19 grudnia 2015

2168

Było cudnie. Mnóstwo pozytywnej energii, kilka tysięcy serdecznych, otwartych, uśmiechniętych osób. Wszyscy mili, kulturalni, pomocni. Nie spodziewałam się takich tłumów!

Proszę, jaka byłam wyszykowana!
Kiedy przyjechaliśmy, ludzi było zaledwie kilka setek. I nagle zaczęli nadchodzić. Ze wszystkich stron! Szli od pomnika Marszałka, z jednej i drugiej strony ul. Jagiellońskiej, od Białego Domu, mniejszymi i większymi ulicami. Pojedynczo, parami, w grupach - z dziećmi, na wózkach inwalidzkich, z pieskami. Mnóstwo osób starszych, często w bardzo podeszłym wieku.
- Uważaj, żebyś się nie potknął, tato - powiedziała trochę starsza ode mnie pani.
Odwróciłam się robiąc przejście, za mną stał uśmiechnięty staruszek, dobrze po osiemdziesiątce. Ludzie życzliwie ustępowali mu z drogi, ktoś podtrzymał pod ramię, żeby mógł sobie przejść do samego centrum wydarzeń. Spotkaliśmy moich kolegów z podstawówki, naszą panią weterynarz z poprzedniej lokalizacji, kolegę Prezesa z pracy. A to wszystko pod drzwiami mojej Alma Mutter .

Początek, ludzie zaczynają się gromadzić.
Organizatorzy troskliwie dbali o bezpieczeństwo. Prosili, by mieć baczenie na osoby dookoła siebie, nie potrącić nikogo kijami od flag i transparentów, nie wnosić szklanych przedmiotów.
- Szanowni państwo - nawoływał jeden z prowadzących. - Wiemy, że jest fajnie i macie dużo dobrej woli, ale bardzo prosimy, aby pod żadnym pozorem, nawet w szale największego rozochocenia, nie odpalać rac ani niczego, co mogłoby zrobić krzywdę komukolwiek.
Śpiewaliśmy, skakaliśmy, machaliśmy flagami, przy gromkich wybuchach śmiechu recytowaliśmy "Pana Tadeusza", którego fragmenty - nieoczekiwanie dla niektórych - okazały się niezwykle aktualne i pasujące do sytuacji.

Niektóre transparenty były bardzo zabawne.




Był hymn, przy którym klucha stanęłam mi w gardle (cztery zwrotki!) i "Oda do radości" - tę uwielbiam. Raz jeden ktoś z tłumu się rozkręcił i zaczął minimalnie "jechać" po zwolennikach opcji rządzącej - organizatorzy natychmiast to przerwali.
- Proszę państwa, nie wznosimy takich okrzyków. Jesteśmy tu po to, by się jednoczyć, a nie, żeby znajdować różnice. Nieważne preferencje polityczne.
I już do końca manifestacji nikt nawet nie próbował. Ujęło mnie to bardzo.

Pieski też przyszły coś zamanifestować.


Albo po prostu pobyć.


Mam tu dla Was filmik, żebyście zobaczyli, jak szczelnie wypełnił się katowicki plac Sejmu Śląskiego. Niestety jestem nikczemnego wzrostu, a nie wzięłam zuzinego kijka do selfie, więc sobie to pomnóżcie. Na pewno lepsze filmy będzie można znaleźć, bo nad placem przelatywał samolot - zabroniono używania dronów, żeby nie było dowodów na liczebność tych manifestacji (zachichotała).


- Selfika!!! - Wrzasnęła w pewnym momencie moja przyjaciółka.
- Dzióbka! Dzióbka dajesz!

Jak zwykle w takich sytuacjach - miszczostfo drugiego planu.
Ale oczywiście nie, bo torba myśli, że półprofil ma lepszy.

***

- Dziękuję ci, dziecko, żeś tam poszła - oznajmił tato znad herbaty. - To, co się teraz dzieje, ten protest zwykłych ludzi przeciwko zdziczeniu jest naprawdę ważny.
- Następnym razem zabiorę was ze sobą. Możecie rzecz traktować jak sobotni spacer. Wypuszczę was na, rozumiesz, wybieg - uśmiechnęłam się, żeby nie było widać, że nieoczekiwane uznanie w oczach ojca rozmiękczyło mnie całkowicie.

***

To, o co poszliśmy się upomnieć, co poszliśmy chronić jest jedną z największych wartości, jakie mamy. Nie dajmy sobie tego odebrać.

12 komentarzy:

  1. Bardzo Ci dziękuję, Asiu, za ten wpis i to okraszony obrazkami.
    Byłabym w tym miejscu, gdyby nie moje chore małoletnie potomstwo, ech...
    Ściskam Cię mocno. :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze się da. Ja Cię reprezentowałam! :)

      Usuń
  2. No faktycznie "protest przeciwko zdziczeniu" oznacza wielki szacunek dla wyniku demokratycznych wyborów i bark dzielenia ludzi. Dulska rulez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Protest przeciwko zdziczeniu oznacza protest przeciwko traktowaniu prawa, jakby było czymś, co każdy może sobie dopasować do kształtu własnej sylwetki. Ani KOD, ani ja, ani ojciec nie protestujemy przeciwko wyborom, które są faktem dokonanym. Protestujemy przeciwko skandalicznemu i niezgodnemu z obwiązującym prawem zachowaniu większości parlamentarnej.

      I waż słowa, gdy odnosisz się do moich rodziców. Bo wylot.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mio - ja czytałam Twój komentarz przed usunięciem i się zapytowywuję, czemuż, ach, czemuż go wywaliłaś? Gdyż mianowicie był jak najbardziej na miejscu :)

      Usuń
  4. Nie masz pojęcia, jak ważne jest, żeby ludzie z dużych ośrodków i ich okolic nie ustawali w bronieniu przyzwoitości, bo robią to też w imieniu całej Polski 'za górami, za lasami', która z rozmaitych względów nie może uczestniczyć. Ale my też działamy, inaczej, ale owszem, może nawet popełnię notkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na tych, którzy mają bliżej i łatwiej spoczywa większa odpowiedzialność. Dlatego napisałam wcześniej do Ewy, że bardzo szanuję warszawiaków.

      Usuń
  5. Love you. My też byliśmy w Krakowie.Mam zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo Was było, widziałam film z drona (myślę, że niebawem PiS będzie te drony niszczył młotkiem, hehe).

      Usuń
  6. W Poznaniu było podobnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń