9 października 2017

2422

Skończyłam "Małe życie" Hany'i Yanagihary.

Skończyłam, a czytałam ją baaardzo długo. Nie bez powodu. To jest trudna książka. Ale wywarła na mnie takie wrażenie, że postanowiłam się tym z Wami podzielić.

Siedzę nad wirtualną pustą kartką i nie wiem, od czego zacząć. Nigdy jeszcze nie przeczytałam takiej powieści i nie wiem, czy jeszcze kiedyś na podobną trafię. To książka, która sięga gdzieś do głębi człowieczeństwa. Sięga pazurami i szarpie. Czytałam ją bardzo powoli i z przerwami. Na poczatku była trudna - mnóstwo splątanych wątków, za którymi nie potrafiłam nadążyć i o mało się nie poddałam. Nie dawałam rady w papierze, kupiłam audiobooka. Ogłosiłam nawet na fejsie, że to moje największe rozczarowanie, ale zachęcono mnie do wysiłku, więc podjęłam go raz jeszcze i nie żałuję.

To jest dzieło wielkich sprzeczności. Znajdziecie w nim wyjątkową, bezinteresowną i cudownie piękną, choć bardzo trudną miłość. Nie tylko w relacji partnerskiej, ale też rodzicielskiej. Znajdziecie przyjaźń, o jakiej każdy z nas marzy: na dobre i na złe, zwłaszcza na złe. Znajdziecie dramat ludzkich losów i zło, od którego coś w człowieku pęka. Płakałam czytając tę książkę. Płakałam wiele razy. Z bólu, ze wzruszenia, ze złości, z bezsilności. Nie żałuję ani jednej łzy.

Przerywałam również czytanie, ponieważ wiele razy chciało mi się wymiotować. I doszłoby do tego, gdybym nie robiła przerw. Krzywda, jakiej doświadcza główny bohater, zło - najczarniejsze, najpodlejsze, najgorsze, jakie tylko można sobie wyobrazić, niezasłużone w niczym - zmuszało mnie do odpoczynku. Musiałam odpocząć, żeby nie zwariować. A jednocześnie nie mogłam przestać czytać i to kolejna sprzeczność tej pozycji. Chciałam ją rzucić i nigdy nie wracać, ale nie mogłam, bo działała na mnie niczym magnes.

Prócz nieprawdopodobnie wyjątkowej opowieści, książka ta ma również znakomitą konstrukcję. Autorka świadomie i po mistrzowsku żongluje czasem przeszłym i teraźniejszym, niesłychanie sprawnie porusza się między osobami dramatu, w cudowny sposób opowiada rzeczywistość i te opisy są jak utkane z motylich piór na kanwie ludzkiego istnienia. Bez nich całość nie miałaby sensu. W zachwyconym milczeniu oglądamy przyrodę, architekturę, sprzęty, wyposażenie wnętrz, ubiór postaci, składniki potraw... Istne laboratorium ziarenka piasku.

Głównego bohatera znamy przez całe jego życie, choć opowieść nie toczy się liniowo. Złapałam się na tym, że raz myślę o Judzie jako o małym dziecku, innym razem o młodzieńcu, jeszcze innym o moim rówieśniku, a w końcu Jude jest już ode mnie starszy, ale te jego wcielenia są mi bliskie bez względu na moment akcji. Jude stał się częścią mnie na zawsze i na pewno nie rzucam słów na wiatr.

Czy ja Wam tę książkę polecam? Boże... Nie wiem. Z jednej strony całe moje jestestwo krzyczy: TAK!!! KONIECZNIE!!! NATYCHMIAST!!! Z drugiej jednak byłoby nieuczciwe, gdybym Was nie ostrzegła. Jeśli jesteście w dołku, osłabieni, coś Wam się nie układa - odłóżcie życie Jude'a na później. Mogę sobie bez trudu wyobrazić, że czytanie ośmiuset trudnych stron na niewłaściwym zakręcie życia może z nigo po prostu wywalić.

Ktoś mi powiedział: "Znam osobę, która po skończeniu czytania natychmiast obróciła książkę i zaczęła ją czytać od początku". Wiecie, co zrobiłam, przeczytawszy tę książkę?
Natychmiast zaczęłam ją czytać od początku.
Naprawdę.

Bo to jest książka, która zmienia człowieka na zawsze.

9 komentarzy:

  1. Dzieki, z Twoja rekomendacja i po przeczytaniu recenzji na Amazon juz kliknelam i mam :) Pewnie tez bede dlugo czytac, ale skoro wszyscy twierdza, ze warto to musi byc warto.
    U nas na Amazon ta ksiazka ma az 3111 recenzji napisanych przez czytelnikow i ogolny wynik jest cztery gwiazdki co przy takiej ilosci opinii jest bardzo wysoka ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłużona, choć wyznam Ci szczerze, że ja dałabym więcej.

      Usuń
  2. Mnie bardzo, bardzo wciągnęła, choć ostatnie sto stron przepłakałam. Ale rzeczywiście wrażenia są różne.A teraz wychodzi u nas nowa książka tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właściwie stara książka tej autorki, a konkretnie - jej pierwsza. Z jednej strony mnie kusi, a z drugiej się boję.

      Usuń
  3. Życzę sobie być kiedyś w wystarczająco dobrej kondycji, żeby móc po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo pomyślałam. Ech...

      Usuń
    2. martuuha: Przyjedź do mnie na miesiąc, będziesz miała dwa w jednym.

      Milo: Obie przyjedźcie, będzie wesoło.

      Usuń
  4. Przeczytałam kilka miesięcy temu i też zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zaraz po przeczytaniu pomyślałam, ze coś mi w niej nie pasuje - napisała ją kobieta, a w książce prawie nie ma kobiet (wśród głównych bohaterów0. Potem dotarło do mnie, że to nie ma żadnego znaczenia, bo sposób myślenia, działania i właściwie cały świat tam opisany, pokazuje raczej kobiecą perspektywę. A może po prostu ludzką...

    OdpowiedzUsuń