9 listopada 2017

2430

O 7:05 9 listopada 23 lata temu trafiłam oczko (dowód: zdjęcie pierwsze). Od tej chwili nieustannie utwierdzam się w przekonaniu, że całkowicie nieprzypadkowo moja śliczna córeczka otrzymała w szpitalu taki właśnie numerek.

Napisałam do niej dziś o 7:05, że wtedy, w zimnym listopadzie 1994 roku, płakałam ze szczęścia, zachwytu i trochę z żalu, że już nigdy nie będziemy tak blisko. I dziś płakałam - z tego samego powodu. Niektóre rzeczy na niebie i ziemi są całkowicie niezmienne.

Na zdjęciu numer dwa widnieje ta sama osoba, studentka college'u, która już odkryła, że warto się uczyć. A więc - zdobywszy wykształcenie w kraju - robi to w obcym języku, na ochotnika i za swoje, ciężką pracą zarobione pieniądze (od mamusi nie chce).

Kocham ją jak nikogo na świecie i jestem z niej nieznośnie wprost dumna. Oto największe moje osiągnięcie i największe szczęście.

Wszystkiego najlepszego, kwiatuszku.


2 komentarze:

  1. najlepszego dla ślicznotki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. najlepszego :)

    (mina na obu zdjęciach bardzo zdecydowana - od razu było wiadome chyba, że Ona wie czego chce :) )

    OdpowiedzUsuń