Posty

2505

Obraz
 Umieściłam ten post na Fejsie i zrobił się bardzo popularny, więc niech zawiśnie i tutaj. Z grubej rury przy niedzieli. Jestem kierowczynią z trzydziestoletnim stażem. Specjalnie nie piszę "mam prawko od 30 lat", bo to mogłoby sugerować, że mam je w szufladzie. Nie. Jeżdżę od pierwszego dnia po otrzymaniu dokumentu, codziennie, 30 lat, na długich trasach, w każdej porze roku, po autostradach i bitych drogach, terenówką po lesie, maluchem i dostawczakiem (marzę, by nauczyć się prowadzić TIRa z naczepą). Wparkowuję się w śmieszne miejsca i je opuszczam, wyhuśtam się z zaspy, umiem po lodzie, jeździłam bez wspomagania (i miałam wtedy bicka) oraz dwusuwem (pierdziochy), w górach zimą, na łańcuchach, nocą, o zmierzchu (najgorzej), na manualnej i z automatem (z wiekiem człowiek robi się wygodny, więc propsy) oraz w dziewiątym miesiącu ciąży. Podsumowując: mam duże doświadczenie. Obecnie preferuję, gdy ktoś mnie wiezie, byle z przodu, bo z tyłu rzygam. Zawsze jeździłam dość szybko ...

2504

Miałam już nie pisać, ale sytuacja idzie dokładnie w stronę, której się spodziewałam, czyli klęski humanitarnej. Zaczęło się. Coraz częściej widzę w grupach posty o treści: "Przyjęłam uchodźców na 3 dni, mieli jechać dalej, ale się rozmyślili i nie chcą się wyprowadzić. Co robić?". Jednym słowem - zaczynają się dramaty, których większość osób, otwierających serca, ale bez łączności z głową, nie przewidziała. I bardzo mi przykro, jeśli komuś serdecznemu zrobi się przykro, ale taka jest bolesna prawda i niczyje dobre chęci tego nie zmienią. Jeśli zapraszasz kogoś do swojego domu, musisz liczyć się z tym, że bierzesz go na swoje utrzymanie na czas bliżej nieznany. Bo na razie są miejsca, jest praca i pieniądze. Ale to wszystko niebawem się skończy. A początkowe współczucie przejdzie w nienawiść. No, chyba że w najbliższym czasie rząd stworzy sensowny system wsparcia. Ale... jakby Wam to powiedzieć... nie spodziewałabym się. Na własne życzenie mamy państwo z gówna i tektury, więc...

2503

Obraz
 

2502

Obraz
W niedzielę wyszło na jaw, że obchodzimy równocześnie 2 bardzo ważne rocznice. 1. 16 stycznia 2016 przybył Nasz Pierwszy Pies. I zmienił wszystko na zawsze. 2. 16 stycznia 2021 przybyła Ciapunia. I zmieniła wszystko na zawsze. Niesamowite, jak to się życie plecie. Panu Dyrektorowi Podwórka L. Eśniewskiemu znacznie się urosło, zmężniało i zmądrzało. Wciąż ze szczyptą szaleństwa. Ale, zgodnie z przypuszczeniami, wyrósł na bardzo mądrą, czułą i opiekuńczą osobę. Oraz zdobył wykształcenie uniwersyteckie. Przez pierwsze kilka miesięcy myślałam, że zatłukę go kapciem, jednak potem dostał Hanusię w prezencie, dojrzał i sprawił, że pokochałam ten gatunek całym sercem. Choć nadal uważam, że robienie sobie beki z psa jest jedną z lepszych rozrywek. Z kotami się to nie udaje. Lolunia Ciapunia przeżyła z nami rok i nigdzie się nie wybiera, mimo że wg wyliczeń schroniskowego weterynarza powinna już mieć lat 13. I pomimo że przeszliśmy razem kilka naprawdę ciężkich chwil, bo i początkowe trudności z...

2501

Obraz
Nie jest jakoś szczególnie źle. Podłoga drewniana, a na niej legowisko. I buda. Buda też jest. Gdy wieje, mogę się tam schować, udeptać, udeptać, udeptać chodząc w kółko, a potem położyć się i patrzeć przez otwarte wejście. Przede mną jest krata, ale w sumie jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, bo i tak źle widzę. Właśnie odkryłem, że choroba oczu może mieć zalety! Kiedy je przymrużę, krata znika i mam wrażenie, że gdybym tylko zechciał, mógłbym biec przed siebie. I głodny też nie jestem. Kasia, tarmosząc mnie za ucho, mówi, że przydałoby się trochę zrzucić. Ale nie jestem do końca przekonany, czy ona tak dobrze zna się na psiej urodzie. Jeśli się głębiej zastanowić, to jednak się nie zna. I na sztuce też nie. Kula, moi drodzy, kula jest figurą idealną. Każdy porządny pies o tym wie. No, więc na głowę mi nie kapie, mam kocyk, to pod niego włażę, a personel przychodzi i napełnia mi miski. Bo, wyobraźcie sobie, mam też obsługę! Tylko ze spacerami kiepsko i strasznie głośno, bo jest n...

2500

Obraz
 Ktoś skomentował, że Lola pięknieje z dnia na dzień. Opowiem Wam więc, jak to jest z tymi adoptowanymi psami (i innymi zwierzętami też). --- Kiedy znaleziono Brendę, była brudna jak nieszczęście, wielka, stara, ślepa i nie współpracowała. To o niej wiemy z relacji wolontariuszek, które oddają swój czas i serce zwierzętom ze schroniska we Wrześni. Gdy zobaczyłam ją ja, nadal była wielka, stara, ślepa, ale trochę odszczurzona i zaczynała się starać. Co zobaczyliście Wy? Na początek – wielką głowę z kłapciatymi uszami i oczy zasnute bielmem. Oraz informację, że do nas jedzie. Zdradzę Wam tajemnicę: przez sam fakt, że ją wybraliśmy, wydała Wam się ładniejsza i godna miłości. W końcu – lepiej lub gorzej, ale zawsze jakoś – nas znacie i pewnie trochę lubicie, skoro ciągle tu jesteście. Uwierzyliście mi na słowo, że zamieszka z nami ktoś wyjątkowy. Tak traktowaliście ją od początku. I słusznie. Jaka naprawdę jest Lola? Wyjątkowa! Jest przepięknym psem o zgrabnej, harmonijnej sylwetce, dł...

2499

Obraz
Mijają właśnie dwa tygodnie od chwili, gdy Lola* zamieszkała z nami. W domu sytuacja mniej więcej powróciła do punktu wyjściowego. Oczywiście odczuwamy zmiany, ale nie są one w żaden sposób dotkliwe. Koty praktycznie natychmiast zorientowały się, że śmierdząca góra mięsa ich nie widzi, w związku z czym olały temat. Jedynie Karol boczył się przez trzy dni, kiedy to straciłam ostatecznie cierpliwość, poszłam na zaanektowane przez niego pięterko, wzięłam go pod pachę, zniosłam na dół i powiedziałam: - Patrz, tu leży potwór. A tam jest ojciec, który nie może bez ciebie wydajnie pracować. Idź mu pomóc, bo kasa wydaje się niezbędna. Zofia ma do Lolki stosunek identyczny, jak do reszty psów: olewa ją po całości i jest gotowa natłuc, jeśli zajdzie taka potrzeba. Akurat wczoraj doszło do sporu między psami, więc Zofia pojawiła się bezszelestnie, pełna dobrej woli wskazania wszystkim mieszkańcom, gdzie ich miejsce, ale na szczęście udało nam się z Prezesem ogarnąć sytuację, więc wszyscy nadal ży...