17 października 2017

2425

Na Facebooku trwa akcja #metoo. Osobom, które nie korzystają, wyjaśniam, o co chodzi. Otóż każda kobieta, która zechce, a czasem i mężczyźni, umieszcza na swoim wallu następujący tekst:
#Jateż
*Jeśli wszystkie kobiety, które były kiedyś napastowane lub/i molestowane seksualnie napisałyby "Ja też" w statusie, być może pokazałybyśmy ludziom, jaką skalę ma to zjawisko.
(więc kopiuj i wklej!)
#MeToo
*If all the women who have been sexually harassed or assaulted wrote "Me too." as a status, we might give people a sense of the magnitude of the problem.
(so copy and paste!)

Niektóre po prostu piszą: ja też. Niektóre opowiadają swoje historie. Czasem ogólnie, czasem ze szczegółami. Wiele z nich pisze, że powiedziało o tym pierwszy raz w życiu, inne - że skarżyły się swoim bliskim, ale je zlekceważono, więc nigdy nie wracały do tematu. Odzywają się też faceci, bo oni też bywają ofiarami przemocy seksualnej. Piszą w końcu tacy mężczyźni, których przeraziła liczba wyznań wśród znanych im kobiet, w wyniku czego poczuli się jak szmaty. Zwykle nie wiedzą, co powiedzieć, ale tak naprawdę nie trzeba mówić niczego szczególnego. Bardzo ich szanuję za tę odwagę.

Na początku nie chciałam w tym wziąć udziału z dwóch powodów:
1. bo to bardzo bolesne i nawet myślami nie chciałam nigdy do tego wracać,
2. bo uważam, że nie ma na świecie kobiety, która nie została dotknięta jakimś przejawem molestowania.
Nie chcę, żeby ktoś mi udowadniał, że go to nie dotyczy. Jeśli jesteś jedną z trzech kobiet, które przeszły przez życie suchą nogą, to super. Mam nadzieję, że tak już pozostanie i z całego serca Ci tego życzę. Pamiętaj, że wzięcie udziału nie jest obowiązkowe. Możesz nawet udawać, że Cię to w ogóle nie obchodzi. Wręcz może Cie to nie obchodzić. Naprawdę. Mnie też niektóre rzeczy nie obchodzą.

Hasztag (użycie krzaczka z jakimś tekstem) na Facebooku powoduje, że można łatwiej dotrzeć do postów publicznych otagowanych w ten sposób. Wpisuje się konkretny hasztag w pasek wyszukiwania i uzyskuje wynik w postaci wszystkich otagowanych tak wypowiedzi w jednym miejscu. Przeczytałam już chyba wszystkie wypowiedzi znajomych kobiet, więc wrzuciłam w wyszukiwarkę i zaczęłam czytać opowieści obcych osób. Wiecie, co mnie najbardziej uderzyło? Mnóstwo kobiet, bardzo młodych, młodych, starszych i mocno starszych pisze o tym, że pierwszy raz było molestowanych seksualnie jako maleńkie dzieci. Że nie rozumiało, co się dzieje, ale czuło, że to jest złe. Że molestowali najczęściej mężczyźni im znani, bliscy, członkowie rodziny, ojcowie, dziadkowie. Płaczę nad tymi tekstami, bo one są tak straszne, że nie potrafię znaleźć żadnych słów. A potem trafiam na otagowany tekst, że feministki wymyśliły sobie nową akcję, bo są brzydkie, grube, wstrętne i nikt ich nie chce. Trafiam na teksty kobiet, które piszą: "Nie byłam nigdy molestowana, czuję się brzydka, hahaha". I chce mi się wymiotować.

Do kogo to mówicie?! Do czteroletnich dziewczynek?! Do tych małych dzieci, które ciagle tkwią skulone w kącie naszych serc, a które doznały krzywdy tak wielkiej, że nigdy się z niej nie podniosły?! Że znalazły tylko jeden sposób, by żyć dalej: wyparły albo udają, że to wszystko się nie wydarzyło?! Do kogo to mówicie?!!!

Poznałam wiele twarzy molestowania seksualnego i poznaję je nadal, nieustannie, bez przerwy. Byłam molestowana jako malutkie dziecko, byłam molestowana przez krewnego - nie, przepraszam, nie przez jednego krewnego, byłam molestowana jako dziewczynka, jako młoda i jako dojrzała kobieta. Dotykano mnie wbrew mojej woli, zmuszano do czynności seksualnych wbrew mojej woli, molestowano mnie werbalnie, obrażano w aspekcie seksualnym, nazywano kurwą, ponieważ - o, ironio! - nie chciałam z panem. Zdarzyło mi się to nie raz, tylko WIELE razy. Doświadczyłam również stealthingu, a tego pojęcia możecie nie znać. To rodzaj przemocy seksualnej, polegający na celowym zdejmowaniu prezerwatywy w trakcie stosunku, tak, aby kobieta nie miała świadomości, że odbywa się on bez zabezpieczenia. Jak powszechne musi być to zjawisko, skoro doczekało się własnej nazwy?
Nigdy nikomu o tym nie mówiłam.

Nie będzie szczegółów. Wciąż mnie na to nie stać. Boję się, że jeśli kiedyś tama pęknie, wyleje się wszystko i to będzie trwało bardzo długo. Chcę zapomnieć. Ale nie chcę wyjść z tego bez refleksji.

Nie będę stała z boku. Nie będę patrzyła w milczeniu. Nie podaruję sobie reakcji. NIGDY. Możesz nazywać mnie feminazistką - uważam to za komplement. Możesz wyzywać od frustratek, mam swoje dobre życie, a Ciebie mam w dupie. Jeśli dzięki mojej reakcji choć jedno dziecko, jedna dziewczynka, jedna kobieta uniknie traumy, uznam, że było warto.

Jeśli więc sądzisz, że nigdy nie doświadczyłaś żadnego przejawu molestowania, możesz przejść mimo. Albo możesz zrobić rachunek sumienia - ot, tak, dla samej siebie. Albo możesz stanąć z nami w jednym rzędzie i po prostu tu być.
Jeśli jesteś facetem, który nigdy nikogo nie molestował, możesz przejść mimo. Albo możesz zrobić rachunek sumienia - ot, tak, dla samego siebie. Albo możesz stanąć z nami w jednym rzędzie i po prostu tu być.

Otwierając wiecznie zamknięte usta możemy uratować wiele dzieci. I wiele dorosłych osób.
Może się nie opłaca. Ale warto.

27 komentarzy:

  1. Rozwala mnie w środku, dostaję obuchem w splot słoneczny przy każdym kolejnym wyznaniu, mniej czy bardziej szczegółowym. Chce mi się wymiotować i wyć. I czasem wyję. Nad każdą z nich, każdą z nas, nad sobą.
    Wmawiam sobie, że to mnie nie pokonało.

    Ale wciąż nie umiem, nie wiem, jak reagować. Imponujesz mi bezwględnością w reakcjach. Chciałabym tak umieć, nie umiem, nie wiem jak. Wciąż na to jestem zbyt grzeczna.
    Wychowanie do grzeczności :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty mi mówisz, że ja Ci czymś imponuję, to mi słabo.
      Wiesz, że nie zawsze trzeba lecieć z piąchami? Przypominam, że przeprowadziłam bardzo udany eksperyment na koledze-macancie za pomocą reklamy szeptanej. I co powiesz? Trzyma łapska przy sobie ;)

      Usuń
    2. Co słabo, co słabo?
      Nie z piąchami. Ale chciałabym ciętą ripostą sprowadzać do parteru. Nieagresywnie, ale stanowczo i bez przestrzeni na hehehee, co ty taka poważna. I nie umiem.
      Wczoraj jakaś dziewczyna pisała, że była inspektorem na budowie. I ktoś na spotkaniu jakiś żart o gwałcie zaserwował. Z kamienną twarzą przytoczyła statystyki (nie znam źródła), że co 5 (niektórzy mówiąc ze nawet co 4) mężczyzna w ten sposób komunikujący się dokonał przemocy seksualnej i "żartując" w ten sposób szuka akceptacji w gronie mężczyzn, potwierdzenia ze jest ok. I tak, jak siedzieli, odliczała do pięciu. I pytała o samopoczucie.

      Usuń
    3. I uważasz, że ja mam zawsze w którejś kieszonce ciętą ripostę?

      Usuń
    4. Tak uważam.
      A jak nie masz to patrzysz. I wystarczy.

      Usuń
  2. Nie mam facebooka.
    Ale.
    #Jatez

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjawisko boli podwójnie, bo mam córkę.
    Kiedyś byłam antyfeministką. Przepraszam. Krótko, głupio ale i tak przepraszam. Twierdziłam z całym przekonaniem, że dyskryminacja kobiet to fikcja, bo "ja nie jestem dyskryminowana". "Skoro ja potrafię powiedzieć nie, to chyba nie jest trudne". "Molestowanie? buhahhaha Jakie molestowanie? Ja potrafię być nieprzysiadalna, mnie się nie molestuje".

    To wszystko to było wyparcie i reakcja obronna po gwałcie.
    Jak słyszę zapewnienia, że "ja nigdy, mnie nigdy" to się boję.

    OdpowiedzUsuń
  4. OK, mozecie sie mnie bac. Ale co to jest molestowanie? Dla mnie molestowaniem jest dotyk mojego ciala bez mojego zezwolenia w tym oczywiscie miesci sie gwalt, bo to przeciez nie tylko dotyk ale dodatkowo z uzyciem sily.
    Nie uwazam za molestowanie faktu, ze ktos gwizdze na moj widok, przewaznie pracownicy budowy. Niech sobie gwizdza do utraty tchu, ja nigdy nie zwracalam na to zadnej uwagi.
    I nikt nigdy nie dotknal mojego ciala bez mojego przyzwolenia, a wiec moge z pelna swiadomoscia stwierdzic, ze nie bylam molestowana fizycznie.
    Jesli chodzi o molestowanie psychiczne, tu nie bardzo rozumiem co mozna za takie uznac? Czy molestowaniem psychicznym jest fakt, ze ktos powiedzial "ladnie wygladasz" osobiscie uwazam to za komplement, takie slowa nie zrobily zadnego spustoszenia w mojej psychice, wrecz przeciwnie jest mi milo i nawet potrafie powiedziec "dziekuje".
    Pamietam moja pierwsza prace, bylam mloda naprawde atrakcyjna dziewczyna, chociaz wtedy nie zdawalam sobie z tego sprawy i ciagle uwazalam, ze mam wszystko nie tak jak bym chciala.
    Przyszedl Dzien Kobiet (szczerze tego nienawidzilam i do dzis nienawidze). Oczywiscie jako mloda pracownica musialam wziac udzial w przyjeciu wydanym na nasza kobiet czesc.
    Pamietam jak moj bezposredni kierownik podszedl i szepnal "wiesz dyrektor chce zebys siedziala obok niego".
    No to poszlam i siadlam obok dyrektora, nie widzialam w tym nic zlego ani zdroznego, w koncu na sali oprocz mnie i rzeczonego dyrektora bylo ok. 200 osob. Po dwoch drinkach opowiedzialam mu (mimochodem w czasie rozmowy) jak to dyrektor szkoly podstawowej, w ktorej akurat zaczelam edukacje zmarl w ciagu pierwszych 6 miesiecy na zawal. Potem dodalam, ze dyrektor liceum, w ktorym podjelam dalsza edukacje w pierwszym miesiacy mojego pobytu w placowce popelnil samobojstwo. To wszystko byly prawdziwe fakty i na koniec dodalam, ze on jest moim pierwszym dyrektorem w doroslym zyciu. Jakims cudem nigdy wiecej pan dyrektor nie chcial zebym siedziala nawet w zasiegu jego wzroku, nie mowiac zeby obok.
    Czy ta jego prosba, a moze nawet rozkaz siedzenia obok byla molestowaniem? Nie wiem, moze jestem za glupia zeby to naukowo zakwalifikowac, ale jesli tak, to nasuwa sie kolejne pytanie "kto tu kogo molestowal?"
    Czy on proszac zebym siedziala obok, czy ja opowiadajac mu makabreski z mojego zycia, w koncu facet mogl sie poczuc molestowany psychicznie.
    Dla jasnosci, jestem absolutna przeciwniczka wszelkiego molestowania, uwazam seks malzenski bez wyraznej zgody jednej ze stron za gwalt. Ale na milosc boska, czy my aby nie przesadzamy?
    Czuje sie wrecz uposledzona z powodu, ze nikt mi nie wlozyl reki pod spodnice, do biustonosza, ze zaden maz (a mam trzeciego) nigdy mnie nie zgwalcil, moze nie mial szansy bo zawsze lubilam seks:)
    I co to ma wspolnego z feminizmem to juz zupelnie nie ogarniam, bo dla mnie mezczyzna szanujacy kobiety jest tez feminista.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, ze oczywiscie moje serce krwawi za kazdym razem jak czytam o molestowaniu, gwaltach itp. Krwawi nad kazda ofiara, ale bylabym hipokrytka gdybym chciala stanac w tym samym szeregu co te ofiary i powiedziala "me too".
      Nie mam do tego prawa, takie moje "me too" wrecz zbeszczesciloby wszelki bol kobiet, ktore naprawde doznaly molestowania, wiec tego nie zrobie.

      Usuń
  5. Star: Sądząc po skali zjawiska - nie przesadzamy. I zapewniam Cię, że nie chodzi o gwizdanie budowlańców, "ładnie wyglądasz".

    Rozumiem, że żaden wujek czy sąsiad, nie sprawdzał czy Ci cycki urosły jak byłaś dziewczynką. Nigdy się o Ciebie nie ocierał żaden facet, nie szedł za Tobą i nie proponował niczego. Zawsze mówiono Ci, że ładnie wyglądasz a nigdy "ruchałbym". Nie słyszałaś żartów tym do czego wyłącznie nadają się kobiety. Mieszasz od 30 lat w innym kraju i może tam jest inaczej. Ale ja zanim nauczyłam się bronić zetknęłam się jako dziecko z księdzem, który całował w usta, z nauczycielem w-fu który prowadził zajęcia z widocznym wzwodem, z szeregiem wujków- dobra rada, którzy pouczali mnie jaka mam być "żeby mnie ktoś zechciał".

    Ja też lubię seks, ale nie seksie mowa. Mowa o komunikacie, że ktoś chętnie by Cię użył wtedy, kiedy Ty wcale nie chcesz być używana. Nigdy nie doświadczyłaś? Super, miałaś dużo szczęścia. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Er-er, ja to wszystko rozumiem i absoltnie nie jest moim zamiarem minimalizowanie problemu. Ja wiem, ze jest problem, mimo to stwierdzam, ze mnie akurat nigdy nie dotknal, nie wiem czemu. Od malego dziecka wiedzialam, ze nikt ale to nikt poza rodzicami nie ma prawa mnie dotykac w zadne intymne miejsca. Mialam fantastycznego ojca, ktory zapobiegawczo przeprowadzil ze mna wiele rozmow na ten temat i nauczyl metody "kop w jaja i darcie mordy na caly regulator". Nie mialam zboczonych wujkow chociaz jednego szczerze nie lubilam i cala rodzina o tym wiedziala, bo ja zawsze mowilam co czuje. A nielubiany wujekk mial dwie corki, nie wiem, moze je molestowal a ja wyczuwalam to na odleglosc, nie mam pojecia moje kuzynki nigdy nie wspomnialy nic na ten temat, wiec nie mam dowodow. A jak nie mam dowodow to i nie mam prawa mowic, ze cos bylo nie tak. Raz jeden daleki kuzyn mojego ojca jak spotkal mnie z moim kolega bo nawet nie narzeczonym powiedzial "uwazaj zeby cie nie wykorzystal" a ja grzecznie zapytalam "gdzie byl jak jego corke wykorzystywano skoro wyszla za maz w 5-tym miesiacu ciazy". Nie odpowiedzial ale na tym sie skonczylo madrzenie i ewentualne dobre rady. Tak, od mlodych lat mialam "niewyparzona morde" (jak to wszyscy okreslali) i nie wahalam sie jej uzyc.
      W szkole w-f odbywal sie w dwoch grupach (meska i zenska) dziewczynki mialy zajecia z kobieta, wiec nie wiem czy pan od w-fu prowadzil zajecia z widocznym wzwodem.
      I nie, nikt mnie nie uczyl jaka mam byc "zeby ktos mnie zechcial" bo juz od 5tego roku zycia wszyscy wiedzieli, ze ja mam dobre rady w odwloku i jak cos to na pewno zrobie odwrotnie niz mi radza. Jestem pierwsza "zolza" w rodzinie, ktora nie wziela slubu koscielnego, ktora sie rozeszla (w dodatku dwa razy) ale wlasnie dlatego, ze od poczatku nie chcialam i nie pasowalam w zadne ramki. Ach i nie czekalam na meza z obiadem i kokardka we wlosach.
      Er-er ja naprawde to wszystko rozumiem i wiem, ze nie jeden chetnie by mnie uzyl wtedy gdy ja wcale nie chce byc uzywana, ale w takim przypadku pozostaje tylko gwalt, a tak daleko sie nikt nie posunal.
      I ja o tym mowie otwarcie. Jeszcze 20 lat temu jak bylam po operacji kolega zaprosil mnie na weekend do siebie, mieszkal z matka, ktora przyjechala z Polski wiec sie zgodzilam, bo myslalam, ze w takiej sytuacji nie bedzie robil zadnych umizgow. No niestety on mial inna wizje co wyrazal gdzies tam miedzy wierszami, wiec uczciwie zapytalam czy na noc powinnam zatarasowac drzwi do pokoju goscinnego, w ktorym spalam ogromna szafa, ktora stala w tym pokoju. Oburzyl sie, ze o co ja go podejrzewam, grzecznie przeprosilam i wszystko bylo jak nalezy. W drodze powrotnej jak mnie odwozil do domu powiedzial cos w rodzaju "nie dalas mi szansy bycia mezczyzna" na co ja natychmiast odpowiedzialam "zjedz na pobocze i mozesz mnie zgwalcic jak koniecznie chcesz udowodnic meskosc". Nie zamienilismy slowa przez reszte drogi i na tym sie znajomosc skonczyla.
      Jesli to bylo molestowanie, to tak bylam molestowana... tylko jakos w to ciagle nie wierze.

      Usuń
    2. I w tym zdaniu "Od malego dziecka wiedzialam, ze nikt ale to nikt poza rodzicami nie ma prawa mnie dotykac w zadne intymne miejsca." mam na mysli wczesne dziecinstwo kiedy ojciec prawdopodobnie zmienal mi pieluchy czy tez mnie kapal, a to chyba nie jest molestowanie.
      Dwa razy w zyciu kopnelam faceta, raz w dupe, bo za blisko podszedl, nie czekalam jakie mial zamiary, najpierw wykrzyczlam zeby sie odsunal a potem zasadzilam kopa w dupe na rozped. To bylo w pracy. Drugi raz na postoju taksowek kiedy pijany facet zataczal sie w moim kierunku kopnelam go w jaja. Darl tak morde, ze moja matka, ktora ze mna tam byla zaczela mi tlumaczyc, ze jednak powinnam sie sama odsunac ale nie kopac. Ja ciagle stostowalam metode ojca, mialam wtedy prawie 30 lat.

      Usuń
  6. Kochane kobiety, wiem zgodnie z zycieniem autorki powinnam sie nie odzywac. Przepraszam Waterloo, prosilas, zeby takie jak ja staly obok i nie dawaly znaku zycia.
    Jednak nie potrafie tak stac, to co sie dzieje jest moim zdaniem pomijajac przypadki wielkiej krzywdy kobiet rownoczesnie niesluszna nagonka na wielu mezczyzn.
    Mialam ojca, mam dwoch braci (jakkolwiek ich nie lubie to zaden z nich nie jest zboczony, jeden jest wyjatkowo glupi pisior ale nie zboczek seksualny) mam meza, mam syna, znam wielu mezczyzn, ktorzy naprawde szanuja kobiety... I jak w obliczu tego slysze, ze kazda kobieta byla w jakis sposob molestowana to boli mnie rowniez ta niesprawiedliwosc wobec porzadnych mezczyzn, nie tylko tych ktorych wymienilam, ale tez tych, ktorych nawet nie znam.
    Wy tez macie braci, ojcow, mezow, synow itd. czy naprawde kazdy z nich molestuje kobiety? Czy naprawde wierzycie, ze mozna nie byc molestowana?
    Wychowalam sie w tym samym kraju co Wy i nie wierze w to, ze zylam wsrod samych zboczencow, przestepcow i psycholi.
    Obiecuje, ze wiecej nie bede zabierac glosu pod ta notka i jeszcze raz przepraszam szczegolnie Waterloo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tego komentarza, kiedy usiadłam do odpowiedzi.

      NIGDY I NIGDZIE ŻADNA Z NAS NIE POWIEDZIAŁA ANI NIE NAPISAŁA, ŻE WSZYSCY MĘŻCZYŹNI TO ZWYROLE. N I E ! ! !

      Ja wręcz piszę w notce o takich, którzy stanęli po stronie akcji. I że bardzo ich za to szanuję. Skąd w ogóle pomysł, że akcja jest skierowana przeciwko wszystkim mężczyznom na świecie?! Dlaczego ma być tak, że jeśli kobiety są molestowane, to WSZYSCY mężczyźni molestują? Przecież to idiotyzm.

      I nie musisz bronić mężczyzn. Oni są grupą uprzywilejowaną i poradzą sobie bez tego. Nikt nie występuje przeciw Twoim synom, mężom, braciom. Naprawdę tego nie rozumiesz?

      I nie, nie mówiłam, że ktoś ma nie dawać znaku życia. Mówiłam, żeby stanąć obok. Stanie obok to rodzaj wsparcia. Tego oczekujemy.

      Usuń
  7. Muszę podzielić mój komentarz na części, bo jest za długi i blog go nie przyjmuje. Oznaczam numerami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Część I

    Stardust
    Nie ma czegoś takiego, jak "dla mnie molestowaniem jest". To zjawisko ma definicję, naprawdę. Nie możemy używać definicji dobranych do widzimisię, boj a mogę uważać, że Ziemia jest płaska, taka jest moja definicja i chuj, że to przeczy wszelkim zdobyczom nauki. Abyśmy rozmawiały o konkretach, przytaczam definicję za GES Ponton, ponieważ wydaje mi się ona najodpowiedniejszą instytucją do formułowania tego typu pojęć.

    Molestowanie seksualne to każde nieakceptowane zachowanie, którego celem jest poniżenie lub naruszenie godności drugiej osoby odnoszące się do jej płci lub mające charakter seksualny. Może dochodzić do niego wśród osób każdej orientacji seksualnej. O molestowaniu mówimy wtedy, gdy osoba molestowana wyraża swój sprzeciw wobec takiego zachowania, nie godzi się na nie. Bardzo ważne więc, by w takich sytuacjach wyraźnie komunikować swój sprzeciw. Molestowanie często łączy się z poczuciem władzy wobec drugiej osoby (przełożony wobec pracownika, wychowawca wobec ucznia, rodzic wobec dziecka, starszy nastolatek wobec młodszego).

    Molestowanie może mieć różny charakter:
    - słowny – dręczenie psychiczne, dwuznaczne propozycje, pseudo-żarty, „końskie zaloty”, naśmiewanie się, opowiadanie anegdot o życiu seksualnym.
    - fizyczny – dotykanie różnych części ciała, niechciane pocałunki, przytulenia, wykonywanie ruchów seksualnych, gwałt.
    - może być związane ze zmuszaniem do oglądania pornografii albo łączyć się z szantażem „dam ci coś, jeżeli ty...”.

    Molestowanie może być działaniem jednorazowym, jak także długo ciągnącycm się dręczącym procesem. Ofiarami molestowania seksualnego padają najczęściej kobiety: w domu, szkole, pracy, na ulicy. Ważne, by nie bagatelizować sytuacji, które sprawiają, że czujemy się niekomfortowo. Nie należy tłumaczyć sobie nachalności jako żart lub flirt i usprawiedliwiać osoby, która molestuje. Ofiara często czuje, że w jakiś sposób sprowokowała agresora, a to nie ma żadnego znaczenia: nie liczy się to, jak ktoś wygląda, w co jest ubrany. Nie można maskować strachu śmiechem lub przyzwalać na takie zachowania, bo niepostawienie granicy prowadzi tylko do gorszych sytuacji. Niestety, w Polsce nadal często zrzuca się winę na kobiety i zamiast chronić ofiarę – dodatkowo się ją potępia! Molestowanie zawsze należy zgłaszać (rodzicom, nauczycielom, policji) i koniecznie nie dać się zastraszyć agresorowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Część II

    Idąc za tym tokiem myślenia – tak, byłaś molestowana. Odnoszę się do opowiedzianych przez Ciebie historii. Fakt, że masz taką, a nie inną wrażliwość, która pozwala Ci nie brać tego do siebie oraz umiejętności pozwalające Ci radzić sobie w takich sytuacjach nie oznacza, że zjawisko nie zaistniało. Uważam, że to bardzo dobrze, że nie czujesz się pokrzywdzona. Ale to wcale nie oznacza, że ktoś o innej wrażliwości czy zaradności nie ma prawa tak tego czuć. Ja np. bardzo odczuwam naruszanie strefy osobistej, mam ją dość rozbudowaną, więc – metaforycznie – raczej się odsuwam niż przysuwam, jeśli rozumiesz, co mam na myśli. I jestem przekonana, że KAŻDY ma obowiązek to uszanować.

    Dodatkowo chciałabym Ci zwrócić uwagę, że prezentujesz trudne do zaakceptowania stanowisko. Piszesz: /nasuwa sie kolejne pytanie "kto tu kogo molestowal?"/. Nie, nie nasuwa się. Dyrektor Cię molestował (wydał polecenie służbowe, że masz siedzieć obok niego i to nie miało żadnego uzasadnienia merytorycznego), a Ty – mniej lub bardziej świadomie sprowadziłaś go po mistrzowsku do parteru. Ale to nie zmienia faktu i krzywdzi osoby, które w takiej sytuacji czują się przynajmniej niezręcznie. Wykorzystywanie pozycji służbowej do przedmiotowego traktowania pracownicy mieści się idealnie w definicji molestowania. Nie rób tego.

    Piszesz: /na milosc boska, czy my aby nie przesadzamy?/. Nie, zapewniam Cię, że nie przesadzamy. Tzn. ja na pewno nie przesadzam, bo Ty jednak tak – odnosisz sie jednoznacznie do mojej wypowiedzi, która (o czym Cię solennie zapewniam) BARDZO WIELE mnie kosztowała. Opowiedziałam publicznie, w szczytnym celu, coś nieprawdopodobnie dla mnie trudnego, bolesnego i krzywdzącego, by zobaczyć, że kobieta, którą mam za poważną osobę, sugeruje, że może troszeczkę jednak jestem histeryczką. Nie jestem, zapewniam Cię. Parę osób doświadczyło w zyciu mojego absolutnego braku histerii. Spójrz na ostatni komentarz martuuhy: ona mnie zna i nigdy na nią nie „spojrzałam“. Ale wie, jaką wagę ma moje spojrzenie i co robi ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Część III

    A już kompletnym kuriozum jest Twoja wypowiedź: /Czuje sie wrecz uposledzona z powodu, ze nikt mi nie/. Chciałabym to zrobić jakoś delikatnie, ale się nie da: to było OBRZYDLIWE. Serio czujesz się poszkodowana? Idź, opowiedz to ofierze gwałtu. Idź, opowiedz to molestowanym dzieciom. Powiedz im wszystkim, jak się mają fajnie. Czy zdajesz sobie sprawę, że dokonałaś wtórnej wiktymizacji ofiar przemocy seksualnej? Przecież o tym właśnie wszystkie mówimy, na Boga! A może jednak jesteśmy trochę winne? Może zawsze się trochę gwałci? Może prowokowałyśmy, byłyśmy źle ubrane, szłyśmy gdzieś po ciemku? A może, KURWA, oddychałyśmy, co?!

    Ta akcja jest BARDZO potrzebna. M.in. właśnie z Twojego powodu. Zwerbalizuję to, bo już od dawna potrafię precyzyjnie opowiadać o swoich emocjach: bardzo mnie skrzywdziłaś tymi paskudnymi wypowiedziami. Mnie, dorosłą Joannę i mnie, małą Asię. Skrzywdziłaś również obecną tu Martę i obecną tu Agnieszkę – obie również są ofiarami molestowania (i nie tylko). Nie życzę sobie tego typu sugestii, żeby była pełna jasność. Nie wolno Ci tego robić. I, prawdę mówiąc, mało mnie interesuje, jak teraz postąpisz. Zbyt wielu debili spotykam na swojej drodze, żebym mogła lekko podchodzić do takich wypowiedzi prezentowanych przez inteligentną, wykształconą i ustabilizowaną emocjonalnie kobietę. Ty, prezentując wszystkie te cechy, jesteś obarczona o wiele większą odpowiedzialnością za słowa niż byle żul w kuflolocie. Od kretyna mało wymagam – od Ciebie o wiele więcej.

    Nikt nie mówi, że masz wziąć udział w akcji, przyznając się do molestowania. Możesz nie zrobić nic. Ale na pewno nie możesz zaprzeczać temu, co mówimy z wielkim bólem. Wstydź się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziekuje za diagnoze. Wiecej pisac nie bede, bo uwazam ze wzajemne obrazanie sie jest bez sensu. Wszystko co napisalam wczesniej napisalam bez osobistych wycieczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufam, że miałaś taki zamiar. Niestety, nie udało się.
      Napisała do mnie dziewczyna, która chciała Ci jakoś odpowiedzieć, ale nie dała rady, bo nie mogła przestać płakać. Tak to grupa pokrzywdzonych Twoimi komentarzami jeszcze się powiększyła. Pewnie to sobie uroiłyśmy.

      Usuń
  12. Stardust - przyjmijmy nawet, że Ci wierzę, że nigdy nie doświadczyłaś molestowania. Ale jakim prawem negujesz odczucia, doświadczenia i wyznania innych kobiet?
    Przyszłaś do Asi w gości, rozsiadłaś się wysłuchując jej naintymniejszych i najboleśniejszych zwierzeń, żeby potem, przegryzając popcornem, powiedzieć - to nieprawda, przesadzasz. I mnie się w głowie nie mieści - JAK TAK MOŻNA??? Nie przychodzi Ci do głowy, że to jest (używając najłagodniejszych słów, bo może takie, paradoksalnie, dotrą): niegrzeczne? nietaktowne? nieeleganckie? Bo jest. Jest agresywne i obrzydliwe, też.




    Oraz jest postawą wspierającą ten cały chory system. Brawo. Nie chciałaś stanąć po stronie molestowanych kobiet? Więc postawiłaś się w jednym rzędzie z molestującymi facetami. Jesteś z siebie dumna?

    OdpowiedzUsuń
  13. Asiu, dziękuję. Ja - jak ta dziewczyna, o której piszesz - nie dałam rady odpowiedzieć. Nie mam konta na fb, ale założę, żebym mogła głośno powiedzieć #jateż.
    Martuuha, Tobie też dziękuję. I powtórzę za Tobą - JAK TAK MOŻNA???
    Nie mogę więcej pisać, po prostu nie dam rady....

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna pokrzywdzona Stardust:)"nigdy nie doświadczyła"daruj sobie!!!!Jak już musisz wsadzić wszędzie swoje 5 groszy.....wiesz co!wsadz je sobie w.....a przed kim zamykałaś swoje podwoje?????czy aby nie można tego nazwać molestowaniem?? Zbrukałaś.... wyję.krzyczę!mam urojenia?Magda bez FB.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja cie, Stardust, chyba nie masz za grosz empatii i wyobraźni, tak myślę, choć Cię nei znam. I nie chcę Cie obrazić, tylko skłonic, zebyś następnym razem,zanim wyprodukujesz długi i wielowątkowy komentarz - pomyślałam chwilę, czy na pewno chcesz,żeby ludzie to czytali. Czy to jest dokładnie to, co chciałas powiedziec. Bo może jakbys odłozyła na jeden dzien, albo dała komuś do przeczytania, to by nie było takiej siary. Przykro mi, ale to jest najbardziej absurdalny tekst jaki przeczytałam w kontekście tej akcji, i choć myślałam bardoz długo, to do tej pory nie wiem, PO CO zdecydowałaś się napisać ten komentarz? Jeśli uważasz,ze problem Cię nie dotyczy, warto skorzystac z okazji i zachowac milczenie, to proste.

    OdpowiedzUsuń
  16. przepraszam, nie podpisałam się - nie rozkminiłam systemu komentarzy
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochane dziewczymy, przytulam Was bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  18. #jatez
    Poradzilam sobie, jestem twarda, ale czytajac takie dyskusje przypomina mi sie ta sytuacja... :(
    Wg star ja bylam winna? 12-letnia dziewczynka??? Czuje sie teraz zle..
    Ale dziekuje za taki post i za dyskusje, ktora sie wywiazala, jestem z wami.

    OdpowiedzUsuń