20 marca 2017

2395

Uprzejmie informuję, że różnica pomiędzy zużyciem prądu w marcu ubiegłego, a tego roku - a wzięłam pod uwagę wyłącznie stawkę zmienną (bez opłaty za przesył i innych, złodziejskich manipulacji) - wynosi na niekorzyść 2017 - 5,35 zł.

Oczywiście może to zależeć od różnych czynników. Np. w lutym obu lat mieliśmy zużycie identyczne co do 1 kWh, a przecież wymieniliśmy część źródeł światła na ledowe. Albo świecimy więcej, albo przybyły pożeracze prądu (i nie mam tu na myśli suszarki, bo jej jeszcze nie było). Zasadniczo utrafić w punkt się nie da, ale mamy rząd wielkości. Zatem obalam niniejszym mit o drożyźnie. Załóżmy nawet, że cała ta kwota należy do suszarki - a będę rzecz badać dalej - to nam daje zawrotną kwotę w zaokrągleniu...

65 zł ROCZNIE.

I to pod warunkiem, że w lecie brudzimy tyle, co w zimie i wszystko suszymy w suszarce. Pomnożyłam rzeczonego piątala z groszem przez dwanaście.

Podsumowując:

  1. nie mnie,
  2. nie niszczy,
  3. nie żre prądu
  4. i tak, nadal jest głośna, a to się nie zmieni.
Więc kto tam ma jeszcze wątpliwości, tego ich pozbawiam. Grzejcie ku sklepom z suszarkami - jednymi z najlepszych przyjaciół pani domu. Szczególnie tak chujowej, jak ja. Howgh.

16 komentarzy:

  1. Wiedziałam od początku że tak będzie! Mnie niezmiennie od 10 lat cieszy i zadziwia ilość syfu wyjmowanego z pojemnika ! Mam satysfakcję jak to widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkłaczanie mnie jara jak żołędzie dziką świnię.

      Usuń
  2. Moge nie miec racji, ale cos mi mowi, ze to raczej zelazko moze pochlaniac wiecej elektrycznosci niz suszarka. Dodatkowo wspomne, ze przy zelazku trzeba stac i nim machac, suszarka macha sama, w czasie kiedy czlowiek moze sie oddac slodkiemu nicnierobieniu lub robieniu sobie dobrz, co kto woli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam kupuję ciuchy z uwzględnieniem opcji "bez prasowania". Tak samo kupuję naczynia: "do mycia w zmywarce". Wyrosłam z eleganckich zdobień talerzy. Białe, gładkie z IKEi, do zmywary, są jak ta lala.

      Usuń
  3. No paczpani to ja wyroslam z tych samych rzeczy,co Ty!
    Natomiast zelazka nie uzywam, gdyz to niemal zabojcze narzedzie. Ostatnio (prasujac tak wymieta koszulke, ze nie dalo rady jej zalozyc) trzymajac zelazko w prawej dloni oparzylam nim sobie wierzch tejze prawej dloni. Solidnie.
    Nie wiem jak. Jakos.
    Nie tkne gada. Zelazka znaczy.

    A Ty wciaz o glosnej pracy suszarki! Ja nie pojmuje. Dla mnie to wciaz muzyka dla ucha.

    AgulaW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agula, u mnie maz czasem uzywa zelazko. Ja kilka lat temu chcialam rozprasowac jakies fabryczne zagniecenia i nawet deski nie potrafilam rozlozyc. W czarnej rozpaczy polozylam cholerstwo (deske) na stole kuchennym i tak chcialam prasowac, ale Wspanial (maz znaczy sie tarzajac sie ze smiechu otworzyl deske). Potem doradzil, ze aby rozprasowac takie zagnicenia to do zelazka trzeba wlac wode, "ale ze gdzie te wode?" zapytalam rezolutnie:))) Wlal i woda sie natychmiast wylala, bo sie okazalo, ze do tego to jeszcze trzeba tam jakims pokretlem pomerdac, zeby sie ustrojstwo wlaczylo. Nie to nie na moje nerwy:)))

      Usuń
    2. :)
      Totez ja takze kupuje w opcji bez prasowania.A koszulke prasowalam na kanapie!
      Stardust (prywata) czytam Twojego bloga odkad go zalozylas. Kiedys komentowalam nawet, ale jam anonim bez kont, wiec teraz nie komentuje.
      Pzdr.
      AgulaW

      Usuń
    3. Agula, przepraszam za tych anonimow, znaczy za likwidacje mozliwosci komentowania przez anonimow, ale juz mialam dosc.
      Natomiast milo wiedziec, ze czytasz:) Dziekuje.

      Usuń
  4. Ja nadal durna prasuję wszystko, albowiem chorobliwie nie cierpię wymiętolonych szmat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natręctwa właściwie dość dobrze poddają się leczeniu ;)

      Usuń
  5. ale jak "nie mnie"? Niemozliwe. Wyciagasz uprasowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wybierzesz program "do szafy" albo "na wieszak", a potem wyciągniesz rzeczy po zakończeniu suszenia i poskładasz ciepłe, to będą wyglądały znacznie lepiej niż ściągnięte ze sznura, choćby dlatego, że są o niebo miększe. Naturalnie nie będą wyprasowane, ale gdy ktoś wymyśli urządzenie, które upierze, wysuszy, uprasuje i odniesie do szafeczki - osobiście ufunduję mu nagrodę.

      Piszę o tym dlatego, że panuje jakieś ogólne przekonanie, że suszarki strasznie mną rzeczy. To nieprawda. Bluzkę koszulową natomiast będziesz musiała wyprasować. Co zapewne czynisz również po ściągnięciu jej ze sznurka.

      Usuń
    2. Nie mam bluzek koszulowych:). Czuję się namówiona na suszarkę. Mieszkam sama i mam zmywarkę do naczyń. Wiesz ile uwag wysłuchałam na ten temat? Mnóstwo. Jak kupię suszarkę, to ją chyba schowam.

      Usuń
    3. Ludzie uważają, że single nie maja prawa do tych wygód, które przysługują osobom zamieszkującym w grupach. Pewnie chodzi o to, że leżysz, nic nie robisz i jeszcze chcesz, żeby Ci się naczynia same zmywały, a pranie samo schło. Toż to wstyd. Skoro mieszkasz sama (co jest podejrzane, pewnie chłopa nie umiałaś utrzymać przy sobie, to Twoja wina), przynajmniej powinnaś się jakoś umartwiać.

      Zasadniczo chodzi o to, żeby Ci nie było za wygodnie. Skoro sąsiadowi zdechła krowa, to Tobie też powinna.
      Będziesz zadowolona z suszarki. Tylko nie kupuj kombajnu.

      Usuń
  6. No i mnie też namówiłaś. Tylko muszę ją wsadzić dzieciom do szafy, bo nigdzie indziej nie mam miejsca. Może to stać w szafie, czy musi na wolnej przestrzeni? No i jakbyś mi wymiary podała, albo model, to sobie wyguglam.
    Koza

    OdpowiedzUsuń