3 marca 2016

2247

Niewiarygodne, ile można uzyskać w ciagu jednego dnia. Potwierdza się teoria, że dzieci same z siebie nie są bachorami - po prostu nikt ich nie wychowuje. Od chwili, gdy zmieniliśmy nastawienie, Lesiek chodzi jak po sznurku. Wystarczy, że uśmiechnę się na ganku, a już do mnie gna. Siatka jest w tym pomocna.

Nauczył się już siadać na komendę, nie rzuca się na miskę, przychodzi na wezwanie. Fakt - mamy to nieprzećwiczone w terenie poza działką, ale na wszystko przyjdzie czas. Jest bardzo chętny do nauki, cieszy się całym psem ze swoich osiągnięć, a ja cieszę się całym człowiekiem, że tak dobrze nam idzie. Ponieważ Lesio jest ofiarą wszystkich błędów wychowawczych, które popełniliśmy, popełniamy i popełnimy, to jego pogoda ducha, pozytywne nastawienie i intelekt wydają się nie od rzeczy.

Podsumowując: od kiedy zostałam Królową Chrupek, mam w domu psa idealnego, co to - być może - i w balecie zatańczy. Żeby była jasność: staram się do Leśkowych wyczynów podchodzić z rozsądkiem. Nie mam do niego pretensji o poszatkowaną gąbkę, rozczłonkowane szelki czy ogryziony koci drapak. To jest szczeniak, swoje musi zniszczyć. Dbam jedynie o to, żeby nie zniszczył przedmiotów, na których mi zależy, więc skrzętnie chowam do szafy buty i zaraz przewieszę trochę wyżej te pięć torebek, do których mógłby dosięgnąć.

Utrzymanie porządku nie jest dla nas specjalnym wyzwaniem, bo przez te wszystkie lata koty już nas wiele nauczyły. Nawet najbardziej odporna na wiedzę osoba po trzydziestu siedmiu latach (to ja) obcowania z różnymi kotami zrozumie, że każdy z domowników idzie na ustępstwa. One też.
Przy psie trzeba po prostu chować inne przedmioty.
Wyznam Wam, że ja niespecjalnie przepadam za twórczym nieładem (dlatego drażni mnie niezabudowana garderoba, ale na brak forsy nie poradzisz - musi poczekać), więc jest mi po prostu łatwiej. Nie syfię - zwierzęta nie sprzątają. Nikomu nie jest przykro, nikt nie jest obrażony.

Mam inną życiową tragedię: ekspres w naprawie. Kawa, kawusia, kawulka, trzeba gdzieś pojechać, bo w szafce tylko napój kawopodobny (czyli rozpuszczalna). Pan z serwisu przed chwilą dzwonił, może wyrobią się na jutro - trzymta kciuki.

8 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za ekspres :) W pełni rozumiem ten ból :(

    My drugi tydzień bez zmywarki, która jest za nowa by ją już wymienić a za stara, żeby mi ją naprawili na gwarancji. Nie wspomnę o bólu związanym z ręcznym myciem garów czteroosobowej rodziny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ tuż przed świętami miałam awarię zmywarki, łączę się w bólu. Bez kawy się da. Biedna Ty.

      Usuń
  2. "Królowa Chrupek" :-)))) jako żywo przypomina mi się mój rozdział z "Mamo dasz radę" o tym, że każdy ma swoją cenę. Z dziećmi też zaczynałam od jednej chrupki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurde znowu w naprawie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Chyba z rok temu był, nie? Ogarnąłby się.

      Usuń
  4. Serce roście, jak się razem z piesem ogarniacie :) około roku będzie miał nastoletni bunt i nagle zapomni całe dobre sprawowanie, ale to mija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale siateczkę przycina, żeby była jasność :)

      Usuń