26 lipca 2015

2112

Niedziela.
Cisza. Cisza absolutna.

Praworządni mieszkańcy udali się zapewne do kościoła, by później poświęcić czas uczciwemu wypoczynkowi oraz trawieniu. Wyprałabym sobie to i owo, lecz boję się anatemy za niedzielne suszenie na tarasie. Poczekam do jutra.

Odbyliśmy wycieczkę zapoznawczą z okolicznymi miejscowościami. Okazało się, że wszędzie jest blisko. Gdy człowiek pochodzi z tętniącego życiem serca aglomeracji, słabo sobie wyobraża takie przyjemne miasteczka, jak moje obecne (oraz przyległości). Znaleźliśmy wydział komunikacji w powiecie - teraz wiemy, dokąd się udać, by przerejestrować samochody. Rzut, że tak powiem, beretką. I to bez antenki.

W najbliższym czasie muszę odnaleźć jakiś zakład fotograficzny i dać się zdjąć. Gdyby nie zmiana nazwiska, nie musiałabym obracać dowodem osobistym, gdyż albowiem w aktualnym dokumencie nie zamieszcza się już adresu. Ale skoro chciałam Się Nazywać, to teraz muszę być konsekwentna. Może zacznę z tą konsekwencją od jutra.

PS Obudziłam się dziś o piątej, wstałam, nakarmiłam czeredę, wróciłam do sypialni i zerknęłam przez okno. 100 metrów od ściany mojego domu pasło się leniwie stado saren. Pękłam ze szczęścia i to był jedyny dźwięk w tej części globu. Gdyż o piątej to się nawet psi uśpili i nic nie klaskało za borem.

20 komentarzy:

  1. ale co Ty się szczypiesz sąsiadami i prania nie powiesisz ? jak są bogobojni to i tak Cię zlinczują że do kościoła nie zmierzasz w niedzielny ranek ! ba żyjesz w konkubinacie !!!! matko jedyna to pranie to oni by przełknęli :-) a saren zazdraszczam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten konkubinat to może coś zaradzimy ;)

      Usuń
    2. Zatem wstrzymaj sie z dowodem osobistym no chyba ze zostaniesz przy swoim nazwisku wszak chlop dal Ci dom to nazwiska nie musi :-)

      Usuń
    3. Po co mi cudze nazwisko, jak mam własne?

      Usuń
  2. pochwalam brak prania w niedzielę. jako świeża wieśniaczka uważam, że tam gdzie to nie godzi w wolność moją mogę bez bólu dostosować się do otoczenia i się dostosowuję. a pranie odłożone lub wykonane wcześniej akurat nie godzi. zazdraszczam zieleni. moi sąsiedzi ocipieli i wycinają wszystko co zielone. i betonują. bez opamiętania. zastanawiam się teraz po jakiego grzyba wyniosłam się z miasta kiedy powoli i podstępnie zaczynam mieszkać na krakowskim rynku (wiem, że akurat tak, bom i tam mieszkała). ciesz się więc sarnami póki żywe, a nie z niemiec ;) olka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż właśnie. Jeszcze przyjdzie mi się przy czymś uprzeć.

      Usuń
  3. No właśnie, sarenki... Nie chcę krakać, ale abyś pewnego pięknego dnia nie usłyszała tego co ja: myśliwskiej trąbki, a potem strzałów. Oby sobie kiedyś w dupsko trafili!

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy ja też kupię jakąś broń (np. na gumowe kulki). A z okna na piętrze lepiej niesie. Jestem gotowa ponieść konsekwencje, a nawet zostać recydywą.

      Usuń
  4. Ja tam bym nawet nie pomyslała,że komuś moje pranie może być solą w oku. Po za tym jak teraz przyzwyczaisz,bedzie spokoj na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie. I tak mamy już łatę dziwaków (jak to nie macie telewizora?!).

      Usuń
    2. No i dobrze,cza kuc żelazo:)

      Usuń
    3. Największe świry na dzielni ;)

      Usuń
  5. Ale ma wymówkę, żeby pranie nie robić! Powiedz lepiej, że relaks uprawiasz, chcesz robić nic, a nie zwalaj na klątwy od sąsiadów :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bluźnij. Dziś pada!

      Usuń
    2. To na pewno taka mała anatema profilaktyczna. Sąsiedzi Cię rozszyfrowali. Małe społeczności wiedzą wszystko o wszystkich...

      Usuń
    3. Ludzie w ogóle wszystko wiedza, a jak nie wiedzą, to wymyślą.

      Usuń
  6. Jak mawia znajomy dominikanin: w niedzielę sprzątać nie wolno tylko szybko. Pozdrawiam :) K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama zawsze mówi, że co nie wolno, to szybciutko. Czyli jednak coś w tym musi być!

      Usuń
  7. Uprzejmie donoszę, że po łyknięciu bloga Idiomki w całości poczułam się zagubiona i nerwowo szukając czegoś do czytania trafiłam na Ciebie.
    To chyba oczywiste, że będę Ci teraz nabijać statystyki, bo zamierzam jak zwykle "od deski do deski".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Ja się niepokoję o Twój przyszły stan psychiczny!!!

      Usuń