5 lipca 2015

2102

A! Zapomniałam Wam powiedzieć, że wniosek o zmianę nazwiska złożyłam. Na którą to okoliczność przeżyłam szok głęboki i to podwójny.

Po pierwsze, bo z SEKAPu wynika, że odpis zupełny aktu urodzenia trzeba mieć. A ja z Bielska pochodzę. Owszem, Białej. I jedź pan teraz. I jeszcze odpis zupełny aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie. To z kolei w Katowicach. Benzynę pal, płać za papiery, bujaj się po całym województwie. Do niczego. Zmartwiona, do miejscowego USC zadzwoniłam. I SZOK!
Pani kierowniczka słodka jak lody Bambino.
Rejonizacji nie ma, urząd dokumenty sam załatwia, nie muszę się fatygować.
Zajechałam przed USC: parking i miejsca wolne!
Załatwiłam wszystko w 10 minut. Z płaceniem. I pogawędką.

Po drugie, bo w mojej obecności pani kierowniczka do systemu zajrzała i wyszło na jaw, że... jestem mężatką! Szczęśliwą mężatką od 21 lat. Oczko, normalnie. Słabo mi się zrobiło.
Na szczęście dokument stosowny z sądu posiadam. Z adnotacją, że pełnomocny. W razie problemu przedstawię. Ale i tak będę musiała w mieście wojewódzkim klamki wycierać, żeby to potem zmienili. Nie po to się, panie, burzliwie rozwodziłam, żeby teraz być mężatką!!!

Jak się sprawa dalej potoczy - zobaczymy. Pani mój numer telefonu wzięła, da mi znać czy po decyzję przyjeżdżać, czy najpierw z papiurem się stawić i udowodnić. Postanowiłam naciągnąć ją na sprawdzenie, czy były tez żonaty, hehehe. I nic mu nie powiem! A niech ma!!!

Dziecko skonało z radości na tę okoliczność. Cucić musiałam nieomalże. A jak jej powiedziałam, że ojcu nie przekażę w razie czego, to się popłakała ze szczęścia.

***

No i kolejny rok studiów zaliczyła, i pojechała w świat na cały kwartał. Smutno. Nie lubię, gdy jej w domu nie ma, chociaż kiedy jest, to też jej ciągle nie ma. Ale ma człowiek wrażenie jednak.
Moja kruszynka... Za rok o tej porze będzie miała wyższe wykształcenie, mądra, po świecie się samodzielnie buja, prowadzi jak szatan, a zaradna jak rzadko. I jeszcze taka ładna do kompletu. Strasznie z niej dumna jestem.

Ciekawe, dokąd wróci końcem września. Dam sobie rękę uciąć, że podjedzie do Chorzowa i pod klatką się kapnie, że coś nie teges. Ach, życie...

12 komentarzy:

  1. Ze dwa lata temu poszłam do USC po odpisy różnorodne. Powitała mnie pani urzędniczka pytaniem w jakim to celu przybywam, a poinformowana odparła z uśmiechem numer sześć: "Jest pani we właściwym miejscu, zapraszam do okienka numer dwa". No i co to począć, urząd zarządzanie jakością wprowadza, nowoczesność jakaś dotarła czy co ;) Normalnie można coś załatwić bez tygodnia urlopu :) Gratulacje z okazji dziecięcia pięknego i mądrego (na pewno po mamusi) :) Mam nadzieję, że tak będę mogła pisać za jakieś 20 lat z hakiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będziesz mogła, nie mam wątpliwości.

      A co do urzędów, to wprowadziliśmy sobie z rodzicami kilka lat temu nową, świecką tradycję i zawsze w takich sytuacjach mówimy: "Od ręki załatwiłam, wszyscy byli mili, żadnej kolejki, żadnych opłat, no co za czasy jakieś dzikie, żyć się nie da!!!" ;)))

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o urzędy, to wycierając się po nich ostatnimi czasy tez pozostaję w pozytywnym szoku, miło, szybko, kompetentnie :) Nawet ZUS mnie nie zdenerwowała, a wszyscy wiemy, że ma on zasługi w tym względzie ;)

    Córki gratuluję. Chciałabym za lat kilkanaście móc powiedzieć tak o swoich. na razie dobrze się zapowiada :)

    Czesławu współczuję... Normalnie, co ten kot ma, to nie wiem. A że jestem akurat w posiadaniu kota półślepego, gdyż sobie w kocich bitwach oko uszkodził, to wiem o czym mowa. Jedyne pocieszenie takie, ze na kocie goi się jak ... na psie :D

    Widok z okna przyszłej siedziby bardzo mi sie podoba. Lubie te klimaty, sielsko wiejskie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, dziś byłam w sądzie i pozytywne nastawienie trochę mi przeszło.

      Usuń
    2. Nie, no sądy to odrębna kategoria. Jako ze z racji zawodu też się po nich wycieram, to śmiem twierdzić, że tylko jak ktoś wlecze togę pod pachą może liczyć na miłe przyjęcie (ale nie na pewno)

      Usuń
  3. u nas w USC też taka kultura. aż się zdziwiłam, że mi kawy nie zaproponowali ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziecka gratuluję z całego serca. Mam podobny egzemplarz i wiem jak serce cieszy. Z urzędami mam kontakty zawodowe i naprawdę rzadko rozbijam się o człowieka. Nawet na poczcie się poprawiło. Staram się być miła to się ludzie odpłacają pięknym za nadobne. Rozbijam się zwykle o "przepis" albo o "wytyczne z góry". Wcale nie przestaję być miła tylko GŁUCHNĘ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to bywa. Dziś w sądzie rozbiłam się o panią piszącą na klawiaturze jednym palcem. Ale może takie mają wytyczne...

      Usuń
  5. Ale Łoterloo ów dokument kier USC pokazała, bo jeśli tak to rzeczona dama powinna sama zgłosić usunięcie niezgodności do Katowic, 3 rubryczki w systemie o cudnej nazwie ŹRÓDŁO i po sprawie. Anonimowa
    ps. Jak Czesław?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Anonimowa się urlopuje i czyta nieuważnie, gdyby lubiła przemoc to biłaby się w pierś ale nie lubi to przeprasza za guloństwo;-)

      Usuń
    2. Dokumenty spoczywają w Katowicach. Zobaczymy, co przyślą :)
      Czesław lepiej.

      Usuń