9 grudnia 2015

2164

Czwartek, 9 grudnia

Chyba się porzygam.

Szef: A co ty w ogóle robisz?
Łoterloo: Mapuję procesy.
Szef: Co robisz?!!
Łoterloo: Razem z P. mapuję procesy do tej nowej książki.
Szef: O, Boże! Ty to robisz?! To cudownie! Rób, rób!!!

Wszyscy szczęśliwi.
Wróciłam właśnie do domu, żeby zredagować rozdział do książki. A co? Nie mówiłam, że do procesów doczepiony jest tekst?
I się porzygała.

Państwo audytorstwo zrobiło się po spotkaniu ze mną jakieś nerwowe. A podkreślam, że było to spotkanie kwadransowe, bo ja nie mam czasu na półtoragodzinne pitu-pitu. Z wrażenia chcieli mi wprowadzić do działu procedurę, ale poradziłam, żeby się kopnęli w głowę.

Update
Wyszłam przed dom i nic nie było widać, ale słychać owszem. Packę. Packę przesuwającą się po tynku. Znaczy prace trwają.
I dziecko wróciło z Lądka Zdroju. A, nie! Z Londynu.


12 komentarzy:

  1. No b jak się już mapuje,to i zredagować wypada,taka kolejność czyżby..
    Nie bij:)
    Butki już wyszukane ,link stoi w przedbiegach?

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie właśnie, mapowanie, redagowanie, procedury, a nadrzędny cel nowe buty! Procedurę to Ci mogę napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz w ogóle za mnie pracować? No, nie bądź rura.

      Usuń
    2. Spoko, tylko dziećmi mi się zajmiesz i daj znać kiedy zaczynam :)

      Usuń
    3. Aż tak nienawidzisz swoje dzieci? ;)

      Usuń
  3. Słitaśny sweterek :)
    Do narzekań na pracę się nie dołączę, bo od kilku miesięcy nie mam żadnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból, więc współczuję i zaciskam kciuki.

      Usuń
  4. A właściwie po grzyba komu te mapowane procesy? Chyba po to, że by ał-dytorzy mieli co robić. Przekładanie papierków z kupki na kupkę i dodawanie sobie ważności, bo inaczej etat ał-dytora nie miałby sensu. A po grzyba komu ał-dytor? Co on pożytecznego robi? Bicie piany i tyle. Jest na to jakieś prawo: że obojętnie jaki urząd zatrudniający powyżej iluś pracowników jest w stanie pracować w układzie zamkniętym.
    Ten korpobełkot mnie wkurza maksymalnie. Młode pokolenie nie jest w stanie pracować bez szkoleń, np. w jakiej odległości od siebie układać pudełka z lekami w magazynie. A logika i zdrowy rozsądek to wartości na wymarciu. Bo nowej panienki nikt nie przeszkolił, że nowej dostawy nie wpycha się do szuflady na wcisk, tylko najpierw wygarnia starą, a jak się znajdzie coś "na przeterminowaniu" to się odstawia w określone miejsce, żeby nikomu tego przez pomyłkę nie wydać... Wszystko mi opadło. Umiejętność korzystania z własnego mózgu zanika w korpospoleczeństwie zastraszającym tempie.
    Czy ktoś te mapowane procesy później sprawdza? Litości!!!
    cytrynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to są akurat dwie zupełnie rozbieżne sprawy.
      1. Audytor jest potrzebny, bo daje certyfikat. Certyfikat daje wszystkim świadomość, że jesteśmy fabryką certyfikowaną. Tyle.
      2. Procesy są do książki. I wierz mi, że przeczyta. Niejeden przeczyta! A szczególnie obejrzy obrazki, czyli owe procesy, co mapowałem ja.

      Usuń
  5. To prezent od dziecka czy dziecko w sweterku?

    OdpowiedzUsuń