5 marca 2017

2393

Wysłuchałam z uwagą i prawdziwą przyjemnością podrzuconej mi przez brata audycji Dwójki Polskiego Radia i poczułam nostalgię, jakiś wewnętrzny smutek i rozczarowanie.

Z jednej strony uświadomiłam sobie, jak rzadko mam ostatnio okazję rozmawiać o sprawach absolutnych. Jak rzadko mam okazję rozmawiać o literaturze! Prawie wcale, poza domem własnym oraz rodziców, nie rozmawiam o książkach! Książki nie są tylko do czytania, na Boga! One są od zmieniania nas w nas, a to zakłada dyskurs, dzielenie się, a więc mnożenie znaczeń i sensów. I nie ma w tych działaniach matematycznych żadnego paradoksu. W jakimś nienamacalnym zupełnie momencie przekroczyłam ów próg mieszczańskiego poczucia bezpieczeństwa, o którym mowa w audycji. Żal i tęsknota.

W chwilę później nadeszła refleksja, że nie tylko mam ochotę, by rozmawiać o sprawach - że tak je nazwę - wyższych, ale potrzebuję w tej dyspucie zająć pozycję ucznia. Czyli jednak tęsknię za autorytetami! No i ciagle, niezmiennie mam apetyt na wiedzę oraz coraz większą świadomość, że w miarę upływu lat tej wiedzy coraz więcej, a czasu coraz mniej. Od tej myśli już tylko krok do truizmu niemalże: oto własne życie udowodniło mi prawdziwość twierdzenia "wiem, że nic nie wiem".

Zupełnie nie potrafię sobie uświadomić, kiedy z pozycji ucznia zostałam przesunięta, niejako wbrew mojej woli lub w stanie nieświadomości, do roli mistrza. Zawsze śmieszyło mnie, że ludzie przychodzą i pytają o opinię czy radę kogoś takiego, jak ja. Teraz zaczęło mnie to dodatkowo przerażać i rozczarowywać. Zrozumiałam bowiem, że powrót do poprzedniej sytuacji może być absolutnie niemożliwy. Jak nie zasiądę już w szkolnej ławie, tak coraz mam mniejsze szanse, by trafić w środowisko osób, które zobaczą we mnie nie panią Joannę w wieku silnie postbalzakowskim, ale ciekawą Joasię z otwartą głową. I zechcą coś do tej głowy wcisnąć.

I to jest, Moi Drodzy, jak się okazało, post o przemijaniu.
Czy więc całkiem bez mojej woli znalazłam się w świecie po apokalipsie?

11 komentarzy:

  1. No weź! Trzeba sie zacząć obracać w odpowiednim towarzystwie - np. w klubie seniora będziesz tą młodą i postrzeloną Asią. Wiem, co mówię, czasem bywam na spotkaniach ngo-sów, gdzie są panie z Uniwersytetu Trzeciego Wieku i Klubu Emeryta i traktują mnie, jak Smarkatą, Ktora się Nie Zna *:). A jesteśmy chyba z tego samego dobrego rocznika.

    *Przynajmniej do czasu aż się nie dowiedzą, jaki mam zawód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zawożę gdzieś mamę i jej przyjaciółeczki.

      Usuń
  2. Asia, zacznijmy od tego, że książki są do czytania, a nie do układania w kupki zakupowe...a ty chcesz jeszcze o nich rozmawiać? - żart;) i wiesz co? Bycie autorytetem chyba nie jest tak uciążliwe, jak bycie "celebrytkom". Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej. Wszyscy od ciebie oczekują, żebyś powiedziała coś mądrego.

      Usuń
  3. Dwa lata przed pięćdziesiątką (która obecnie stała się ciałem) zaczęłam spełniać marzenie. Z redaktorki stałam się wydawczynią. Książek, całkiem prawdziwych książek. Wszystko, od nazwy firmy po koncepcję serii małych form, wymyśliłam sama. Kryzys wieku średniego - powiedziało mi młodsze dziecko jakiś czas temu, akurat to dotyczyło tańca latino, ale trzyma się w mocy.
    Nie wierzę w apokalipsę. Albo inaczej - ona trwa cały czas, od początku świata chyba. Przez ostatnie sto lat jest gęściejsza, co pewnie ma znaczenie.
    Ale jestem przy narodzinach cudzych książek, przy narodzinach piękna. I mogę sobie być egzaltowana, naiwna, ale tak to czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przysięgnij mi tu zaraz na wszystkie świętości, że zatrudniasz porządnych redaktorów i korektorów.

      Usuń
  4. zupełnie nie w temacie książek poczułam jesienią przygnębiające przemijanie - na paintbalu -uwierzysz? Myślałam że ja tak między atrapami budynków,okopów itd. będę chicać z otaczającą młodzieżą jak 25 lat temu ... a tymczasem przy pierwszej przeszkodzie padłam i udawałam nieżywą jak opos z leccie dalej ja zabezpieczam na ustach. Było mi głupio i wstyd ...a potem nadejszła refleksja o przemijaniu,którego do tej pory jakoś nie zakodowałam ...Okropnie uświadomić sobie że jak już są finanse i czas(?) to brakuje tego młodzieńczego braku przezorności entuzjazmu takiego tu i teraz - spontan po prostu. Nagle poczucie bezpieczeństwa stabilizacja przezorność jest ważniejsza- tak chyba nadchodzi(nadszedł)kryzys wieku średniego - czy z tym jakoś się walczy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi akurat nie przeszkadza, bo nie biegam, a debilizm nie jest uwarunkowany wiekiem. Taki skrót myślowy od: młode to i głupie.

      Usuń
  5. Rozumiem Twoje tęsknoty Joasiu.

    OdpowiedzUsuń