marchewkowe?
    Jesteś bardzo dzielna. Przytulam.
    PpM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaa!!! Przegapiłam to!!! Wysyłaj natychmiast. Wszystkie pozycje!

      Usuń
  6. Mocno ściskam Cię Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z uwag na rozmiar musisz to zrobić dwukrotnie :)

      Usuń
  7. Już trzy razy próbowałam, Twój blogasek mnie nie wpuścił, ale nie poddaję się (może wczoraj zbyt dokładnie zablokowałam swojego lapka przed ciasteczkami i wyczyściłam pamięć cache, sprawdzę zaraz).
    JESTEŚ WIELKA. Płacz jest dowodem siły, nie słabości. To refleksja, inne spojrzenie, wrażliwość, naturalna reakcja. Płacz przynosi ulgę. Spokój. Wyciszenie. Sprawia, że potem człowiek staje się silniejszy, ociera łzy, wstaje, zbiera rozbitą duszę z podługi (chciałam napisać "do kupy", pardon) i zastanawia się, jak podejść drugi raz. Powtórzę: Jesteś Wielka. Z tymi wszystkimi rzeczami na "K", żywimi i nieożywionymi. Z poczuciem humoru. Z dystansem. Ze łzami. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bidusiu, przytulam i głasku,głask.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera, taki kolnierz nosic... To jak se masz golnac, nawet glowy nie przechylisz i sie wodka zmarnuje. Tudziez inne trunki. Moja rada: zdejmij kolnierz, golnij sonie, naloz kolnierz i idz spac. A rano niech cie budza kawusia, bukietem i cieplymi slowy. :)
    To ja, anonimowy gall bylam. Jakby co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Szefowi, żeby nie zapomniał kwiatów ;))))

      Usuń
  10. Ściskam współczująco!
    w kołnierzu nadzieja; zajmij się stylizacją jego. Widziałam osoby, które owijają kołnierz koronkami, udając się na bal, bawełną indyjską idąc na targ.Jedwabiem nie polecam, bo rzepy go masakrują, ale riuszki i kokardki? W ogóle załóż stosowny blog szafiarsko-ortopedyczny i porzuć myśli płoche. Uściski powtórnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ zawsze noszę z przekonaniem (i zaraz znajdują się naśladowcy), natychmiast postanowiłam odziać kołnierz w misie. Jestem z misiów znana. Wszakże.

      Usuń
  11. o matko, trzymaj sie Waterloo! Ale tez wyraze, jak poprzedniczki, zdziwienie kolnierzem: od reki przeszlo na szyje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas tam było. RTG prawdę ci powie.

      Usuń
  12. no proszę doszli do wniosku że odcinek szyjny winien jest drętwieniu ? czy dalej próbują ? bo u mnie doszli do nader nieciekawych wniosków , co gorsze po pełnej diagnostyce mieli rację także może zabrzmi to niedorzecznie ale życzę Ci tego żeby to kręgosłup był winien drętwieniu
    poza tym płacz jest oczyszczająco regenerujący :-)

    OdpowiedzUsuń