9 października 2016

2361

Wczoraj przyjechali do nas goście. Nie jest żadną tajemnicą, że nasze zwierzęta uwielbiają wszystkich gości i natychmiast stawiają się tłumnie, by witać wchodzących: przechadzać się wielokrotnie tam i z powrotem w celu zwrócenia na siebie uwagi i załapania się na głaski (koty) oraz szaleńczych hopsasów, tarzania się po podłodze i włażenia na głowę w celu zwrócenia na siebie uwagi i załapania się na głaski (psy). Każdy ma taki środek wyrazu, na jaki sobie zapracował.

Wczoraj Lesiek przebił wszystko.

Z tego szczęścia, że oto zjawiły się trzy nowe osoby, w dodatku prozwierzęce i chętne do pieszczot, rozpędził się z kwikiem i... jednym zwinnym susem znalazł się na stole! Z uwagi na moją reakcję (wrzask i gwałtowne wymachy wszystkimi kończynami), przebiegł po nim (2 metry), zeskoczył z drugiej strony i bez kompleksów kontynuował taniec-połamaniec.

Kto mi podrzucił tego psa?!

7 komentarzy:

  1. Niezła atrakcja :D
    Czy stół był już zastawiony?

    OdpowiedzUsuń
  2. Leśniewski z tego szczęścia przesadził na całego, ale nie rozumiem tego pytania :))

    OdpowiedzUsuń
  3. he he he ;) i mnie zainteresowała ewentualna zastawa stołowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chłopak ma fantazję iście ułańską:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiedz mi tylko, że koty nigdy na stół nie wskakują. To czyja szkoła hę? Bezcenna atrakcja dla gości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się pytam kto szkolił tego psa, no kto? Tak niedokładnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie! Na stole należy zawarować, a nie od razu przebiec. Tako rzecze agility.

    OdpowiedzUsuń