9 czerwca 2015

2091

Żyję (dzięki, doro).

W piątek umowa kredytowa. W kolejny czwartek notariusz.
Muszę jeszcze tylko w tym tygodniu:
- jechać z Cześkiem do okulisty,
- kupić prezent na urodziny Dzikowi,
- odbyć urodziny Dzika,
- jechać z Zośką na USG,
- obskoczyć fryzjera,
- zafarbować włosy,
- przestać marzyć o hennie i ją zrobić,
- załatwić ojcu dofinansowanie na sprzęt ortopedyczny,
- spotkać się z mamąPiotra na długie Polek rozmowy (to akurat jest jasny punkt)
- przypilnować remontu piwnic,
- zrobić księgowania do wspólnoty,
- zobaczyć się z rodzicami,
- zawieźć ojca na kontrolę do lekarza,
- zbilansować środki we wspólnocie i zaplanować wydatki co do grosza,
- popracować z dziewczynami nad nowym MbL-em,
- zaplanować remonty w domu i mieszkaniu,
- zacząć przygotowywać pakowanie,
- ogarnąć do końca garaż (piwnica, na szczęście, wysprzątana),
- nie zwariować.
A oprócz tego normalna praca. I normalne życie.
Teraz Państwo rozumi, że blog jest gdzieś w okolicach piątej rano.

To idę na pocztę.

31 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za szybkie odfajkowanie kolejnych punktów i powrót na blogaska łono!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Bo tęsknię po Tobie.

      Usuń
    2. To było zaiste motywujące :)
      [Nie mów IM, że gadamy przez telefon i piszemy maile ;) ]

      Usuń
  2. Ja robiąc takie listy dodaję jeszcze jakiś przyjemny punkt do w miarę szybciutkiego zrealizowania - wypić kawę dajmy na to. Wtedy odhaczam go jako wykonany bez problemu, a kolejne już jakby łatwiej i przyjemniej idą za jego przykładem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesz uwzględniłam mamęPiotra. Było BOSKO.

      Usuń
  3. Wielkieś mi uczyniła pustki w Feedly'm moim moja Łoterlo tym zniknięciem swoim! A ja tęsknię, ino po cichu, bo sama zalatanam jak ten Burek za ogonem - z zaangażowaniem aczkolwiek bez sensu większego.
    Ogarniaj to wszystko, ja kciuki poczymam, żeby się dało ogarnąć i poczekam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Włączam turbo w trzymaniu kciuków, bo widać już koniec (vel początek;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turbo powiadasz... Masz jakieś zbędne? Bo ja Cię podziwiam.

      Usuń
  5. Słyszałaś łoskot spadających kamieni z mojego serducha? Już chciałam chwytać za telefon, wyśledzić Prezesa bądź wysłać Mecenasa z misją zwiadowczą ale złamało chłopa na pół i zalega w domu. Nooo kochana kolejnom razom proszę wpisać cokolwiek na blogasku choćby pocałujta mnie ludzie w wiadome miejsce, bom była wielce zmartwiona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzikowi kup spidermana. Ma te przewage nad plastikowym kanarkiem w plastikowej klatce, ze nie wydaje elektronicznych dzwiekow. - to mowilam ja, kaczka, ktora ma przed soba trzy imprezy urodzinowe dla mlodziezy w wieku lat piec-szesc i dzieki temu, wie na co jest branie :-)
    (No, chyba, ze tak jak Ryfka Dziku chcialby rozowa sukienke z cekinami?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa też maraton urodzinowy odbywa, w kręgach zbliżonych do Jej Wysokości rządzi i jest pożądane LEGO, lego, leegoo mamo... A plastikowy ptaszek taki se, Anonimowa hoduje bezklatkowo... A i niestety na drogę kredytowania nieruchomości właśnie wstępuje więc rozumie i tęskni i łka z powodu posuchy blogaskowej, hlip, hlip

      Usuń
    2. Dzik zażądał latawca. Oraz gier edukacyjnych. Taki wyuzdany.

      Usuń
  7. Rozumi i czyma palce za niezwariowanie i całokształt przedsięwzięć.
    Bo przedsięwzięłaś przedsięwzięć moc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak zawsze. Nie pracuję tylko, gdy śpię.

      Usuń
  8. Gdzies w okolicy czwartku odloz wszystko na 20 minut i pomysl o przygotowaniach do Swiat Bozego Narodzenia w Nowym Miejscu, potem wiosna w ogrodzie - kwiaty czy warzywa?, juz teraz zaopatrzcie sie w meble ogrodowe, szkodac tracic lata. A potem po prostu wczesniej wstaniesz, zeby dluzej nic nie robic. Trzymam kulasy, bedzie git.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja tak daleko nie planuję.
      Chociaż, nie powiem, przyłapałaś mnie na wizji duuuużej choinki :)

      Usuń
  9. eee, mnie się widzi, że wymówek szukasz ;)

    trzymam kciuki za sprawną transakcję i przeprowadzkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozhuśtałam kończynę. Podejdź. Trafię.

      Usuń
  10. eeee, no przecież to chyba jedna wizyta:
    - obskoczyć fryzjera,
    - zafarbować włosy,
    - przestać marzyć o hennie i ją zrobić.

    Dzięki czemu robią się dwa miejsca wolne na inne, ważne rzeczy! Alem Ci pomogła! Ha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ales to sprytnie wymyslila Monia! Jedno miejsce dla mnie, drugie dla ciebie. Takie jestesmy wazne, c'nie?

      Usuń
    2. Prawda? :)
      Ja się tylko dziwię, Kaczko, żeśmy się nie uplasowały na pierwszej pozycji.

      Usuń
    3. Rozmarzyła się nad byciem wypasioną do tego stopnia, by farbować i hennić u fryzjera miast w łazience.

      Usuń
  11. Podziwiam Cię dziewczyno za siły do działania :-) Do roboty!

    OdpowiedzUsuń